
Na temat psychologii sportu rozmawialiśmy z Michałem Dąbskim - psychologiem Legii Warszawa.
Z Michałem Dąbskim – psychologiem Legii Warszawa – rozmawialiśmy m.in. o treningu mentalnym, nierównej walce z presją, mentalnych zagrożeniach wśród piłkarzy i przedmeczowych rytuałach. Zapraszamy na drugą część wywiadu.
Legia.com: - W poprzedniej części poruszyliśmy temat numerów na koszulce, a z nimi wiąże się kwestia rytuałów. Piłkarze często wchodzą na murawę konkretną nogą, żegnają się lub mają inne zwyczaje. Jaka jest ich rola?
Michał Dąbski: - Rytuały i rutyny to dwa zupełnie inne pojęcia. W psychologii sportu mówi się właśnie o rutynie wykonania. Jest to taka forma działania, która w metodycznym założeniu, ma zawierać element poznawczy, emocjonalny i behawioralny. Zazwyczaj jest to wykonanie pewnej sekwencji ruchów, gdzie po jej wykonaniu, zawodnik skupia się już na konkretnym zadaniu. Bardziej sprawdza się w sporcie indywidulanym i aktywności powtarzalnej, której czas trwania jest krótki. W piłce jest 90 minut , 22 zawodników i ciągła zmiana.
Niektórzy te kwestię, rzeczywiście traktują jako rytuał, ale nie łączą tego w żaden sposób z rutyną, która ma za zadanie zaprojektować i przygotować organizm do lepszego, automatycznego wykonania sportowego. Rutyny trzeba więc się nauczyć, a rytuał to po prostu zwyczaj. Ważne jest więc, aby przekonać zawodnika to tego, że bez względu na to, czy dany rytuał wykonał czy nie, jest w stanie zagrać bardzo dobry mecz. Znam przypadki, w których musieliśmy oduczyć zawodnika takich zachowań, bowiem ten zbierał, jak sam twierdził, szczęśliwe przedmioty. Pracowałem z zawodniczką, która na turnieje jeździła z workiem wypełnionym różnymi rzeczami. Trzeba było przekonać ją do tego, że musi się z nim pożegnać, bowiem te przedmioty nie wygrałyby za nią meczu. Największa siła sportowca to nie rytuał, a on sam. A rutyna może powodować, że wykonywanie wytrenowanej wcześniej sekwencji ruchów pozwoli na zachowanie pełnej koncentracji na zadaniu. Inne rzeczy stają się wtedy dla zawodnika mniej istotne. Trzeba poświęcić energię, żeby zaprogramować się do określonego zachowania, a później tego zachowania od siebie wymagać. (w piłce rutyna może się przydać np. do rzutu karnego )
- Takie rytuały mogą więc stać się pułapką?
- Nadmierne myślenie, że ktoś lub coś za nas załatwi, to pewien sposób zrzucania z siebie odpowiedzialności. Moją rolą jest również to, aby przekonać piłkarzy, że branie na siebie odpowiedzialności to odpowiednia postawa, która może każdego z nich uczynić jeszcze bardziej decyzyjnym. To, że nie musisz się za niczym chować, sprawia olbrzymią przyjemność.
- Wydaje się, że wiele zagrożeń dotyczy młodych zawodników. Michał Karbownik został okrzyknięty po kilku meczach „wonderkidem”. Kibice i eksperci spodziewają się, że w przyszłości trafi on do wielkiego klubu. Z jakimi trudnościami muszą zmagać się właśnie osoby w jego wieku i jego sytuacji?
- Tak naprawdę można powiedzieć, że na każdego zawodnika, niezależnie od jego wieku, mogą czyhać podobne zagrożenia. Weźmy jednak pod uwagę to, że osoba, która nie ukończyła jeszcze 21. roku życia, jest na innym etapie rozwojowym. Dorastanie jest bardzo ważnym okresem ze względu na to, że kształtuje się wówczas układ nerwowy tej osoby i sposób postrzegania samego siebie. W tym wieku piłkarz może być bardziej podatny na krytykę, szczególnie od swoich rówieśników.
