Marek Papszun: Momentami nie poznawałem swojej drużyny
Autor: Gabriel Rudo, fot. Mateusz Kostrzewa

Autor: Gabriel Rudo, fot. Mateusz Kostrzewa
Autor: Gabriel Rudo, fot. Mateusz Kostrzewa
Trener Marek Papszun odpowiedział na pytania dziennikarzy po zakończeniu spotkania z Rakowem Częstochowa.
- To było specyficzne spotkanie. Nasza postawa w pierwszej połowie była dla mnie nie do zaakceptowania. Zasłużenie przegrywaliśmy do przerwy, a w drugiej połowie zdołaliśmy się podnieść, ale popełnialiśmy jednak karygodne błędy - powiedział po meczu z Rakowem Częstochowa trener Legii Warszawa, Marek Papszun.
- Chciałbym podziękować naszym kibicom za wsparcie do samego końca. Rozumiem ich rozczarowanie po pierwszej połowie, bo nasza postawa była nie najlepsza. Gwizdy były uzasadnione. W drugiej połowie kibice jednak nas wspierali. Mieli ogromny wpływ na naszą grę. Gratuluję również Rakowowi, bo zasłużyli na wygraną. Strzelenie czterech bramek, niezależnie od okoliczności, w jakich padły, jest dużą sztuką. Raków rozegrał dobry mecz. To było specyficzne spotkanie. Nasza postawa w pierwszej połowie była dla mnie nie do zaakceptowania. Zasłużenie przegrywaliśmy do przerwy, a w drugiej połowie zdołaliśmy się podnieść, ale popełnialiśmy jednak karygodne błędy. Momentami nie poznawałem swojej drużyny, bo przeciwnik stworzył sobie pięć czy sześć okazji, co wcześniej praktycznie nam się nie zdarzało. Musimy dokładnie przeanalizować, z czego wynikała tak słaba dyspozycja. Występowały również proste błędy w rozgrywaniu piłki. Było ich zdecydowanie za dużo i miały ogromny wpływ. Ten mecz mógł potoczyć się również w drugą stronę. Zdobyliśmy bramkę na 3:3, byliśmy w dobrym momencie, ale gol nie został uznany, następnie zrobiło się 4:2. Mimo to stworzyliśmy jeszcze trzy sytuacje, których nie wykorzystaliśmy. Mogliśmy odwrócić losy spotkania i mieć korzystny wynik. Ostatecznie przegrywamy.
- Zdobycie bramki powinno napędzić drużynę - tak było w naszym przypadku. Zaczęła występować pozytywna energia i złapaliśmy pewność siebie. Niestety Otto trochę przesadził w tej sytuacji. Być może poczuliśmy się już zbyt pewnie, bo rzeczywiście było widać, że przejęliśmy inicjatywę. Takie błędy jednak się zdarzają, ale Otto wielokrotnie nas ratował. Zgadzam się, że była to bardzo ważna sytuacja. Trzecią bramkę również praktycznie sami sprokurowaliśmy. Podobnie było z pierwszą i czwartą bramką - daliśmy rywalom za dużo łatwych goli. Nie można zabierać Rakowowi, bo bardzo dobrze wyprowadzał kontrataki. Grali również z ogromną energią. Było widać jakość ich zawodników. Takich momentów, które miały wpływ na wynik było kilka. Między innymi sytuacja z nieuznaną bramką na 3:3. Gdyby gol został zaliczony, mielibyśmy remis i jeszcze czas do końca. Myślę, że pod względem przebiegu był to bardzo interesujący mecz - padło sześć bramek. Jednak z mojej perspektywy nasza postawa była nie do przyjęcia. Liczba bramek straconych w tak prosty sposób również. Takie sytuacje nie mogą się zdarzać Legii.
- W drugiej części meczu Raków stworzył sobie trzy sytuacje i zdobył trzy bramki, więc wykazał się ogromną skutecznością. Trudno mi na gorąco jednoznacznie powiedzieć, z czego to wynikało. Sam jestem tym zaskoczony. Nasza linia obrony nie wyglądała dobrze, jeśli chodzi o zabezpieczenie przed kontratakami. Wiedzieliśmy również, jakich zawodników ma Raków. Makuch, Emreli, Fadiga, to piłkarze, którzy bardzo dobrze czuje się w takich sytuacjach. Dzisiaj był taki dzień, że w fazach przejściowych wyglądaliśmy bardzo źle. Dochodziły do tego proste błędy z piłką. Oczywiście w piłce nożnej zdarza się stracić piłkę, ale trzeba być na to odpowiednio przygotowanym. My jednak nie tylko zbyt łatwo oddaliśmy piłkę. Musimy to wszystko dokładnie przeanalizować i wyciągnąć wnioski, żeby wrócić na właściwe tory. Teraz mamy dwa tygodnie na pracę i musimy ten czas jak najlepiej wykorzystać. Chcemy z czterech pozostałych meczów wyciągnąć 100 procent.
