Legia logo
Piłka nożna5 min czytania

Damian Zbozień: Czekam na hiszpański pojedynek Davo i Carlitosa

Plus500 logo
PKO Bank Polski Ekstraklasa logo

Już w najbliższy piątek, 14 października, Legia Warszawa zagra na wyjeździe z Wisłą Płock. Przed tym spotkaniem postanowiliśmy porozmawiać z człowiekiem, który przez ostatnie dwa lata był zawodnikiem naszych najbliższych rywali, a w przeszłości - jako junior - reprezentował barwy Legii Warszawa. Zapraszamy na rozmowę z obrońcą Górnika Łęczna, Damianem Zbozieniem!

 

- W sierpniu zostałeś zawodnikiem Górnika Łęczna, ale na pewno śledzisz losy Wisły Płock.

- Gdy tylko mogę i mam okazję, to oglądam spotkania Wisły Płock. Niedawno byłem członkiem drużyny i jestem bardzo ciekawy, jak chłopaki sobie radzą. Jeżeli mam być szczery to kompletnie nie dziwi mnie dobra postawa Wisły. Wiem, jaka praca była włożona w kształtowanie zespołu – od treningów po spotkania. 

 

- Byłeś w drużynie przez dwa lata. Co twoim zdaniem zadecydowało o tak dobrej dyspozycji Wisły na początku sezonu?

- Od dłuższego czasu uważaliśmy, że potencjał piłkarski w tej drużynie jest bardzo duży. Ja sam spędziłem kilka dobrych lat w Ekstraklasie i grałem w wielu zespołach. Wisła miała i ma nadal jeden z mocniejszych składów, chociaż wcześniej nie potrafiliśmy tego skutecznie pokazać. W końcówce ubiegłego sezonu zaczęliśmy regularnie punktować, ale nic nie wzięło się z przypadku. Trener Pavol Stano świetnie nas przygotował. Z treningu na trening wyglądaliśmy coraz lepiej. To samo miało miejsce przed obecnymi rozgrywkami. Piłkarze Wisły są w stanie na bardzo wysokiej intensywności prezentować się przez cały mecz. Można powiedzieć językiem piłkarskim, że zostaliśmy „przepalani” przez trenera Stano, ale to niosło za sobą same pozytywy. Wykonywaliśmy kawał ciężkiej roboty na boisku i to przełożyło się na punkty. Co ważne – nikt w Płocku nie podpala się na myśl o mistrzostwie. Klub rozwija się krok po kroku i czerpie z aktualnej, dobrej formy. W zeszłym sezonie zajęliśmy niezłe miejsce, ale wiem, że drużyna chce powalczyć w tym sezonie o więcej. Wisła ma głód, aby udowodnić, że w Płocku można zbudować coś fajnego i postawić się ligowym potentatom.

 

- Ten proces stawania się jedną z wiodących drużyn Ekstraklasy był długi?

- Nic nie bierze się z dnia na dzień. Pamiętam letni obóz przygotowawczy przed obecnym sezonem. Gdy zagłębisz się w wyniki drużyny, rozegrane mecze kontrolne, to wcale nie wyglądało tak kolorowo. Zespół wiedział jednak, że idzie w dobrym kierunku. Jako piłkarze nie czuliśmy tak bardzo tego zmęczenia. Teraz to daje swoje owoce. W połączeniu z jakością piłkarską daje to świetny wynik. Nie ma się jednak co dziwić. Zespół jest bardzo jakościowy. Rafał Wolski, Mateusz Szwoch, Dominik Furman – to trójka byłych piłkarzy Legii, która aktualnie występuje w środku pola w Płocku. Dawno nie widziałem tak mocnej linii pomocy. Siłą Wisły jest jednak kolektyw. Wiem, jak to wygląda od środka, dlatego tym bardziej mogę się wypowiedzieć. Trzymam kciuki za drużynę, bo wszystko zmierza w dobrym kierunku.

- Pavol Stano - to idealny wybór trenera dla Wisły Płock?

