KAZIMIERZ DEYNA (1947 – 1989)
1947 – 1989
Mając zaledwie 16 lat trafił do drużyny seniorów Włókniarza Starogard Gdański. Jego grą zachwycali się kibice, a w późniejszym czasie fachowcy piłkarscy całego Pomorza. Nic więc dziwnego, że zaczęły się o młodego piłkarza ubiegać najsilniejsze kluby z Wybrzeża: Arka Gdynia i Lechia Gdańsk. Na pół roku trafił do ŁKS Łódź, w barwach którego jesienią 1966 r. zadebiutował w ekstraklasie (jeden mecz). Wtedy przypomniała sobie o nim Legia, której wysłannicy obserwowali go od kilku miesięcy. Dostał powołanie do służby zasadniczej i choć początkowo za wszelką cenę chciał uniknąć wcielenia, ostatecznie trafił do jednostki, a niedługo potem do kompanii sportowej Legii.
Jeszcze jesienią 1966 r. zadebiutował w barwach wojskowego klubu. Później nie chciał się już nigdzie ruszać. Po upływie 2 lat zdecydował się na roczną służbę nadterminową, a w 1969 r.
związał z Legią na stałe, zostając żołnierzem zawodowym. W tym czasie coraz głośniej mówiono o nim w Europie. Po tym, jak w Saint-Etienne strzelił fantastycznego gola, prasa francuska nazwała go „Generałem”.
W 1972 r., kiedy wraz z reprezentacją Polski zdobył złoty medal olimpijski, a indywidualnie tytuł króla strzelców (aż 9 goli w 5 meczach), znowu był na ustach wszystkich. Dwa lata później jako kapitan poprowadził biało-czerwonych do 3. miejsca w MŚ, a sam został okrzyknięty trzecim piłkarzem świata (za Franzem Beckenbauerem i Johanem Cruyffem).
W 1976 r. ponownie zdobył olimpijski medal – tym razem srebrny. Słynął ze świetnego przeglądu gry, a jego strzały z dystansu sprawiały problemy najlepszym bramkarzom świata. Uwielbiany w Warszawie, na większości stadionów krajowych spotykał się z niechęcią. W 1977 r. na Stadionie Śląskim w Chorzowie w meczu z Portugalią (1:1) bezpośrednio z rzutu rożnego zdobył bramkę na wagę awansu do finałów MŚ, co miejscowa publiczność przyjęła głośnymi… gwizdami. Po argentyńskim mundialu został okrzyknięty głównym winnym porażki – za którą uznano zajęcie 5.–8. miejsca – ponieważ w meczu z gospodarzami nie wykorzystał rzutu karnego. Dlatego postanowił odejść z reprezentacji. W sumie rozegrał w niej 97 meczów i strzelił 41 goli.
W barwach Legii wystąpił 388 razy i zdobył dla niej 133 gole – wyprzedzał go jedynie legendarny Lucjan Brychczy.
