Legia logo
News2 min read

Prezentacja Pawła Wszołka: Nie muszę się odbudowywać

Plus500 logo
PKO Bank Polski Ekstraklasa logo

- Odbudowuje się zawodnik, który nie gra. Ja za granicą zagrałem ponad 200 meczów. Nie potrzebuję tego. Potrzebuję liczb, ale ich brak wynikał z tego, że często grałem na prawej obronie lub pozycji wahadłowego - powiedział Paweł Wszołek podczas oficjalnej prezentacji.

- Nie byłem zawodnikiem, który nie zagrał ani jednego meczu w tamtym sezonie dlatego mogło wydawać się dziwne, że ponad cztery miesiące byłem bez klubu. Wierzyłem, że dostanę oferty, ale w owym czasie nie pojawiły się żadne. Nie wiem, czym było to spowodowane, ale nie chcę się wypowiadać na ten temat. Nie chodziło o moje wymagania finansowe. Gdyby tak było, wylądowałbym w Katarze. Sytuacja była dziwna, ponieważ cztery miesiące byłem poza klubem. Trafiłem jednak w dobre ręce, to jest najważniejsze.

- W tym czasie trenowałem bardzo ciężko, pracowałem nad detalami, nad sylwetką. Nie był to czas stracony. Spędzałem czas w Tczewie i trenowałem indywidulanie z trenerem przygotowania fizycznego. Pomógł mi bardzo, również psychnicznie. Uczęszczałem na zajęcia do Wisły Tczew czyli klubu, w którym trenuje mój brat. 

 

- Miałem za granicą polską telewizję. Wiem, jak poprawiła się ekstraklasa. Cieszę się, że jestem w Legii. Moje cele są jasne - patrzeć do przodu i pomóc drużynie. Pisze się różne rzeczy, ale to była pierwsza oferta od klubu z Łazienkowskiej.

- Odbudowuje się zawodnik, który nie gra. Ja za granicą zagrałem ponad 200 meczów. Nie potrzebuję tego. Potrzebuję liczb, ale ich brak wynikał z tego, że często grałem na prawej obronie lub pozycji wahadłowego. Jestem tu, aby pomóc drużynie, a pytanie o to, gdzie będę ustawiany w Legii, trzeba kierować do trenera. 

 

- W Legii pracują profesjonaliści. Trenerzy, po dwudniowych badaniach, określą, kiedy będę gotowy. Czekam na to aż sztab uzna, że mogę już grać na pełnych obrotach.

- Zawód sportowca jest taki, że nie wiesz, co spotka cię w życiu. Niezależnie od tego, jaki klub reprezentuję, daję z siebie wszystko. Skupiam się w pełni na tym, aby pomagać Legii Warszawa w jak największym stopniu. Polonii zawdzięczam to, że wyjechałem za granicę, ale teraz liczy się Legia. 

 

- Wiem, o co walczy Legia więc nie uważam, że zaliczam spadek. W Championship mieliśmy bić się o awans, a znajdowaliśmy się w połowie tabeli. QPR chciało przedłużyć ze mną kontrakt, ale na słabych warunkach. Ten klub dostał 40 milionów kary, dlatego zawodników z wysokimi kontraktami musieli się pozbyć. Dyrektor powiedział mi, że wie, iż są to warunki, na które nie zasługuje i finalnie zostałem wolnym zawodnikiem. Szanował mnie klub, szanowali mnie kibice. Pewnego razu domagali się wręcz, aby klub nie pozwolił mi odejść.

- Mimo, iż polskie kluby nie zakwalifikowały się do pucharów to uważam, iż liga idzie w górę. Legia odpadła z bardzo dobrym rywalem, który wygrał pierwszy mecz w fazie grupowej. Poziom europejski, nie tylko ligowy, ale również reprezentacyjny, wyrównał się. Decydują detale, czasami może zabraknąć szczęścia. Naszym głównym celem, w tym momencie, jest mistrzostwo Polski. 

 

- Na sam koniec pojawiły się oferty z Lecha Poznań i Wisły Kraków. Powiedziałem jednak, że jeśli mam trafić do Polski to albo do Legii, albo do Lechii Gdańsk. Znałem się z Arturem Jędrzejczykiem, Igorem Lewczukiem, Pawłem Stolarskim. W drużynie jest świetna atmosfera, ale przede wszystkim świetni piłkarze.

Share

Related news

See all