PKO Bank Polski Ekstraklasa: Górnik Zabrze - Legia Warszawa historycznie. Futbolowy nieco zakurzony klasyk nr 164
Autor: Janusz Partyka, fot. Eugeniusz Warmiński/Archiwum Legii

Autor: Janusz Partyka, fot. Eugeniusz Warmiński/Archiwum Legii
Autor: Janusz Partyka, fot. Eugeniusz Warmiński/Archiwum Legii
Historia rywalizacji warszawsko-zabrzańskiej jest bardzo bogata i - szczególnie dla kibiców starszego pokolenia - niezwykle emocjonująca. W piątkowy wieczór będziemy świadkami kolejnej, już 164. jej odsłony. W ostatnich latach spotkania te sporo straciły na prestiżu, można je nawet nazwać nieco zakurzonymi klasykami, ale wciąż elektryzują całą piłkarską Polskę.
Początki sportu po II wojnie światowej na terenie Zabrza sięgają roku 1945, a konkretnie okresu tuż po zakończeniu tego tragicznego konfliktu. Początkowo miejscowi działacze, w obliczu ogromnej skali zniszczeń wojennych, próbowali tworzyć związki sportowe przy zakładach pracy. W takich okolicznościach, w 1946 roku, powstał KS Zjednoczeni. Kilka miesięcy później doszło do fuzji tej drużyny z KS Zabrze. W dalszych latach doszło do ogólnokrajowej reorganizacji sportu, w wyniku której doszło do połączenia KS Zjednoczenie, KS Concordia, KS Pogoń i KS Skra. Powstanie Górnika Zabrze datuje się na 14 grudnia 1948 roku. Pierwszym prezesem klubu wybrany został Filip Sieroń.
Po raz pierwszy w meczu ligowym zespoły zabrzańskiego Górnika i warszawskiej Legii spotkały się w 1956 roku (cztery lata wcześniej zagrały mecz w Pucharze Polski). Dla zabrzan był to premierowy sezon w najwyższej klasie rozgrywkowej, z kolei legioniści świętowali już pierwszy w historii tytuł mistrza Polski. Zanim wybrzmiał pierwszy gwizdek sędziego Antoniego Gorączniaka, odbyła się uroczystość wręczenia przez przewodniczącego sekcji piłki nożnej GKKF Rajkowskiego dyplomów mistrzów sportu zawodnikom CWKS.
Nagrodzeni legioniści na murawie sprawiali wrażenie nieco zagubionych, w pierwszych 45 minutach beniaminek ze Śląska całkowicie ich zdominował. „Czyżby uroczystość ta wpłynęła tak podniecająco na zespół warszawski, że... po gwizdku sędziego utracili całkowicie głowę?” - zastanawiał się redaktor „Sportu” na łamach tejże gazety. Ostatecznie jednak stołeczni piłkarze odnieśli zwycięstwo 3:1, a najważniejszymi aktorami tego spektaklu zostali Henryk Kempny oraz Ernest Pol, którzy podzielili między sobą trzybramkowy dorobek strzelecki.
Pierwsza porażka legionistów w starciu z Górnikiem Zabrze nastąpiła w trzecim meczu. W ówczesnych latach jedenastki obydwu zespołów w dużej mierze składały się z reprezentantów Polski, a rywalizacja Legii z zabrzanami stała się symbolem rywalizacji Mazowsza ze Śląskiem, czyli dwóch najważniejszych regionów w kraju. Szczególne emocje wzbudzał Lucjan Brychczy, którego w swoich szeregach chętnie widzieli wówczas włodarze Górnika, a w późniejszych latach Kazimierz Deyna, na Śląsku, z powodu swojej przynależności klubowej, wprost znienawidzony.
