
Ruszyliśmy. W strugach deszczu, ale przy wysokiej temperaturze ponad 20 stopni odbył się pierwszy trening na zgrupowaniu w Austrii.
Musicie wiedzieć, że zasadnicza część treningu zaczyna się po 30-minutowym prepie. Chodzi o to, żeby od razu po wejściu na boisko nie zaczynać od wrzucenia pierwszego biegu, ale powiedzmy trzeciego. Maty, rozciąganie, aktywacja mięśni, przygotowanie organizmu do wysiłku - taki standard, również po to, żeby uniknąć kontuzji.
Gdy minął czas rozgrzewki, trener Edward Iordanescu zebrał cały zespół na środku boiska na dobrych kilka minut, żeby przedstawić to, nad czym będziemy pracować dziś, jutro, pojutrze, do 2 lipca, kiedy zakończymy obóz. Potem przeszliśmy już do sprintów między tyczkami i passingiem. Timing, jakość podania, ułożenie ciała - sztab zwracał uwagę na wszystko, co może zminimalizować czas potrzebny do operowania piłką. Z drużyną są już reprezentanci, którzy dołączyli właśnie dziś: Maxi, Ryoya, Steve i Kacper Tobiasz.
Sesja trwała około 60 minut. Koniec treningu to jednak nie koniec obowiązków zawodników. Potem czeka ich jeszcze siłownia i odnowa biologiczna, Na piątym piętrze hotelu Der Loewe mamy specjalnie przygotowane strefy z pełnym wyposażeniem przywiezionym z LTC (np. komorę hiperbaryczną), gdzie do późnych godzin pracuje pięciu fizjoterapeutów.