
- Za nami szalony mecz. Niby mieliśmy to spotkanie pod kontrolą, graliśmy nieźle, tworzyliśmy sytuacje, ale straciliśmy bramkę po stałym fragmencie. Po drugim golu wydawało się, że jest po nas. Ale walczyliśmy i w tym trudnym momencie pokazaliśmy charakter. Uratowaliśmy cenny remis w tych okolicznościach. Na pewno czulibyśmy duże rozczarowanie gdybyśmy przegrali to spotkanie. Ten punkt musimy przyjąć z pokorą. Do końcowego wyniku podchodzą optymistycznie - powiedział na pomeczowej konferencji prasowej trener Legii Warszawa, Marek Papszun.
- Widzę dużo pozytywów w tym spotkaniu. Odwrócenie losów, determinacja. Przecinwik był bardzo dobrze zorganizowany i przygotowany przez Dawida. Arka tworzyła jedność, publika ich niosła. To bardzo trudny teren, ale cieszę się, że daliśmy radę zremisować. Pociągnęła nas też młodzież. Wprowadziłem debiutanta Kovačika, ale też Kubę Żewłakowa. Oni dali radę w tym trudnym momencie. Ponownie pojawiły sie problemy zdrowotne. Do gry wrócił Paweł Wszołek, a chwilę później musiał zejść z boiska. Postawa Antonio jest kapitalna. Codziennie dobre nastawienie, podejście. Dzisiaj to piłkarskie życie mu oddało. Antonio mógł czuć się rozczarowany po ostatnim meczu, ale wszedł w końcówce i pomógł nam. W ostatnim meczu miałem zastrzeżenia co do piłkarzy, ale dzisiaj było odwrotnie – zmiennicy nas uratowali.
- Odnowił się problem z mięśniem dwugłowym Pawła. Wypadło nam dwóch podstawowych skrzydłowych - Ruben i „Wszoła”. Paweł od razu po wejściu na boisku przeprowadził dobrą akcję. Prawdopodobnie w kolejnych meczach będziemy musieli radzić sobie bez niego.
- Wolalłbym prowadzić 2:0 w każdym meczu niż przegrywać. Musimy kontrolować emocje i pomóc zespołowi.
- Wiemy, w jakim pracuję klubie. W Legii oczekiwane są tylko zwycięstwa. Trzeba też patrzeć na moment, w którym jesteśmy. Nasza sytuacja dalej nie jest ciekawa. Przegrywając – byłoby jeszcze gorzej. Mental jest kluczowy. Remis i odwrócenie losów może włożyć w ten zespół większą wiarę. Ta drużyna pracuje bardzo dobrze. Dzisiejsza porażka byłaby dla mnie dużą niesprawiedliwością. Te wyniki nie wynikają z lekceważania – wręcz przeciwnie. Gdy nie idzie, to głowa idzie w dół. Możesz być źle przygotowany, ale zawsze musisz wierzyć. Musimy and tym pracować. Dzisiaj udało nam się wyjść z tak trudnej sytuacji.
- Poświęciliśmy sporo czasu właśnie na stałe fragmenty. Trzeba oddać też przeciwnikowi jego jakość. Kerk dośrodkowuje piłkę nieprawdopodobnie. Martwi to, że rywale stworzyli trzy sytuacje i dwie z nich zamienili na gole. To, co możemy zrobić, to przeanalizować te sytuacje i działać.
- Pracowałem z kilkoma dobrymi trenerami, obecnie pracuję również. Mam szczęście, że oni się u mnie znaleźli. Dawid mocno się rozwinął. Wyciąga wnioski z nieudanych doświadczeń. To jest kluczowe, aby nie iść jedynie w swoją idealistyczną wizję. Musisz dostosować się też do swoich piłkarzy. Młodzi trenerzy często chcą grać idealistycznie, a to nie zawsze się opłaca. Po Arce widać duży pragmatyzm i dobrą organizację. Rywale nie mieli za dużo sytuacji, bo graliśmy dobrze w defensywie. Swoje okazje gospodarze potrafili jednak wykorzystać.
- Cieszyłem się, że odwróciliśmy wynik, a nie dlatego, że utarłem Dawidowi nosa. Uważam, że ostatni mecz w Gdyni, gdy trenowałem Raków, był trudniejszy. Pomogła czerwona kartka, ale tam nie mielismy pełnej kontroli. Już wtedy było widać, że Dawid wykonuje dobrą pracę.
- Nie stosowałem nigdy takich trików, ale Dawid miał takie pomysły wcześniej. Niektóre nowatorskie, które zostały już przechwycone. Dzisiaj dał kolejny plan, który pozwala zaskoczyć rywala. Ale my byliśmy gotowi i na 3-5-2 i na 3-4-3. Jeszcze przed pierwszym gwizdkiem zawołałem swoich zawodników i powiedziałem im o zmianie taktyki. Byliśmy na to przygotowani.