Legia logo
Piłka nożna2 min czytania

Miejsce piłki jest w siatce. Pierwszy niedzielny trening [ZDJĘCIA]

Plus500 logo
PKO Bank Polski Ekstraklasa logo

Parafrazując jedną z najsłynniejszych kwestii ze świata filmu, kochamy zapach boiska o poranku. Pierwsze zajęcia legionistów w niedzielę trwały 90 minut.

Tradycyjnie kwadrans przez treningiem autokar z piłkarzami i sztabem wyjechał spod hotelowej części kompleksu Jebel Ali i po pokonaniu 6 km dotarł na boisko w jego sportowym segmencie.

 

Po chwili rozgrzewki trener Aleksandar Vuković tradycyjnie zebrał zawodników i sztab na środku boiska, żeby wyjaśnić założenia na trening. Tym razem zajęcia rozpoczęły się z udziałem piłek. Zespół w kole środkowych żonglował i prowadził je w tłoku, zawodnicy mieli się zdarzać w powietrzu, po czym jak najszybciej dobiec do żółtych lub czerwonych pachołków, wskazanych przez prowadzącego tę część treningu Piotra Zarębę. Następnie w trzech grupach grali w dziadka – oczywiście na jeden kontakt. W tym ćwiczeniu również brali udział bramkarze, którzy coraz więcej czasu poświęcają na doskonalenie gry nogami.

Po kilkudziesięciu minutach sztab przeszedł do zasadniczej części treningu. Młodzież pod okiem trenera Aleksandra Radunovicia podawała piłkę między wbitymi w murawę pachołkami i wychodziła na pozycję, oddając strzał na małą bramkę.

 

Na drugiej stronie znakomicie przygotowanego boiska pozostali piłkarze ćwiczyli dośrodkowania z bocznych sektorów i wykończenie akcji. Żeby było ciekawej, sztab podzielił ich na dwie ekipy – różnych i niebieskich, które rywalizowali w liczbie zdobytych bramek. Bardzo skuteczny był Bartosz Slisz, po którym widać, że świetnie czuje się w początkowej fazie przygotowań. Kilka efektownych bramek padło również po trafieniach Tomasa Pekharta, Macieja Rosołka, Szymona Włodarczyka i Ernesta Muciego, ale nasi bramkarze również kilka razy otrzymali brawa za nieprzeciętnej urody interwencje. Trener Vuković i asystujący mu Inaki Astiz zwracali uwagę na moc dośrodkowania i dobry timing wbiegnięcia w pole karne, żeby z jednej strony zrobić to w tempie, a z drugiej nie znaleźć się na pozycji spalonej. Na koniec ochotnicy ćwiczyli strzały z okolic 16 metra.

Z Bartoszem Bibrowiczem indywidualne treningi kontynuował Artur Jędrzejczyk, który nie może doczekać się powrotu do wspólnych zajęć ze swoimi kolegami z drużyny. „Za nami lekki, techniczny trening” - żartował trener, ale juz tak na serio: krople potu na twarzy i szybki oddech naszego kapitana świadczyły o intensywnym przebiegu ćwiczeń (m.in. sprinty między słupkami z obciążeniem). Do treningów w pełnym wymiarze niebawem może wrócić Rafael Lopes (lekki uraz ścięgna Achillesa). Jak wygląda jego plan dnia? Dwa razy dziennie siłownia, kilkugodzinna praca z fizjoterapeutami plus basen.

 

Legioniści ponownie wyjdą na boisko o 17:00.

Udostępnij

Powiązane newsy

Zobacz wszystkie