
Wahadłowy Legii odpowiedział na pytania dziennikarzy po zakończeniu spotkania z FC Midtjylland.
- Zaczęliśmy w Kazachstanie, skończyliśmy tę historię u siebie. Ogromne gratulacje dla całej drużyny, pokazaliśmy charakter.
- Byliśmy skoncentrowani przez cały mecz. Ostatnio traciliśmy głupie bramki, choćby po stałych fragmentach, ale w czwartek nie oddawaliśmy przeciwnikowi piłki w łatwy sposób. Zasłużyliśmy na awans. Chwała nam wszystkim! Nie tylko tym, którzy weszli na boisko. Cały klub ciężko na to pracował.
- Miałem asystę, choć szkoda, że nie asystowałem Pekhartowi drugi raz. Śmialiśmy się w szatni, że chcę wypromować Tomasa, by dowołali go do kadry Czech, bo na razie jest na liście rezerwowej. Najważniejsze było zwycięstwo. Cieszę się, że mogę pomagać drużynie poprzez asysty, ale wynikają one z pracy całego zespołu.
- Gdybym miał tzw. nos napastnika, to bym pewnie strzelał. Kiedyś już mówiłem, że dla mnie czasami ważniejsze są asysty, chciałem podać do Tomasa, rzuciłem okiem i zobaczyłem, że był na czystej pozycji. Niestety uprzedził go obrońca, który świetnie zareagował. Szkoda, że bramka nie padła, ale najważniejszy jest końcowy rezultat. Jesteśmy zwycięzcami, przeżyliśmy horror. Miejmy nadzieję, że w grupie będziemy punktować, jednocześnie nie napędzając wszystkim strachu.
- Nieważne z kim zagramy w grupie. Jesteśmy Legią Warszawa, mamy jakościową drużynę. Na kogo byśmy nie trafili, tego jesteśmy w stanie pokonać.