
- Stawiamy teraz wszystko na ligę i Puchar Polski. Chcieliśmy uczcić legendę klubu zwycięstwem i to się udało. Cieszę się, że trener we mnie wierzy i mogę łapać minuty - powiedział po meczu z Rakowem Częstochowa Mateusz Praszelik.
- Muszę udowadniać na treningach, że zasługuję na grę. Cieszę się z tych 15 minut. Do każdego meczu podchodzimy tak samo. Zależy nam na mistrzostwie Polski.
- Wróciliśmy do Polski w piątek rano i mieliśmy dzień wolny. W sobotę odbyliśmy trening, po którym wyjechaliśmy do hotelu. Nie analizowaliśmy meczu w Glasgow, skupialiśmy się tylko na spotkaniu z Rakowem.
- Liga Europy UEFA to dodatkowy prestiż, ale jeśli się odpada, trzeba podnieść głowę i walczyć o punkty w ekstraklasie. Dzisiaj była w nas sportowa złość. Chcemy wygrywać kolejne mecze.
- Tata zawsze powtarza, że gra się tak, jak pozwala przeciwnik. Nie pozwoliliśmy im na wiele, dlatego byli bardzo zestresowani, szczególnie w pierwszych 10 minutach.
- Tata zawsze powtarza, że gra się tak, jak pozwala przeciwnik. Nie pozwoliliśmy im na wiele, dlatego byli bardzo zestresowani, szczególnie w pierwszych 10 minutach.
- Tata zawsze powtarza, że gra się tak, jak pozwala przeciwnik. Nie pozwoliliśmy im na wiele, dlatego byli bardzo zestresowani, szczególnie w pierwszych 10 minutach. Skupiamy się na lidze i Pucharze Polski.
- Często rozmawiamy z Michałem Karbownikiem, jesteśmy bardzo dobrymi kolegami. Na treningi wychodzimy razem, jesteśmy ze sobą w parze. Michał zasługuje na minuty, jest bardzo dobrym zawodnikiem. Oby tak dalej.
- W bramce i tak stoi Radosław Majecki, więc przepis o młodzieżowcu nie pomaga nam aż tak bardzo. To trener wybiera skład, my cieszymy się z kolejnych minut.