- Jak zatem przygotować młodego zawodnika do tej otoczki?
- Wychodzę z założenia, że najlepszym przygotowaniem młodego zawodnika do trudnej roli piłkarza, jest praca nad jego samooceną. Możemy wówczas budować u niego silny fundament poczucia własnej wartości oraz świadomość kompetencji społecznych – praw funkcjonowania zespołu.
Odwróćmy poprzednie pytanie. Jak pracować nad psychiką młodego zawodnika, aby - mówiąc kolokwialnie - nie odleciał po rozegraniu kilku dobrych meczów?
- Na to nie da się jednoznacznie odpowiedzieć. Wydaje nam się, że jeśli ktoś osiągnął pewien sukces, z pewnością za chwilę odleci. To bliźniaczo przypomina strategię, jak nie przegrać, a przecież wcale tak być nie musi. Jeśli połączymy to z elementem skuteczności, to zawodnik, który osiągnął pewien sukces poczuje, że może to kontynuować. Nie możemy przecież mówić, że każdy nastoletni piłkarz myśli, że pozjadał wszystkie rozumy, ponieważ jest to myślenie skrajne. Owszem, takie przypadki zawsze będą się zdarzały, ale nie dzieje się tak tylko wśród piłkarzy. W każdej dziedzinie człowiekowi może „odbić palma”. Towarzyszenie zawodnikowi w takiej pracy polega na tym, że można mu pomóc w tych sytuacjach dopiero wtedy, gdy on uzna, że rzeczywiście jest tym przeciążony i spada jego skuteczność.
- Żyjemy w dobie inetrnetu i social mediów. Piłkarze w większości je śledzą i wiedzą, że bardzo często wylewa się tam na nich fala krytyki. Czy jest to największe zagrożenie dla ich zdrowia psychicznego?
- Największe nie, ale na pewno istotne. Są zawodnicy, z którymi ten temat w ogóle nie jest poruszany, ale są też tacy, dla których jest to bardzo ważne. Zdarzają się w tej pracy interwencje, podczas których pracuje się nad odbieraniem informacji zwrotnej oraz kształtowaniem wizerunku zewnętrznego. Wszystko to zależy od temperamentu, a także od wieku i doświadczenia.
- Wydaje się, że zawodnicy, którzy na bieżąco śledzą internet i social media, powinni nauczyć się przekuwać krytykę w motywację.
- Istnieje coś takiego jak złość sportowa. Jeżeli coś nie idzie po naszej myśli, następuje chwilowe zmniejszenie naszej samooceny i wtedy ten rodzaj złości polega na tym, że chcemy pokazać innym lub sobie, że stać nas na więcej. Oczywiście może tak być, ale nadmiar negatywnych bodźców, jeśli nie skłania nas do rozwoju, lecz staje się permanentnym lękiem, z pewnością nie sprzyja.
- Presja jest największym problemem w sporcie na najwyższym poziomie? Znamy wszyscy tragiczną historię niemieckiego bramkarza, Roberta Enkego.
- Pierwszą kwestią jest to, jak postrzegamy presję. Jednym rodzajem presji jest ta, którą nakładamy na siebie, chcąc zwiększać własne standardy. W takim przypadku oceniamy samych siebie. Drugim rodzajem jest ta, czego wymagają od nas inni. Przypadek Roberta Enkego jest sytuacją dramatyczną, która została nagłośniona, ponieważ dotyczyła znanego sportowca. Fakty są takie, że depresja, w dzisiejszych czasach, staje się chorobą powszechną. Zatrważające są dane, które mówią, że z jej powodu drastycznie wzrasta śmiertelność. Dotyczą one oczywiście nie tylko piłkarzy, ale ogółu społeczeństwa. Jeśli ktoś uważa, że jest niewystarczająco dobry, lub kogoś zawiódł to może zdarzyć się, że umiejętności poradzenia sobie z tą sytuacją w danym momencie, przy niesprzyjających warunkach, są niewystarczające. Wtedy wskazana jest pomoc zewnętrzna. Może ona zacząć się od rozmowy z kimkolwiek, nawet niekoniecznie z psychologiem. Jeśli jednak to nie pomaga, wówczas specjalista, we współpracy z psychiatrą, może rozpocząć leczenie kliniczne.
