Legia logo
Piłka nożna5 min czytania

Debiut Grudzińskiego, kolejne występy absolwentów

Plus500 logo
PKO Bank Polski Ekstraklasa logo

W spotkaniu 37. kolejki PKO Ekstraklasy w wyjściowej jedenastce znalazło się pięciu absolwentów naszej Akademii, w w drugiej połowie na boisku pojawił się debiutant, Mateusz Grudziński.

W spotkaniu 37. kolejki PKO Ekstraklasy Legia Warszawa przegrała na własnym boisku z Pogonią Szczecin (1:2), ale "Wojskowi" już wcześniej zapewnili sobie tytuł mistrza Polski. Był to jednak wyjątkowy mecz - w wyjściowej jedenastce znalazło się pięciu absolwentów naszej Akademii, w w drugiej połowie na boisku pojawił się debiutant, Mateusz Grudziński.

 

Od pierwszej minuty mecz rozpoczęli trzej zawodnicy z rocznika 2003: Ariel Mosór, Radosław Cielemęcki i Szymon Włodarczy, a także Mateusz Wieteska (rocznik 1997) i Maciej Rosołek (2001).

 

O tym, że dostanę szansę w meczu z Pogonią dowiedziałem się tak naprawdę podczas spotkania... z Lechią w Gdańsku. Tuż przed moim wejściem na boisko trener Vuković zapewnił mnie, że dostanę szansę pokazania się w dłuższym wymiarze czasowym w kolejnym spotkaniu, a teraz mam po prostu wyjść i zrobić swoje. W piątek, po treningu, trener zapytał mnie, czy jestem gotowy na więcej minut, a gdy powiedziałem, że tak, poinformował mnie, że w niedzielę zagram od pierwszej minuty u boku Inakiego Astiza – opisuje Ariel.

 

Trenuję z pierwszym zespołem od marca, psychicznie czułem się więc gotowy na występ w wyjściowym składzie. Obawiałem się jedynie, jak będę wyglądał pod względem fizycznym. Ostatni mecz w pełnym wymiarze czasowym rozegrałem w marcu, a organizmu nie da się oszukać. Pandemia mocno pokrzyżowała plany, po powrocie nie było czasu ani okazji, by łapać rytm meczowy. Wczoraj, około sześćdziesiątej minuty rzeczywiście odczuwałem już trudy tego spotkania czy wyższe niż na boiskach III ligi tempo gry. Same treningi nigdy nie zastąpią regularnej gry w spotkaniach – mówi Mosór.

 

Debiut w Gdańsku oczywiście sprawił ogromną radość, zarówno mi, jak i moim bliskim, ale możliwość gry od pierwszej minuty na stadionie przy Łazienkowskiej, przed naszymi wspaniałymi kibicami, to uczucie nie do opisania. W ciągu kilku dni spełniłem dwa marzenia - o debiucie w seniorskiej Legii i o zagraniu przy Ł3. Atmosfera meczu, odczuwalna od wyjścia na rozgrzewkę do ostatniego gwizdka sędziego - to robi naprawdę ogromne wrażenie. Prawdę mówiąc, obawiałem się trochę, żeby nie zjadła mnie trema (śmiech).

Bardzo się cieszę, że nie spaliłem się psychicznie podczas tych dwóch występów. Obawiałem się, że w mojej grze będzie widoczna nerwowość czy trema, ale na szczęście udało mi się nad tym zapanować. Swój niedzielny występ oceniam jako poprawny, choć nie popadam w samozachwyt. W niektórych zagraniach za dużo było nerwowości, czasem mogłem zachować się lepiej w jednej czy drugiej sytuacji. Myślę, że wiele w swojej grze mogę jeszcze poprawić. W grze defensywnej wyglądałem nieźle, ale przy wprowadzaniu piłki powinienem zachowywać więcej spokoju, czasem brakowało mi też dokładności przy podaniach do kolegów. Na pewno obejrzę ten mecz jeszcze raz, razem z tatą, przeanalizuję go i postaram się wyciągnąć wnioski na przyszłość – ocenia młody obrońca.

