
Starcie Legii ze Śląskiem będzie jednym z najważniejszych meczów tej części sezonu. W przypadku zwycięstwa Wojskowych, oraz potknięcia szczecińskiej Pogoni, piłkarze z Warszawy wrócą na fotel lidera.
Już dawno spotkanie dwóch największych polskich byłych klubów wojskowych nie miało takiej wagi. W ostatnich sezonach piłkarze z Warszawy konsekwentnie radzili sobie z wrocławianami, i albo w meczach z nimi zgarniali pełną pulę, albo obie drużyny dzieliły się punktami. Działo się tak od pamiętnego roku 2013, kiedy to legioniści najpierw spotkali się ze Śląskiem w finale Pucharu Polski, a następnie w ostatniej ligowej kolejce. Najważniejsze rozstrzygnięcia Turnieju Tysiąca Drużyn zapadały wówczas w formie dwumeczu. Pierwsze starcie Legia, po dwóch golach Marka Saganowskiego, wygrała 2:0, zaś w rewanżu przegrała 0:1 i mogła cieszyć się z trofeum. Niespełna miesiąc później ustępujący mistrzowie ze Śląska, przekazali przy Łazienkowskiej prymat Legii, a ta, potwierdzając swoje panowanie, rozbiła ich aż 5:0, odzyskując tym samym berło i koronę na kilka sezonów.
Był to ostatni tak udany sezon wrocławian. Na kilka lat zespół ten popadł w marazm i zamiast o najwyższe laury, walczył raczej o spokojne utrzymanie w najwyższej klasie rozgrywkowej. Widoczne było to także w kolejnych meczach naszej Legii z tym rywalem. Od wspomnianego wyżej „trójmeczu” obie drużyny mierzyły się 17 razy. Bilans? 10 zwycięstw Legii, sześć remisów i tylko jedno zwycięstwo Śląska. Głównym bohaterem jedynego triumfu w tym okresie był Marcin Robak, który 9 września 2017 roku dwukrotnie pokonał Arkadiusza Malarza. Od ponad dwóch lat piłkarze z południowo-zachodniej części kraju nie mogą znaleźć recepty na pokonanie legionistów, choć należy przyznać, że pierwsze bezpośrednie starce w tym sezonie było dosyć wyrównane.
Dziś Robaka we Wrocławiu już nie ma, ale wydaje się, że dla trenera Vitezslava Lavički nie to jest największym problemem. Z Legią na pewno nie zagrają pauzujący za kartki Krzysztof Mączyński i Michał Chrapek. Wystarczy dodać, że wraz z Jakubem Łabojko zawodnicy ci tworzyli trzyosobowy środek pola wrocławskiej drużyny. W spotkaniu z Legią tę formację czeka więc prawdziwa rewolucja. Jaki pomysł na rozwiązanie problemu ma sztab szkoleniowy naszych niedzielnych rywali? Przekonamy się o nim dopiero kilkadziesiąt minut przed pierwszym gwizdkiem, bowiem szkoleniowiec gospodarzy trzyma swoją wizję w tajemnicy. - Wspólnie ze sztabem sprawdziliśmy, jakie mamy możliwości i przygotowaliśmy pewien wariant, jednak nie będziemy go teraz zdradzać - mówił na przedmeczowej konferencji prasowej trener Lavička. To nie koniec ważnych wyborów personalnych. Prawdopodobna jest także zmiana pozycji Lubambo Musondy. Zambijczyk stracił miejsce w składzie na rzecz Roberta Picha, ale w niedzielę może wrócić na boisku jako… boczny obrońca. Wszystko jest spowodowane poważną kontuzją z jaką zmaga się obecnie Łukasz Broź.
W niedzielne popołudnie Śląsk Wrocław zagra o szóste zwycięstwo z rzędu. W ostatnich pięciu spotkaniach wrocławianie pokonali Arkę Gdynia (2:1), Wisłę Płock (3:1), ŁKS Łódź (0:1), Wisłę Kraków (2:1) i aktualnych mistrzów Polski - Piasta Gliwice (0:3). Kapitalna forma Śląska wywindowała zespół na pierwsze miejsce w ligowej tabeli, a przecież jeszcze kilka tygodni temu piłkarze trenera Lavički wpadli w kryzys i nie mogli zdobyć kompletu punktów przez osiem spotkań. Co ciekawe, Legia Warszawa grała o swoje szóste zwycięstwo z rzędu kilkanaście dni temu z Pogonią Szczecin. Wyjazd na północ Polski nie udał się Wojskowym i seria została przerwana. Czy Śląskowi uda się poprawić wynik legionistów i wygrać szósty raz z rzędu? Mamy nadzieję, że piłkarze trenera Vukovicia skutecznie im w tym przeszkodzą.