- Inny znany bramkarz, Gianluigi Buffon. wpadł w depresję, ponieważ był rozczarowany swoim życiem. W jednym z wywiadów powiedział: "wpadłem w depresję, ponieważ czułem się rozczarowany swoim życiem. Szalony świat, w którym żyłem sprawił, że byłem przygnębiony przez około siedem lub osiem miesięcy".
- To doskonały przykład na to skąd w ogóle bierze się depresja. To, co myślą o mnie inni i to, co mi się wydaje o sobie, to czasem duży rozjazd. Wzrost liczby zachorowań na depresję ma być związany z tym, że ilość rozczarowania wynikającego z tego, że nie jest taki, jaki chciałbym być, lub nie jestem taki, jakim pokazuje siebie chociażby w mediach społecznościowych, będzie nie do wytrzymania. Mimo, to ,że wiele innych osób uważa – „ten to musi mieć super życie” – osoba chora ma zupełnie inne zdanie i najczęściej nie ma zrumienienia u innych.
- Wiele osób myśli, że piłkarzom wręcz nie wolno na nic narzekać. Zapomina się, że przecież to też są ludzie i mają problemy osobiste jak każdy z nas. Jak wielki wpływ na ich postawę na boisku mogą mieć problemy w życiu prywatnym?
- Dokładnie. Piłkarz to przede wszystkim człowiek, który wykonuje zawód polegający na grze w piłkę nożną. Jeśli robi to dobrze, podpisuje kontrakt, w ramach którego rzeczywiście zarabia więcej pieniędzy, niż osoby, które zajmują się czymś innym. Nie zmienia to jednak faktu, że to wciąż człowiek. Ten człowiek, w porównaniu z innym, którzy nie znajdują się stale na świeczniku, doświadcza permanentnego przeciążenia, nie tylko fizycznego, ale również wynikającego z tego, że jest osobą publiczną i musi dobrze grać . Każdy człowiek ma prawo do problemów osobistych. Piłkarz ma przecież prawo pokłócić się z żoną lub mieć wiele innych problemów, które dla postronnych obserwatorów wydają się być błahe.
- Bycie osobą publiczną, o czym trener wspomniał przed chwilą, stanowiło problem dla Bojana Krkicia. Były zawodnik Barcelony przyznał, że miewał stany lękowe, ponieważ wychodząc na miasto czuł, że wszyscy na niego patrzą. Inny były zawodnik tego klubu wyznał z kolei, że bał się w ogóle zakładać jego koszulkę, ponieważ stanowiło to dla niego olbrzymie obciążenie.
- Trzeba mieć społeczną odwagę, aby w ogóle o tym opowiedzieć. Większość zaburzeń lub problemów związanych z obszarem lękowym i depresyjnym dla osób, które nigdy ich nie doświadczyły, są niemożliwe do wytłumaczenia. Człowiek, który przeżywa epizod lękowy lub depresyjny i zdecyduje się podzielić tym faktem z kimś, kto nie wykaże zrozumienia i nie ma w sobie empatii to często problem staje się podwójny. Brak zrozumienia sprawia bowiem, że ta osoba zapada się jeszcze bardziej. W wielu przypadkach psycholog jako specjalista, musi zmierzyć się z depresją dopiero, wtedy gdy jest już w zaawansowanym etapie, poziom cierpienia jest już nie do wytrzymania i wtedy dopiero ktoś puka do gabinetu.