 

Wielu było zawodników, którzy debiutowali w Ekstraklasie w wieku siedemnastu lat, prasa rozpisywała się o nich, ale tak szybko, jak się pojawili w lidze, tak szybko też z niej znikali. Ja nie chcę trafić do tej grupy piłkarzy, dlatego do wszystkich pochlebnych opinii podchodzę z dużym spokojem i chłodną głową. Jestem świadomy, że znajduję się dopiero na początku drogi do zostania piłkarzem przez duże "P". Teraz stawiam sobie kolejne cele, podnoszę sobie poprzeczkę. Będę pracował na to, by dostać więcej szans gry w przyszłym sezonie. Zadebiutowałem i bardzo się z tego cieszę, ale wiem, że to dopiero pierwszy krok, a kolejne jeszcze przede mną. Również tata dba o to, bym nie odleciał i trzymał cały czas głowę na karku. Będę walczył na treningach o kolejne szanse gry, na tym się koncentruję – podkreśla.

 

Tata, jako byłu zawodnik Legii, ale i cała rodzina, są dumni z mojego debiutu. Zawsze mnie wspierali, wierzyli we mnie, a ja wiem, jak wiele im zawdzięczam. Po meczu tata mi pogratulował, ale w domu zwrócił mi uwagę na jeden spory błąd, który popełniłem (śmiech). Mimo to, ocenił mój występ jako dobry, ale też nie pozwala mi popaść w samozachwyt – dodaje.

 

Dla Mosóra, Cielemęckiego i "Włodara" były to drugie występy w seniorskiej drużynie Legii. Ariel i Szymon rozegrali 63. minuty, a Cielemęcki opuścił murawę w 80. minucie.

Radka zastąpił debiutant, 20-letni obrońca Mateusz Grudziński.

 

Debiut w pierwszym zespole to dla mnie spełnienie marzeń. Jestem wdzięczny trenerowi, że dał mi szansę wybiec dziś na murawę. Na pewno czuję ogromną dumę, ale i wielką motywację do jeszcze cięższej pracy. Zdaję sobie sprawę, że jestem dopiero na początku drogi i nie popadam w samozachwyt. Pochodzę z okolic Warszawy i od dziecka jestem Legionistą, przez lata w Akademii pracowałem na to, by zagrać z "eLką" na piersi – powiedział po zakończeniu spotkania Grudziński.

 

Do Akademii Legii trafiłem w 2015 roku z klubu z moich okolic, MOSiR Mińsk Mazowiecki. Po jednym z meczów kadry Mazowsza odezwał się do mnie Radosław Kucharski, który pracował wtedy w Akademii. Wszystko bardzo szybko się potoczyło. Pierwszy kontakt miał miejsce w czerwcu, a w lipcu rozpocząłem już treningi przy Łazienkowskiej. Z pierwszym zespołem trenowałem głównie w trakcie przerw na mecze reprezentacji, po raz pierwszy za trenera Sa Pinto. Ostatnio pracowałem z "jedynką" dość regularnie, a przed meczem z Pogonią trener Vuković podjął decyzję o zgłoszeniu mnie do rozgrywek Ekstraklasy – opisywał debiutant.

Mateusz Wieteska i Maciej Rosołek rozegrali całe spotkanie. Dla "Wietesa" był to 78. występ w oficjalnym meczu Legii, dla "Rossiego" - 15. (strzelił w nich trzy gole). Cały mecz na ławce rezerwowych spędzili inni absolwenci Akademii Legii: prawy obrońca Nikodem Niski (rocznik 2002) i środkowy pomocnik Łukasz Łakomy (2001).

 

Występy swoich młodszych kolegów docenił Radosław Cierzniak, doświadczony bramkarz seniorskiej drużyny "Wojskowych".

 

Fajnie, że Ci młodzi chłopcy dostali szansę gry. Na to pracowali, może nie wszyscy są z tego zadowoleni, ale to bardzo istotne dla ich dalszego rozwoju. Takie mecze dają kopa, dużo motywacji do pracy i trzeba to uszanować – powiedział po spotkaniu golkiper.

 

– Ariel Mosór zagrał świetny mecz. Nie było u niego widać zdenerwowania. Ariel czuł, że ma nasze wsparcie, ale w pewnych momentach mógł zachować się nerwowo, a tego nie zrobił. Miał sytuacje, w których mógł wybić piłkę, a spokojnie sobie zagrał. To dało mi dużego kopa, żeby tych młodych piłkarzy wspierać – dodawał.

Spotkanie z Pogonią było 136. meczem z rzędu, w którym przynajmniej jeden absolwent naszej Akademii znalazł się w kadrze meczowej. Było to również 113. spotkanie z rzędu, w którym przynajmniej jeden absolwent pojawił się na boisku.

Udostępnij

Powiązane newsy

Zobacz wszystkie