We Wrocławiu nastroje są naprawdę bojowe. - Będziemy walczyć za Śląsk, za klub i za nasze miasto, by osiągnąć jak najlepszy wynik. Mam tutaj dobre warunki do pracy i jestem zadowolony z tego, jaki mamy stadion oraz kibiców. Chcemy grać w sposób, który odzwierciedli naszą obecną pozycję w tabeli - mówił szkoleniowiec gospodarzy niedzielnego spotkania na przedmeczowej konferencji prasowej. Zapowiada to niezwykłą oprawę meczu, bowiem Śląsk Wrocław sprzedał już ponad 25 tysięcy biletów. Bitwa o lidera odbędzie się w atmosferze adekwatnej do rangi spotkania.
A o atmosferę zadbają również fani z Warszawy, którzy ustanowią absolutny rekord, jeśli chodzi o polską scenę kibicowską. Ze stolicy Polski do stolicy województwa dolnośląskiego uda się blisko 3500 osób, co oznacza, że największy sektor gości w Polsce po raz pierwszy w historii zostanie wypełniony do ostatniego miejsca. Chętnych na to, aby wspierać Wojskowych głośnym dopingiem było dużo więcej, co tylko pokazuje, jak duża wiara jest w kibicach Legii. Jej piłkarze we Wrocławiu zawsze mogli liczyć na liczne wsparcie, ale to, co nasi sympatycy uczynili przy okazji tego wyjazdu, to prawdziwa „kanada”.
O tym, jak ważne jest wsparcie kibiców mówił Aleksandar Vuković. Trener Legii, podczas piątkowej konferencji prasowej, mówił także o postawie rywali w tym sezonie. - Czy pozycja Śląska jest zaskoczeniem? Ta liga jest specyficzna, co potwierdza fakt, że Piast zdobył w poprzednim sezonie mistrzostwo. Trener Vitzeslav Lavička wykonał we Wrocławiu ważną pracę - stwierdził Serb. Szkoleniowiec legionistów zdaje sobie sprawę z wagi tego spotkania, a ta może jeszcze urosnąć, bowiem jeśli Pogoń, która z Piastem zagra dwie i pół godziny wcześniej, swój mecz przegra, jego podopieczni staną przed szansą na powrót na pozycję lidera PKO Ekstraklasy. Drugi warunek? Zwycięstwo ze Śląskiem.
Jak duża jest na to szansa? Zapytaliśmy ekspertów. - Mimo, że mecz zostanie rozegrany we Wrocławiu, to faworytem jest dla mnie Legia. Drużyna znajduje się na fali i gra naprawdę dobrą piłkę – robiła to nawet w Szczecinie, jednak tam była po prostu bardzo nieskuteczna. Trener Vuković stworzył zespół, który może wygrać z każdym zespołem w lidze. Poszczególne formacje są tak poukładane, że zarówno w obronie, pomocy i ataku szala jakości przechyla się na korzyść Wojskowych. Legia znowu gra jak za starych czasów, bo strzela dużo goli i jej styl naprawdę może się podobać - powiedział Przemysław Iwańczyk z Polsatu Sport. Tak optymistyczni nie byli już jednak Andrzej Strejlau oraz Michał Zachodny. Zarówno były piłkarz i trener Legii, jak i członek ekipy Łączy nas piłka przewidują, że niedzielne starcie będzie niezwykle wyrównane i jeśli któraś z ekip miałaby przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę, to uczyni to w sposób minimalny.
Jedno jest pewne. Niedzielne spotkanie 18. kolejki PKO Ekstraklasy to jedno z najważniejszych spotkań tej części sezonu. Doskonałe zwieńczenie jesiennego współzawodnictwa na krajowym podwórku, a także podsumowanie i nagroda za dobrą postawę obu drużyn. Śląsk jest w gazie, ale to Legia ma Niezgodę, Luquinhasa, Wszołka czy Kante. Zresztą, nie należy wymieniać ich z nazwiska, bowiem każdy z piłkarzy z armii Vukovicia jest obecnie w doskonałej dyspozycji, co pozwala nam, kibicom, wierzyć w powodzenie tej misji.
Śledźcie nasze Centrum Meczowe! Startujemy w niedzielę o godzinie 9:00 i będziemy nadawać przez cały dzień. Do zobaczenia!