- Wszystkie kluby, które myślały nad zatrudnieniem Pavola Stano, a ostatecznie się na to nie zdecydowały, powinny teraz żałować. Czasem ciężko jest podjąć tak nieoczywistą decyzję, jednak w przypadku Wisły był to strzał w dziesiątkę. Trener Stano pokazał, że ma swój pomysł i konsekwentnie go realizuje. Etos pracy u trenera jest bardzo wysoki. Treningi były ciężkie, czasami nawet bardzo. Ale to wszystko miało swój cel. Ja jako piłkarz bardzo lubię taki model pracy i cieszę się, że mogłem popracować z trenerem. Czułem się bardzo dobrze za czasów gry w Wiśle i dzięki dobremu przygotowaniu jestem w bardzo dobrej dyspozycji fizycznej na początku tego sezonu. 

 

- Z tego co słyszę, szkoleniowiec Wisły szybko dotarł do was, piłkarzy. Ty sam czułeś się podobnie, gdy byłeś piłkarzem Wisły prowadzonej przez Pavola Stano?

- To jest po prostu fajny gość. Grał w piłkę, wielu z nas znał jeszcze z boiska. Ja sam rozegrałem przeciwko trenerowi wiele spotkań. To nie jest typ człowieka, który każdego piłkarza będzie brał na prywatne rozmowy. Ale w żadnym wypadku nie jest trenerem zamkniętym. Pavol Stano to otwarta osoba, zawsze chętnie wysłucha, podpowie. Bardzo dużą wagę przykłada do analizy rywala. W Polsce często narzeka się na ten aspekt. Piłkarze mówią: „ale po co mi te analizy, po co tyle tego wszystkiego”. My jednak czuliśmy, że dzięki temu mamy przewagę i jesteśmy krok przed rywalami. W ten sposób cały czas szliśmy do przodu. Pomysł trenera Stano od razu został kupiony, bo poszły za nim wyniki drużyny. Ciężka praca przyniosła po prostu skutki. Wszystko poszło w parze, a teraz mamy tego efekty. 

 

- Muszę zapytać o jeszcze jednego piłkarza - Davo. Objawienie ligi i aktualny król strzelców Ekstraklasy. Zaskoczenie?

- Trochę z zazdrością patrzyłem na zespoły, do których trafiali tacy piłkarze jak Davo. Wisła Płock zyskała świetnego piłkarza. Ten zawodnik bardzo przypomina mi Gerarda Badię, z którym udało mi się spotkać w Piaście. Bardzo pozytywny, uśmiechnięty, ale przede wszystkim posiadający dużą jakość. Od pierwszych treningów było to widać. Pamiętam na pierwszych treningach jak „skręcił” mnie parę razy i od razu wiedziałem, z kim mam do czynienia. To nawet nie było tak, że ja się źle ustawiałem. Wiedziałem, że idę na piłkę z odpowiednią agresją, a i tak Davo udanie dryblował. Widać po nim, że chce pracować i rozwijać się. Nie jestem zdziwiony jego startem rozgrywek. Ten piłkarz będzie szedł do przodu. Kibicuję mu mocno, bo świetnie się z nim pracowało. Myślę, że może jeszcze namieszać w lidze. 

 

- Jakiego spotkania spodziewasz się już w piątek?

- Gdy rozgrywałem spotkania przeciwko Legii, to bardzo często byłem stawiany w roli underdoga. Mogliśmy jedynie sprawić niespodzianki. Czasem nam się to udawało. Pamiętam chociażby wygrany Superpuchar Polski gdy byłem zawodnikiem Arki. Teraz jednak spodziewam się innego meczu. Myślę, że Legia inaczej podejdzie do tej rywalizacji. Wisła pokazuje, że jest klasowym zespołem i co ważniejsze takim, który może wygrać z każdą drużyną w lidze. Powinniśmy być świadkami wyrównanego spotkania. Legia Kosty Runjaicia jest wyrachowana. Trener stołecznej drużyny pokazał, że jest dobrym taktykiem i umie odpowiednio przygotować zespół na daną rywalizację. Dzięki temu Legia może zneutralizować mocne strony Wisły Płock. Moim zdaniem to nie będzie otwarte spotkanie. Nie nastawiam się na grad goli. Wyczuwam sporo gry taktycznej i szukania miejsca do przechytrzenia rywali. 

 

- Nie oszukujmy się – w piątek jest komu strzelać. Carlitos, Davo – dwójka Hiszpanów, którzy potrafią zdobywać ważne bramki, a ja ostrzę sobie zęby na ich pojedynek. Ciekawe, który z nich wyjdzie górą z tej rywalizacji. 

Udostępnij

Powiązane newsy

Zobacz wszystkie