Legia logo
Piłka nożna2 min czytania

Michniewicz i Iwańczyk o meczu z Puszczą

Plus500 logo
PKO Bank Polski Ekstraklasa logo

Choć faworyt dzisiejszego spotkania jest tylko jeden, to Puchar Polski niejednokrotnie pokazywał już, że Dawid potrafi w nim wygrać z Goliatem. Czesław Michniewicz i Przemysław Iwańczyk sensacji raczej nie przewidują, zwracając uwagę na jeden aspekt, który w przypadku Wojskowych będzie gwarantem zwycięstwa nad Puszczą.

Czesław Michniewicz, selekcjoner reprezentacji Polski U21:

- Ważne będzie samo podejście Legii do tego spotkania. Mały stadion, zupełnie inna otoczka niż w ekstraklasie – na to wszystko trzeba się psychicznie nastawić. Ja wiem, że może się to wydawać proste, ale sam z reprezentacją Polski pojechałem na mecz z Łotwą, rozgrywany na stadioniku gdzieś między blokami i tam rzeczywiście trudno było podejść do spotkania mocno skoncentrowanym. Jeżeli tak koncentracja w grze Legii będzie, to Wojskowi unikną jakichkolwiek problemów. Na plus z pewnością działać będzie godzina tego meczu, która sprawi, że otoczka bardziej będzie przypominać tę znaną warszawskiej drużynie na co dzień. Zresztą przesadnie nie demonizowałbym grania w mniejszym mieście, bo bodajże dwa sezony temu drużyna mierzyła się w podobnych okolicznościach z Bytovią, którą w dwumeczu gładko ograła.

- Śledzę Puszczę Niepołomice, bo wraz ze sztabem obserwujemy jej bramkarza, Karola Niemczyckiego. To zespół, który ostatnio nie gra rewelacyjnie, poprzednie spotkanie zremisował 1:1 i ma pewne kłopoty z wygrywaniem u siebie. Do atutów zespołu zaliczyłbym na pewno dobrą postawę w defensywie i granie takiej nieprzyjemnej piłki. Zespół dobrze gra bowiem z kontry, ma wypracowane stałe fragmenty gry, ale z kolei mało jest w nim graczy kreatywnych i to już pewien problem nawet na poziomie 1. ligi. Trener mądrze buduje zespół, pracuje w klubie już od dłuższego czasu i zbudował w Niepołomicach stabilny zespół. Na zaplecze ekstraklasy to starcza, pytanie na co wystarczy dzisiaj.

 

Przemysław Iwańczyk, Polsat Sport:

- Mecz z Cracovią był Legii po prostu potrzebny. Drużyna musiała zatrzeć gdzieś te przykre wspomnienia z Płocka, a trudny teren w Krakowie sprawdził się do tego znakomicie. Ucieszył mnie Luquinhas, bo nie ukrywam, że bardzo lubię tego piłkarza, a ostatnio sporo osób krytykowało go za brak liczb. Asysta może i specyficzna, ale była konsekwencją jego nieustępliwości i boiskowego sprytu – mam nadzieję, że teraz przełamie się z cyferkami. Na drugim biegunie jest kontuzja Cafu, która na pewno może martwić, zwłaszcza, że Portugalczyk dawał dużo charakteru i jakości w środku pola.

- Mecz Pucharu Polski to dla Wojskowych przeszkoda obowiązkowa do pokonania. Obowiązkowa, ale do meczu drużyna musi podejść z należytą koncentracją, bo wszyscy pamiętają kompromitację sprzed lat ze Stalą Sanok, czy męki przy Łazienkowskiej z Gryfem Wejherowo. Mecz przeciwko zespołowi z niższego szczebla powinien być dla warszawiaków takim WZW – wyjść, zagrać, wygrać. Nie wolno rywala bagatelizować, o co paradoksalnie nie będzie łatwo, bo w sobotę Legie czeka bardzo ważny mecz z Lechią Gdańsk.

- Ja wiem, że Puchar Polski jawi się jako rozgrywki wielkich niespodzianek, czego najświeższym przykładem jest choćby mecz Widzewa ze Śląskiem. Tak naprawdę zwycięstw outsiderów nie ma tak dużo, one są – co zresztą zrozumiałe – bardzo nagłaśniane. W rzeczywistości pewnie w 1 na 10 przypadków mamy sensację, reszta spotkań to po prostu wygrane faworytów. Spodziewam się, że mecz będzie toczył się do pierwszej bramki – jak Legia strzeli, to potem pójdzie już gładko.

Udostępnij

Powiązane newsy

Zobacz wszystkie