IGNACY TŁOCZYŃSKI (1911 – 2000), KSAWERY TŁOCZYŃSKI (1919 – 1985)
1911 – 2000, 1919 – 1985
Ignacy był niekwestionowanie najlepszym polskim tenisistą okresu przedwojennego. Na miano to zasłużył, zdobywając Puchar Millera za pięć tytułów singlowego mistrza Polski. Urodził się w Poznaniu w niezbyt zamożnej rodzinie. Jeszcze jako niepełnoletni adept tenisa zyskał renomę dobrego sparingpartnera dla bardziej doświadczonych zawodników, dzięki czemu rozwijał własne umiejętności. W 1929 r. został bohaterem meczu Pucharu Davisa z Rumunią, w którym zdobył 2 z 3 punktów. Przy stanie 1:2 w dramatycznym, prawie 3-godzinnym pojedynku z Nicolae Mișhu, kilka razy schodził z kortu z powodu bolesnych skurczów. Masaże nie pomagały, więc kapitan reprezentacji Aleksander Olchowicz przyniósł mu herbatę, do której – jak się później okazało – dolał koniaku. Poskutkowało, młodzian pokonał starszego o kilkanaście lat rywala, w ostatnim secie nie oddając mu nawet gema. Kibice w euforii znieśli go z kortu na ramionach, a on sam żartobliwie podsumował ten występ, opatrując kilka miesięcy później zdjęcie wydrukowane w „Lawn Tennis Polski” (7–8/1930) własnoręcznym podpisem: Szklanka dobrze osłodzonej herbaty między 3 a 4 setem jest dla mnie znakomitym bodźcem dla dalszej gry.
Wcześniej dostał propozycję przejścia do Legii. Skorzystał z niej m.in. dlatego, że klub załatwił mu pracę (w Państwowym Instytucie Wychowania Fizycznego), dzięki czemu miał zapewniony byt. Niedługo potem, mając zaledwie 19 lat, po raz pierwszy został mistrzem kraju. To był dopiero początek wspaniałej kariery, a najlepszy okazał się dla niego ostatni sezon przedwojenny. W kraju zdobył wymarzony piąty tytuł, wygrywając korespondencyjną walkę o wspomniany Puchar Millera z Józefem Hebdą. Udało mu się tego dokonać w rodzinnym Poznaniu. Wspaniały puchar zostawiłem pod opieką matki w jej mieszkaniu. W czasie okupacji pod czas rewizji zabrali go Niemcy i ślad po nim zaginął – opowiadał. Świetnie wiodło mu się także na kortach Rolanda Garrosa, gdzie osiągnął półfinał w grze podwójnej (z Adamem Baworowskim) oraz ćwierćfinał w singlu. Przez wiele lat nikt nie potrafił powtórzyć tego wyczynu, udało się to dopiero 38 lat później Wojciechowi Fibakowi. Całą karierę zawdzięczał sobie, no i Legii. Na jej kortach doszedł do dużej klasy, choć, jak mówili niektórzy, wielkim talentem tenisowym nie był. Był za to fantastycznie zacięty w grze na korcie – pisał o nim Bogdan Tomaszewski (Romantyczne mecze, Warszawa 1968). Ten niepozorny, drobny blondyn wykazał męstwo nie tylko na korcie. W czasie okupacji już w grudniu 1939 r. wstąpił do Związku Walki Zbrojnej (późniejszej AK), zajmował się m.in. kolportażem prasy. Walczył również w Powstaniu Warszawskim (batalion „Ruczaj”), 1 sierpnia 1944 r. wraz z bratem Ksawerym i kilkoma innymi tenisistami brał udział w zwycięskim szturmie na koszary SS przy ul. Koszykowej, okupując go lekkimi ranami. Niedługo potem został ciężko ranny podczas bombardowania. Po kapitulacji trafił do obozu jenieckiego pod Salzburgiem. Nigdy już nie wrócił do Polski. W 1946 r. wystąpił w Wimbledonie. Gdy na życzenie przedstawicieli ambasady PRL usunięto polską flagę przy jego nazwisku, głośno zaprotestował, wywołując skandal dyplomatyczny, dlatego rok później nikomu nie przyszło już do głowy pozbawić go barw narodowych.
Ksawery jako znacznie młodszy karierę tenisową rozpoczął dopiero w połowie lat 30. Do Legii wstąpił już jako czołowy polski junior w 1937 roku. W karierze zawodniczej jeszcze przed wojną dwukrotnie sięgał po tytuły MP. Także dwukrotnie triumfował w MP w deblu, z Władysławem Skoneckim w 1948 i Józefem Piątkiem w 1952 r.
W czasie okupacji hitlerowskiej działał aktywnie w konspiracji. Był żołnierzem AK, uczestnikiem Powstania Warszawskiego ps. „Orlik”. Był organizatorem oraz dowódcą jedną z najbardziej spektakularnych i najważniejszych akcji Powstania znaną pod nazwą „akcji tenisistów” - brawurowym atakiem na koszary niemieckie przy ul. Koszykowej. W jej wyniku powstańcy zdobyli niebagatelną ilość uzbrojenia i amunicji oraz wzięli do niewoli ponad 70 wrogich żołnierzy.
Obaj bracia zostali odznaczeni w czasie Powstania Krzyżem Walecznych. Ksawery osobiście przez gen. Bora-Komorowskiego za zdobycie koszar, Ignacy za obronę Komendy Warszawskiej AK.
Ksawery zmarł 4 października 1985 roku w Warszawie, Ignacy 25 grudnia 2000 roku w Edynburgu.