- W kontekście Franka, zakładałem, że może zostać zmieniony w przerwie. Spodziewaliśmy się ogromnej intensywności spotkania. Nie była to oczywista decyzja, biorąc pod uwagę innych zawodników. Na gorąco oceniam jego debiut przyzwoicie. Myślę, że dobrze poradził sobie z adaptacją. Decyzja o wystawieniu Franka wynikała przede wszystkim z naszych problemów kadrowych. Uznałem więc, że jego wejście z ławki będzie dobrym rozwiązaniem. Uznałem, że to odpowiedni moment, żeby dać mu szansę debiutu. Na pewno zespół mu dzisiaj nie pomógł, ponieważ w pierwszej połowie graliśmy bardzo słabo. Nie był to łatwy mecz na debiut, bo Raków w pierwszej połowie grał bardzo intensywnie i dobrze prezentował się w pojedynkach. Dla młodego chłopaka było to naprawdę wymagające spotkanie.
- Będziemy teraz przeprowadzać nasze cykliczne podsumowanie. To były trudne spotkania, ponieważ mierzyliśmy się z wymagającymi przeciwnikami. Trafialiśmy na zespoły będące w dobrej dyspozycji, odpowiednio nastawione i przygotowane. Myślę, że musimy się przyzwyczaić do tego, że właśnie tak będą wyglądały mecze przeciwko takim drużynom. Trzeba mieć na uwadze, że każde z tych spotkań miało zupełnie inną historię. Z Lechem rozegraliśmy bardzo dobry mecz. W Krakowie prowadziliśmy, ale później oddaliśmy inicjatywę. Z Wisłą wygraliśmy po dobrym spotkaniu. Z Górnikiem był to bardzo zamknięty mecz. Dzisiaj również mieliśmy zupełnie inny przebieg gry. Wspominałem już o kwestiach personalnych. Końcowy wynik jednak w dużej mierze mówi o ocenie całego meczu. Przewidywałem zresztą, że dzisiejsze spotkanie może mieć taki przebieg. Spodziewałem się dużej intensywności w pierwszej połowie, a później spokojnej gry. Rzeczywiście tak było. Napędzaliśmy dzisiaj Raków - cały czas dawaliśmy przeciwnikowi paliwo do tego, żeby atakował i wierzył, że może tutaj wygrać. Rywale to wykorzystali.
- Dzisiaj Raków wyglądał zdecydowanie bardziej jak drużyna walcząca o czołowe miejsca w tabeli niż zespół walczący o utrzymanie. Widzieliśmy to już poprzednim spotkaniu. Dawid wrócił do rozwiązań fabrycznych. Trzeba było po prostu uporządkować pewne rzeczy i drużyna funkcjonuje. Dawid doskonale wiedział, jakie są największe problemy tego zespołu. Zrobił to bardzo dobrze i widać tego efekty.
- Nie wiem, czy w sytuacji nieuznanej bramki był spalony.Trudno mi powiedzieć, bo nie analizowałem tego. Myślę, że Vinagre mógł zachować się lepiej. Zresztą już raz zdobyliśmy na Łazienkowskiej podobną bramkę, która również nie została uznana - Chyba Deziel znajdował się wtedy w podobnej sytuacji i również był spalony. Szkoda, ponieważ jest to element gry, nad którym pracujemy. Przyniósł nam bramkę, ale jeśli był spalony, to decyzja sędziego była prawidłowa.
- Bartek jest dla nas kluczowym zawodnikiem. To kapitan drużyny, czyli bardzo ważna postać w naszym zespole. Mamy również innych zawodników i istnieje rywalizacja o miejsce w składzie. Dzisiaj niestety nie wyglądało to tak, jakbyśmy sobie tego życzyli. Wierzę jednak, że chłopaki, których mamy w drużynie, nie odpuszczą i nadal będą walczyć. Bartka dzisiaj zabrakło, ale wystąpiło trzech innych środkowych pomocników. Dostali swoją szansę - oni również muszą wyciągnąć wnioski z tego spotkania. Muszą przeanalizować, na jakim poziomie zaprezentowali się w tym meczu i czego jeszcze im brakuje.
- Rafał jest dla nas bardzo ważnym zawodnikiem, ale mamy też innych piłkarzy. Dzisiaj dostali szansę i mogli pokazać swoje umiejętności. To jest dla nich weryfikacja. Warto pamiętać, że nieobecność Rafała otworzyła możliwość debiutu dla Franka. Być może właśnie dzisiaj rozpoczęliśmy jakąś ciekawą karierę, z której będziemy mieli pożytek. Dzisiaj może nie było to jeszcze aż tak widoczne, ale w dłuższej perspektywie ten debiut może zaprocentować. Adamskiego jednak nie udało nam się przygotować go do tego meczu. Nie chcieliśmy podejmować niepotrzebnego ryzyka. Naszym celem jest spokojne doprowadzenie go do pełnej dyspozycji po przerwie reprezentacyjnej. Natomiast powtarzam, że mamy innych zawodników. Oczywiście są to dla nas bardzo ważni gracze, ale jako drużyna nie stanęliśmy dzisiaj na wysokości zadania. Przede wszystkim jest to również moja porażka. Być może należało inaczej zestawić skład, może w inny sposób zarządzać zespołem i podejmować inne decyzje. Muszę to przeanalizować.