Legia logo
Piłka nożna4 min czytania

Na właściwym torze

Plus500 logo
PKO Bank Polski Ekstraklasa logo

Legia Warszawa wygrała 2:1 z Cracovią w wyjazdowym meczu 9. kolejki PKO Ekstraklasy. Pierwszego gola dla stołecznej drużyny strzelił przed przerwą Jarosław Niezgoda. Napastnik wykorzystał rzut karny, po tym kilkanaście sekund wcześniej był faulowany. Prowadzenie podwyższył tuż po przerwie Valeriane Gvilia. Bramkę dla gospodarzy zdobył Mateusz Wdowiak.

W pierwszych minutach żadna z ekip nie rzuciła się na rywali. Legioniści przeprowadzili ciekawą akcję w 6. minucie, kiedy to Jarosław Niezgoda i Michał Karbownik wymienili między sobą podania z pierwszej piłki i zdobyli teren w polu karnym gospodarzy. Obrońca Pasów zdołał jednak przerwać akcję. Piłkarze Cracovii odpowiedzieli dośrodkowaniem, jednak sytuacja ta nie była w stanie zagrozić legionistom. Pierwsze minuty przebiegały pod znakiem wyrównanej walki w środkowej strefie boiska. W 15. minucie ciekawą inwencją wykazał się Andre Martins. Portugalczyk zagrał nieszablonowo do wbiegającego w “szesnastkę” Dominika Nagya. Niestety reprezentantowi Węgier zabrakło centymetrów, by opanować podanie. W 20. minucie Cafu popędził za uciekającym Mateuszem Wdowiakiem. Portugalczyk wybił piłkę, ale ucierpiał w tym starciu. Po szybkiej interwencji sztabu medycznego Cafu wrócił na boisko, ale kilkadziesiąt sekund później położył się na murawie i nie był w stanie kontynuować gry. W 25. minucie zastąpił go Domagoj Antolić. Chorwacki pomocnik szybko mógł zagrozić bramce rywali, lecz podanie w jego kierunku zostało przecięte. Nie był to koniec urazów. Sześć minut później kontuzja przytrafiła się Niko Datkoviciowi. Obrońca Pasów błyskawicznie pokazał, że potrzebuje pomocy sztabu medycznego, a ten zdecydował, że defensor krakowskiej drużyny nie może pozostać na murawie. Datkovicia zastąpił David Jablonsky. Wprowadzenie gracze odegrali kluczową rolę w 32. minucie. Strzał z dystansu Domagoja Antolicia, z pozoru niegroźny, został wybity przez Michala Peskovicia, a do piłki momentalnie ruszył Jarosław Niezgoda. Napastnik Legii został szarpnięty przez… Davida Jablonsky’ego. Sędzia Bartosz Frankowski wskazał na wapno. Piłkę na jedenastym metrze ustawił sam poszkodowany i pewnym strzałem pokonał bramkarza Cracovii. Chwilę przed końcem regulaminowego czasu gry pierwszej połowy Vako Gvilia znalazł się z piłką przed polem karnym gospodarzy. Gruzin mógł rozegrać jeszcze na jedno ze skrzydeł, ale zdecydował się na techniczne uderzenie. Piłka minimalnie minęła bramkę. Jednak do szatni mogliśmy schodzić z remisem. W samej końcówce gospodarze przycisnęli. Fantastycznym czytaniem gry popisał się Artur Jędrzejczyk. Kapitan Legii zablokował uderzenie z pięciu metrów, które było zwieńczeniem dynamicznej akcji Pasów.

Druga połowa zaczęła się od mocnego uderzenia legionistów, a właściwie Valeriane’a Gvilii. Wprowadzony po przerwie Sylwester Lusiusz starał się wybić piłkę spod własnej bramki, ale trafił w Luquinhasa. Do odbitej od Brazylijczyka piłki dopadł Vako Gvilia i Gruzin mocnym strzałem w kierunku dalszego słupka podwyższył prowadzenie. Po drugim golu legioniści poczuli się zdecydowanie bardziej pewni siebie. Co chwilę stołeczni piłkarze ruszali z groźnymi atakami. Swoją drugą szansę miał Valeriane Gvilia, ciekawym rajdem popisał się też Dominik Nagy. Aktywny był Luquinhas, który niebezpiecznie oskrzydlał rywali. Pasy stwarzały zagrożenie po stałych fragmentach gry. W 62. minucie na strzał zza pola karnego zdecydował się Mateusz Wdowiak, ale próba ta była zdecydowanie zbyt optymistyczna. Niecelnym strzałem z dystansu zapisał się także w relacji meczowej Dominik Nagy. W 66. minucie gospodarze zasłużyli na pochwałę. Mateusz Wdowiak rozpoczął i zakończył błyskotliwą  wymianę podań z pierwszej piłki. Prowadzenie Legii stopniało do jednej bramki. Strzelony gol napędził krakowskich piłkarzy. Podopieczni trenera Michała Probierza zaczęli śmielej poczynać sobie na murawie. W 75. minucie Radosław Majecki zatrzymał niebezpieczne uderzenie Mateusza Wdowiaka. Reakcją Legii Warszawa na wzrastającą przewagę gospodarzy było zastąpienie Luquinhasa Igorem Lewczukiem. W 81. minucie Dominik Nagy przejął piłkę i rozpoczął akcję trzech na dwóch. Węgier mógł podać do Kante, ale wybrał bezpośrednie uderzenie. Zostało ono zablokowane. W końcowych minutach regulaminowego czasu gry Oleksji Dytiatiev zderzył się z Mateuszem Wieteską. Legionista wyszedł z tego starcia bez szwanku, natomiast piłkarz Cracovii potrzebował pomocy sztabu medycznego. Do ostatniego gwizdka nikt nie mógł być pewnym, jakim wynikiem zakończy się to spotkanie. Jose Kante mógł podwyższyć prowadzenie po indywidualnej akcji w samej końcówce, ale też gospodarze stworzyli groźną sytuację, którą wyjaśnił Marko Vesović.

Ostatecznie trzy punkty trafiły do stołecznej drużyny, która powoli wraca na właściwy tor. Wyjazdowe zwycięstwo Legii, na które czekaliśmy prawie miesiąc, oznacza, że Wojskowi z 17 punktami wskakują na trzecie miejsce w ligowej tabeli. Do liderującej Pogoni Szczecin tracimy jedno oczko. W środę piłkarzy Legii czeka pucharowe spotkanie z Puszczą Niepołomice, w sobotę zaś, przy wsparciu kibiców, planujemy zasiąść na fotelu lidera!

 

Cracovia - Legia Warszawa 1:2 (0:1)

 

Gole: Wdowiak (66’) - Niezgoda (33’), Gvilia (47’)

 

Żółta kartki: Jablonsky (32’)

 

Cracovia: Pesković - Rapa, Dytiatiev, Datković (Jablonsky 31’), Siplak - Dimun (Piszczek 71’), Gol, Rakoczy (Lusiusz 46’) - Wdowiak, Lopes, Hanca 

Rezerwowi: Hrosso, Lusiusz, Piszczek, Cecarić, Pestka, Helik, Jablonsky, Ferraresso, Vestenicky 

 

Legia: Majecki - Vesović, Wieteska, Jędrzejczyk, Karbownik - Martins, Cafu (Antolić 25’) - Nagy, Gvilia, Luquinhas (Lewczuk 79’) - Niezgoda (Kante 70’)

Rezerwowi: Cierzniak, Lewczuk, Antolić, Rocha, Novikovas, Kante, Stolarski.

Udostępnij

Powiązane newsy

Zobacz wszystkie