- Wymowne jest to, że większość znanych osób do problemów przyznaje się dopiero, gdy zejdą ze świecznika.
- To podwójnie zabiera energię. Człowiek musi sobie z tym radzić, a jednocześnie odgrywać pewną rolę.
- Wydaje się, że świadomość tego, aby nie tłumić w sobie wszystkich negatywnych emocji wzrasta. Ludzie coraz częściej decydują się na takie wyznania.
- Wyrzucanie negatywnych emocji nie jest jedyną drogą , ponieważ dla zdrowia psychicznego potrzebujemy równowagi między emocjami pozytywnymi a negatywnymi i warto uczyć się tego swojego balansu. Podam przykład: jeśli boli mnie ząb, idę do dentysty. Jeśli jednak zaczynam na co dzień cierpieć z samym sobą, nie idę do nikogo. Dla wielu osób jest to po prostu wstyd. Praca psychologa polega na tym, aby dać człowiekowi możliwość bycia wysłuchanym w taki sposób, by mógł usłyszeć sam siebie i poczuć bezwarunkowe wsparcie.
- Dużo mówiliśmy o krytyce i presji wśród sportowców. Jak wygląda kwestia ich chwalenia? Czy przesadne pochwały mogą, wbrew pozorom, wpływać na ich psychikę negatywnie?
- Pochwały nazwałbym informacją zwrotną. Mówi się, że trening czyni mistrza. Ja powiedziałbym więcej - tylko trening ukierunkowany z dobrą informacją zwrotną czyni mistrza. Jeśli ktoś robi coś dobrze, należy go wzmocnić, aby nadal pracował w ten sposób. Często zdarzają się sytuacje, w których ktoś, aby zmotywować drugą osobę, chwali ją za cokolwiek. To największy błąd. Dużo ważniejsza jest informacja zwrotna, w której zawodnik ma świadomość tego, że potrafi wykonać coś dobrze i wie, że zostało to zauważone. To buduje dużo większą motywację.
- Trening mentalny jest tylko dla piłkarzy czy może dotyczyć również trenerów?
- Jeżeli trening mentalny nazwiemy treningiem umiejętności psychologicznych, czyli psychoedukację, to dotyczy on każdego. Każda osoba, która towarzyszy piłkarzom w codziennej pracy, może zwiększać swoje umiejętności, aby umieć rozmawiać z nimi lepiej i skuteczniej. Szczególnie ważne jest to na takim poziomie, na którym różnice w sportowych umiejętnościach są coraz mniejszei coraz większą rolę odgrywają umiejętności specjalistyczne.
- Życie piłkarza nie trwa jednak wiecznie i w końcu nadchodzi moment, w którym piłkarz przechodzi na emeryturę. W tym momencie zaczyna życie, którego tak naprawdę nigdy dobrze nie znał. Jak zawodnik może poradzić sobie z tym problemem i przygotować na nowy etap?
- Kończenie kariery sportowej jest również jednym z elementów, który może być wspierany przez psychologa sportu. Uczestniczyłem w tym procesie m.in. podczas współpracy z Agnieszką Radwańską. To proces, który w zależności od zawodnika, może trwać od kilku tygodniu do kilku miesięcy.
Bycie sportowcem stanowi dla zawodnika dużą część jego tożsamości. Na pytanie: Kim jestem? Odpowiada : Jestem sportowcem. Jeśli już nim nie jest, to wiele osób nie potrafi znaleźć odpowiedzi na to pytanie. Koniec kariery sportowej wiąże się z nadaniem znaczenia temu, co się wydarzyło, szukaniem nowego sensu oraz próbą wyznaczenia nowego planu, według którego można czuć się komfortowo i być gotowym na kroki w kolejnym etapie. Etapie, którego jeszcze się nie zna.