Legia logo
Piłka nożna3 min czytania

Z cyklu LegiaRetro (25): Remis na Wiśle, trzecia korona Legii

Plus500 logo
PKO Bank Polski Ekstraklasa logo

Dziś w naszym cyklu zdjęcie autorstwa Eugeniusza Warmińskiego z jesieni roku 1968. Widnieje na nim kapitan Legii Warszawa Lucjan Brychczy przed rozpoczęciem spotkania z Wisłą, rozegranym w Krakowie 5 września o godz. 16:30. Wojskowi zremisowali 1:1, a w sezonie 1968/69 świętowali trzecie w historii mistrzostwo Polski.

„Po efektownym zwycięstwie owacjom nie było końca. Publiczność odśpiewała 'Sto lat', po czym triumfalnie przemaszerowała przez miasto, skandując nazwiska nowych mistrzów Polski: Władysława Grotyńskiego, Władysława Stachurskiego, Jacka Gmocha, Feliksa Niedziółki, Antoniego Trzaskowskiego, Andrzeja Zygmunta, Kazimierza Deyny, Bernarda Blauta, Janusza Żmijewskiego, Lucjana Brychczego, Roberta Gadochy, Wiesława Korzeniowskiego, Jana Pieszki, Horsta Mahselego, Henryka Apostela, Jerzego Kasalika, Zygfryda Blauta i Stanisława Fołtyna. Prezes gen. Zygmunt Huszcza polecił, by za mistrzostwo wypłacić zawodnikom po 5000 zł, a Vejvodzie dwa razy tyle” – pisze Wiktor Bołba, jeden z autorów Księgi Stulecia Legii, o finiszu sezonu 1969/69. Wcześniej jednak, bo na samym początku mistrzowskiego sezonu - w 5. kolejce I ligi - legioniści pojechali do Krakowa, by rozegrać mecz z „Białą Gwiazdą”. Na zdjęciu kapitan Wojskowych Lucjan Brychczy w czasie powitania i losowania stron.

 

„Brawa dla Grotyńskiego, gwizdy dla Gadochy” - grzmiał tytuł Echa Krakowa z 5 września 1968 roku. „Sprawozdanie z tego meczu należy rozpocząć, od Słów krytyki pod adresem Gadochy, którego w Legii nie nauczono, iż forma sportowa winna iść w parze z odpowiednim zachowaniem. Ekskrakowianin zachowywał się jak chuligan, kopiąc przeciwników bez piłki i co najdziwniejsze tolerował to arbiter. Wprawdzie 3 razy zwrócił mu uwagę, ale nic poza tym. Zapisał natomiast drugiego legionistę — Deynę, także za kopanie bez piłki. Wspomniane incydenty rzucają cień na całe spotkanie, które stało na dobrym poziomie i toczyło się pod dyktando... wiślaków. Znów widzieliśmy ich jak w meczu z Odrą, kiedy szturmowali bramkę przeciwnika, chociaż wyraźnie się załamali po utracie gola, kiedy to w 20 min. Stachurski skierował piłkę z rzutu wolnego obok źle ustawionego i zbyt późno interweniującego Goneta. Po przerwie, po wejściu na boisko Lendziona za Obarzanowskiego, atak gospodarzy jeszcze bardziej przyspieszył grę. Wprawdzie mało było wymyślnych akcji, lecz szturm trwał nieprzerwanie (tylko jeden wypad gości i to bardzo groźny w 57 min.). Jednak bramkarz Grotyński wręcz zaczarował swą świątynię, broniąc W wyśmienitym stylu kilka bardzo groźnych i silnych strzałów. Skapitulował dopiero w 71 min., kiedy po rzucie wolnym w wydaniu Skupnika, Lendzion 'szczupakiem' przechwycił piłkę głowę i skierował ją w sam róg bramki. Podział punktów zadowalał gości, którzy próbowali zwalniać grę w czym brylowali: świetny taktyk Brychczy i sygnalizujący zwyżkę formy — Blaut. Tym niemniej wiślacy atakowali nadal, lecz Grotyński nie dał się już więcej zaskoczyć. W zespole gospodarzy doskonale grał Musiał, któremu dzielnie sekundowali: Kawula, Monica, Hausner i Skupnik, a po przerwie coraz odważniej grający Lendzion” - czytamy dalej w relacji Echa Krakowa.

 

„Cieszy nas jeden punkt Wisły zdobyty na Legii, choć z przebiegu gry krakowianie zasłużyli na 'komplet' punktów. Do 71. minuty spotkania I ligi piłki nożnej Wisła — Legia prowadzili legioniści 1:0. Prowadzili — nie zasługując na taki rezultat. Zespołem przeważającym była drużyna krakowska, która po przerwie po prostu przesiadywała na polu karnym przeciwnika. Dopiero w 71. min. po ładnym dośrodkowaniu Skupnika — Lendzion leżąc na ziemi główką skierował piłkę do siatki. Licznie zgromadzona publiczność nagrodziła ten wyczyn Lendziona długotrwałymi oklaskami. Krakowianie stracili bramkę w 20 min. Obrońca Legii Stachurski wykonywał rzut wolny. Przy silnym strzale Stachurskiego źle ustawiony Gonet zamiast piąstkować — zastosował efektowną lecz nie efektywną paradę. Piłka musnęła rękę Goneta i wpadła do bramki. Wielkie brawa otrzymali Kawula i Sputo za strzały z połowy boiska tuż ponad bramkę przeciwnika. W końcówce meczu nastąpiło oblężenie bramki Grotyńskiego. Krakowianie uzyskali kilka kornerów lecz zwycięska bramka nie padła i wynik 1:1 (0:1) utrzymywał się do końca spotkania. (...) Postawa Legii nie mogła się podobać. Tolerancyjny arbiter dopuścił do zbyt ostrej gry. (...) Przed meczem kierownictwo sekcji piłki nożnej GTS Wisła wręczyło Władysławowi Kawuli puchar za 300 mecz ligowy rozegrany w barwach wiślackich” - czytamy z kolei w relacji Gazety Krakowskiej.

Udostępnij

Powiązane newsy

Zobacz wszystkie