
W niedzielę do hotelu Cornelia De Luxe Resort wpadli byli piłkarze warszawskiej Legii, Jakub Kosecki oraz Michał Pazdan.
Obaj piłkarze mocno wpisali się w pamięć kibiców Legii. Jakub Kosecki przy Łazienkowskiej pojawił się w roku 2008 i, z przerwami na wypożyczenia do ŁKS-u Łódź, Lechii Gdańsk oraz SV Sandhausen, występował w Warszawie przez osiem lat. Dla warszawskiego klubu rozegrał 107 spotkań i to właśnie w jego barwach święcił największe triumfy w karierze. Obecnie występuje w Adana Demirspor, na zapleczu tureckiej ekstraklasy. Korzystając z wolnego dnia Kosecki postanowił odwiedzić swój były klub. - To był spontan. Wczoraj przeczytałem, że będziecie niedaleko na zgrupowaniu, dlatego zadzwoniłem do Pawła Bambra oraz Konrada Paśniewskiego, żeby wpisali mnie na listę odwiedzających - powiedział.
Kontrakt z tureckim klubem zawodnik podpisał w lipcu 2018 roku. - Bardzo szybko mija czas. Panuje tutaj zupełnie inny klimat. Zarówno w Belek, jak i u mnie, w Adanie, praktycznie przez cały czas świeci słońce. To najcieplejsze regiony w Turcji, dlatego bardzo przyjemnie się tu żyje - opowiedział „Kosa”. Były zawodnik Legii poruszył również temat kibiców. - Są bardzo fanatyczni. Pracują przez cały tydzień, aby w dniu meczowym wydać dużą część pieniędzy na bilety dla siebie i swoich rodzin. Adana Demirspor to wielki klub. Często zdarza się, że rozgrywamy mecze, na które lecimy samolotem półtorej godziny. Nawet w tak oddalonych miastach kibice są z nami. Jeśli nasz klub otrzyma od gospodarzy pulę, przykładowo, 3000 biletów, sektor gości wypełnia się.
Pięciokrotny reprezentant Polski opowiedział nam również o stadionie swojego klubu. - Bardzo przypomina stary stadion Legii. W marcu ma nastąpić otwarcie nowego obiektu, który będzie mógł pomieścić 35000 osób. Nie mogę się doczekać, ponieważ gra dla takich kibiców to coś pięknego - stwierdził. Kuba po dotarciu do hotelu bardzo długo rozmawiał z Igorem Lewczukiem oraz Radosławem Cierzniakiem, z którymi miał okazję występować w barwach Legii. - Znam jeszcze „Jędzę”, ale teraz jest też tu przecież Mateusz Cholewiak, z którym grałem w Śląsku Wrocław. To super chłopak, bardzo skromny i pracowity. Bardzo cieszę się, że trafił do Legii. Cieszę się również dlatego, że przy Łazienkowskiej wszystko idzie w dobrym kierunku. Legia to najpotężniejszy klub w Polsce i tak powinno być zawsze.
Jak mawia stare powiedzenie, „wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej”. - W Turcji mam jeszcze kontrakt ważny przez półtora roku. Toczą się różne rozmowy, ale jeśli zdrowie mi pozwoli, na pewno pogram jeszcze kilka lat. Po zakończeniu kariery wrócę do Polski, mam dom w Warszawie. Póki co jednak chciałbym tu zostać. Nie ma co ukrywać, chcę zapewnić byt swojej rodzinie. Taki był główny cel mojego transferu do Turcji i, póki co, wszystko się udaje. Najważniejsze, aby dopisywało mi zdrowie - wyznał „Kosa”.
W stolicy kraju, w którym Legia przebywa obecnie na zgrupowaniu, mieszka z kolei Michał Pazdan. Były zawodnik Legii oraz bohater narodowy, którym został okrzyknięty w trakcie EURO 2016, w styczniu poprzedniego roku podpisał kontrakt z Ankaragucu. - Od momentu, w którym zostałem graczem Górnika Zabrze byłem w Turcji na zgrupowaniu już z 15 razy - przyznał z uśmiechem na ustach. - Nie wiem, czy w Antalyi jest cokolwiek wartego odwiedzenia, jest to za to doskonałe miejsce do treningów i odpoczynku - dodał „Pazdek”.
Obaj Panowie w trakcie odwiedzin opowiadali nie tylko o swoich klubach, ale również o słynnej tureckiej potrawie. - W Turcji nie ma kebaba z kurczakiem, jest za to „kuzu”, czyli kebab z jagnięciną - wytłumaczył Pazdan. Nasz były zawodnik znalazł czas, aby odwiedzić w pokoju Igora Lewczuka, na temat którego rozmawiał z Radosławem Cierzniakiem. - Czy ktoś ma z nim szanse na siłowni? - zapytał. - Oczywiście śmieję się. Widziałem u Igora ogromne postępy. Prowadzenie prawą nogą, między strefy. Coraz bardziej techniczny zawodnik - pochwalił kolegę Pazdan, który przy Łazienkowskiej występował przez trzy i pół roku. Z Legią trzykrotnie zdobywał mistrzostwo Polski, dwa razy zwyciężył również w finale krajowego pucharu.
Kuba, Michał. Dzięki za odwiedziny. Miło było Was zobaczyć! Do następnego!