Legia logo
News2 min read

Końca nie widać. Wieczorna gra w Dubaju [ZDJĘCIA]

Plus500 logo
PKO Bank Polski Ekstraklasa logo

Kolejny dzień, kolejna seria mocnych treningów w wykonaniu piłkarzy Legii. Ten drugi miał charakter zarówno czysto piłkarski, jak i wydolnościowy.

 

Zanim przejdziemy do opisu tego, co działo się od 17:00 w Jebel Ali Sports Center, rzecz dość oczywista - żeby dobrze trenować, trzeba dobrze jeść. A to jest zadanie dietetyka drużyny, Filipa Borysa, który plan żywnościowy, dobrany po specjalistycznych testach, miał juz gotowy od dawna. 

 

- Dbamy o właściwe odżywianie i nawodnienie drużyny. Dwa miesiące temu przygotowałem menu i zamówiłem suplementację, którą z pomocą dyrektora drużyny wysłaliśmy do hotelu. Przed obozem wykonaliśmy również testy genetyczne NutriGen™ od firmy Fagron Genomics. Pobraliśmy wymaz z wewnętrznej strony policzków naszych zawodników. Na podstawie wyników mogliśmy bardziej zindywidualizować suplementację i sprawdzić, czego potrzebuje ich organizm. Wykonywaliśmy również pomiar masy ciała, tkanki tłuszczowej i masy mięśniowej. Będziemy porównywać wyniki z kolejnym badaniem po zakończeniu zgrupowania - zapowiedział klubowy dietetyk

Wracamy na boisko. Na start, pod okiem trenera Piotra Zaręby odbyły się ćwiczenia rozciągające i krótkie sprinty do wyznaczonych pachołków. Po 25 minutach szkoleniowiec Aleksandar Vuković podzielił zawodników na dwie ekipy. Ideą była gra na skróconym polu. a zawodnicy mieli przedrzeć się z piłką za linie wyznaczające jego koniec. Trenerzy zwracali uwagę na lepszą komunikację miedzy zawodnikami i podpowiadanie, co dzieje się za plecami.

 

Młodzi piłkarze z drużyny rezerw i Akademii Legii, którzy znaleźli się w kadrze na obóz, nie mają wytchnienia i trenują w tym samym rytmie co pozostali. – Tak, jest mocno, czujemy w nogach treningi. Po moim pierwszym zgrupowaniu w Austrii właśnie tego oczekiwałem. Damy radę – mówił Kacper Skwierczyński.

Trzech bramkarzy w ogień wzięli Krzysztof Dowhań i Jan Mucha. W menu na niedzielny wieczór były m.in. celność długich podań, gra na przedpolu i wychodzenie do dośrodkowań. Po zakończeniu tej fazy treningu, golkiperzy dołączyli do obu zespołów, a gwizdek pierwszego szkoleniowca oznajmił o rozpoczęciu gry 11 na 11 w formacie 2 x 20 minut. Tym razem główne uwagi dotyczyły odbudowania ustawienia, agresji w odbiorze i pokazywania się do gry. Autorem jedynej bramki był Tomas Pekhart, który uderzeniem głową pokonał Cezarego Misztę, a najefektowniejszym zagraniem była ruleta  wykonaniu Patryka Sokołowskiego.

 

Gdy wydawało się, że to koniec, okazało się, że przed zawodnikami jeszcze jedna aktywność. I to nie byle jaka - powtarzalna seria 20 sekund szybkiego biegu po całej długości boiska, 20 sekund odpoczynku. Poziom zmęczenia urósł do rozmiarów maksymalnych. Po to przyjechaliśmy trenować w Dubaju.

 

- Dobra robota, panowie! - powiedział do bardzo powolnie schodzących z boiska podopiecznych Inaki Astiz. Łącznie zawodnicy spędzili dziś na boisku 3 godziny i 15 minut. Teraz czas na regenerację. Jak to mówią w NAVY SEALs: „Jedyny łatwy dzień był wczoraj”.

Share

Related news

See all