
Siódmego dnia obozu piłkarzom nie jest pewnie tak łatwo wstać z łóżka, ale porannym treningiem sztab szkoleniowy zadbał o to, by Wojskowi solidnie się rozbudzili. Piłka chodziła jak zła!
Wojskowi wyszli z hotelu już po 9:00 i kilka minut później zameldowali się w Jebel Ali Sports Center. Piłkarze rozpoczęli rzecz jasna od rozgrzewki, w której trener Łukasz Bortnik położył nacisk na bardzo dokładne rozgrzanie stawów skokowych i kolanowych tak, by uniknąć potencjalnego urazu przy zrywach czy szybkich zmianach kierunku. Gracze biegali pomiędzy pachołkami, skakali przez płotki, aż wreszcie przeszli pod batutę Czesława Michniewicza.
Trener zajęcia z piłką rozpoczął od szybkich podań. Legioniści grali tak zwaną „klepkę” na bardzo dużej intensywności. Chodziło o to, by piłka cały czas trzymała się ziemi, a dynamika podań była zadowalająca dla sztabu. Gdy szkoleniowcy doszli do wniosku, że ich podopieczni wystarczająco dobrze opanowali tę umiejętność, techniczną podstawę postanowili dołożyć do elementów taktycznych.
Wojskowi doskonalili bowiem wyprowadzenie ataku skrzydłami. Szybka wymiana podań uruchamiała bocznych pomocników, którzy albo decydowali się na rajd na bramkę, albo też obsługiwali podaniem nabiegającego w szesnastkę napastnika. Przepiękną bramkę zdobył Joel Valencia, zaś imponującą skutecznością z przodu błysnęli Kacper Kostorz i… Mateusz Cholewiak, który zwykle występuje przecież na skrzydle.
Po dwóch godzinach legioniści zeszli z boiska – zmęczeni ale i zadowoleni, bo duża liczba strzałów na bramkę to to, co wszyscy piłkarze lubią najbardziej. Oprócz zawodników, swoich sił z piłką spróbował także trener Czesław Michniewicz, który zaprezentował parę sztuczek technicznych. Popołudniową sesję sztab zaplanował na godz. 16:30.
Oficjalnym Partnerem Medialnym zgrupowania Legii w Dubaju jest PKO Bank Polski.