
Tuż przed godz. 10:00 rano czasu lokalnego Wojskowi zjawili się na boisku Jebel Ali Sport Center. Ponieważ były to pierwsze zajęcia po przylocie na miejsce, z którym wiązała się trzygodzinna zmiana czasu, sztab szkoleniowy zaplanował nieco lżejsze obciążenia fizyczne.
Na początek piłkarze ustawili się w kole, gdzie wytłumaczono im założenia na dzisiejszy dzień. Poranny trening miał być przede wszystkim solidną rozgrzewką nie tylko przed popołudniowymi zajęciami, ale i całym zgrupowaniem. Gracze zostali podzieleni na trzy grupy, z których każda wykonywała nieco inny zestaw ćwiczeń siłowych. Wszystkie polegały jednak głównie na rozciąganiu mięśni, tak, by organizmy legionistów jak najlepiej przystosowały się do treningu i panujących w ośrodku warunków. Co kilka minut każda z ekip zamieniała się miejscami, zmianę zaś poprzedzało kilka okrążeń biegu dookoła boiska.
Po kilkudziesięciu minutach na plac trafiły piłki. Zawodnicy nie wykonywali jednak gierek, a raczej ćwiczyli dokładność płaskich podań. Ich zadaniem była szybka wymiana z partnerami ustawionymi obok, a następnie mocny pass w kierunku jednej z oddalonych od nich małych bramek treningowych. Co ciekawe, nawet bramkarze mieli inne niż zwykle zajęcia. Krzysztof Dowhań i Jan Mucha nie zamierzali sprawdzać ich refleksu, a również – wzorem kolegów ze sztabu – ćwiczyli z nimi grę nogami i podania.
Trener Łukasz Bortnik mówił, że mniejsze obciążenia fizyczne wynikają przede wszystkim z tzw. jet lagu po podróży, ale na koniec zajęć i tak był pozytywnie zaskoczony tym, że jego zawodnicy ocenili go na zdecydowanie lżejszy niż przypuszczał. Oznacza to, że śrubę legionistom będzie można dokręcić nieco szybciej niż zakładano. Kolejna okazja ku temu już o 17:00, gdy Wojskowi po raz drugi tego dnia wybiegną na plac.
O suplementację zawodników trakcie obozu w Dubaju dba firma Sante.