- Legia i Górnik miały wtedy bardzo mocne drużyny z dużą liczbą reprezentantów. Był okres, kiedy w kadrze grało siedmiu piłkarzy Legii. Gdy jechaliśmy na Śląsk rozegrać mecz w reprezentacji, myśleliśmy, że zostaniemy mile przyjęci przez publiczność, bo w końcu pochodziliśmy z tamtych terenów. Okazało się, że kibice nie byli do nas przyjaźnie nastawieni. Atmosferę podgrzewała też dosyć szowinistyczna śląska prasa. Takie to były czasy. Górnik Zabrze miał bardzo silną drużynę. Obojętnie, gdzie się z nimi grało, to każdy wynik był możliwy. To były bardzo emocjonujące mecze - wspominał po latach w wywiadzie dla Legia.com.pl Lucjan Brychczy. To właśnie „Kici” wciąż jest najlepszym w historii starć z Górnikiem strzelcem Legii. Łącznie zawodnik ten zdobył 13 bramek (10 z nich padło w meczach ligowych, trzy zaś w Pucharze Polski). Z obecnego składu do siatki bramkarza Górnika trafiali: Paweł Wszołek - trzy razy, Bartosz Kapustka - dwukrotnie i po jednym razie Rafał Augustyniak oraz Wahan Biczachczjan.
9 listopada 2019 roku odbył się niezwykle emocjonujący mecz Legii z Górnikiem przy Łazienkowskiej i było to niezwykle bolesne doświadczenie dla przyjezdnych. Legioniści zagrali koncertowo i wbili rywalom aż pięć goli. Dwukrotnie bramkarza Górnika pokonał Paweł Wszołek, po jednym golu dołożyli Arvydas Novikovas i Jarosław Niezgoda. Do własnej bramki trafił Paweł Bochniewicz. Piłkarze z Zabrza odpowiedzieli golem Przemysława Wiśniewskiego. Z kolei spotkanie rozegrane w Zabrzu, 1 kwietnia 2024 roku, zakończyło się zwycięstwem Legii 3:1 (gole dla Wojskowych strzelili Tomas Pekhart, Bartosz Kapustka i Josue), a 6 kwietnia 2025 roku wygraną Wojskowych 2:1 (po bramkach Luquinhasa). Ostatni mecz na Górnym Śląsku - 5 października 2025 roku - zakończył się zwycięstwem gospodarzy 2:1 (gol dla Legii - Wahan Biczachczjan), a ostatni w ogóle - przy Łazienkowskiej - remisem 1:1 (gola dla Wojskowych strzelił z rzutu karnego Rafał Augustyniak).
W ostatnich 11 spotkaniach Legia odniosła sześć zwycięstw nad Górnikiem, trzy razy zremisowała i dwa przegrała (bilans bramkowy 22:17). Ogółem w 163 meczach 72 razy zwyciężali legioniści, padło 38 remisów, zaś 53-krotnie górą byli rywale z Zabrza (bilans bramkowy 255:219 na korzyść Legii). W Zabrzu odbyło się 80 spotkań - 26 razy zwyciężali Wojskowi, 19-krotnie mecze kończyły się remisem, a 35 razy lepsi byli rywale (bramki 114:134 na korzyść rywali).
30 tytułów mistrza Polski, 27 Pucharów Polski, siedem Superpucharów Polski, półfinał Pucharu Europy, finał Pucharu Zdobywców Pucharu, niezliczona ilość reprezentantów Polski - Legia i Górnik, to bezapelacyjnie dwie wielkie marki. Pojedynki Kazimierza Deyny z Włodzimierzem Lubańskim czy Lucjana Brychczego z Ernestem Polem, do dziś z rozrzewnieniem wspominane są przez starszych kibiców obydwu drużyn. Choć dziś śląski zespół zdaje się powoli odradzać, to w ostatnich latach nie potrafi jednak nawiązać do wspaniałej tradycji z ubiegłego stulecia. Wciąż jednak jest rywalem, który wywołuje w warszawianach emocje. Początek 164. (138. w lidze) spotkania Legii z Górnikiem w piątek, 30 października o godz. 20:30, na stadionie przy ul. Franklina Roosevelta 81.