Legia logo
Piłka nożna7 min czytania

Piotr Kobierecki: W takich okolicznościach trudno myśleć o sporcie

Plus500 logo
PKO Bank Polski Ekstraklasa logo

Drużyna rezerw Legii przystąpiła do rundy z konkretnym celem – awansu do II ligi. Plany, jak zresztą całej polskiej piłce, pokrzyżowała walka z koronawirusem SARS-CoV-2. O sytuacji w drużynie rozmawiamy z trenerem Wojskowych Piotrem Kobiereckim.

Legia.com: - Panie trenerze, wszyscy wiemy, jaka obecnie panuje sytuacja i z jakim problemem mierzy się społeczeństwo. Ciężko jest się Wam skupić w takich okolicznościach na futbolu? 
Piotr Kobierecki: - Oczywiście, że tak. Uwaga skupiła się na walce z koronawirusem i w takich okolicznościach trudno myśleć o sporcie. Siłą rzeczy koncentrujemy się na własnym bezpieczeństwie i poczyniliśmy już pierwsze kroki. Treningi naszej drużyny zostały zawieszone, póki co na dziewięć dni. Zobaczymy, jak sytuacja potoczy się dalej. 

 

- Kiedy zapadła decyzja, aby przerwać treningi drużyny rezerw Legii? 
- Taką decyzję podjęliśmy po wydaniu komunikatu o zawieszeniu rozgrywek przez PZPN. Wirus wciąż się rozprzestrzenia, dlatego podjęliśmy decyzję, aby do końca tygodnia nie spotykać się na treningach.

- Wraz z resztą sztabu przygotowaliśmy dla piłkarzy indywidualne rozpiski treningowe, które rozesłane zostały drogą elektroniczną. Jestem pewien, że każdy z nich, oczywiście w miarę możliwości, będzie je realizował. Naszym celem jest to, aby każdy z zawodników był optymalnie przygotowany, gdy spotkamy się na pierwszym treningu po przerwie.

- Jak w tym czasie trenować będą Pańscy podopieczni? 
- Wraz z resztą sztabu przygotowaliśmy dla piłkarzy indywidualne rozpiski treningowe, które rozesłane zostały drogą elektroniczną. Jestem pewien, że każdy z nich, oczywiście w miarę możliwości, będzie je realizował. Naszym celem jest to, aby każdy z zawodników był optymalnie przygotowany, gdy spotkamy się na pierwszym treningu po przerwie. Mam nadzieję, że nastąpi to już 23 marca, ale oczywiście termin ten może ulec zmianie. Najważniejsze jest to, jak rozwijać się będzie cała ta sytuacja.

 

- Są to niestety sytuacje, na które nie mamy wpływu. Co jednak trener poczuł, gdy dowiedział się, że rozgrywki zostały przerwane?
- Szczerze mówiąc ta wiadomość jakoś bardzo nas nie zaskoczyła, ponieważ pogłoski o tym, że tak faktycznie może się stać, docierały do nas już wcześniej. To była kwestia czasu i stwierdzenie faktu. Wychodząc na czwartkowy trening mieliśmy przygotowane dwa konspekty. Pierwszy z nich, techniczno-taktyczny, miał przygotowywać nas do derbowego spotkania z Polonią Warszawa, które miało odbyć się w miniony weekend, zaś drugi to wariant treningu mocniejszego, wytrzymałościowego, na wypadek, gdyby spotkanie miało się nie odbyć. Decyzja o tym zapadała, gdy byliśmy w trakcie rozgrzewki. Trener Marcin Muszyński był cały czas pod telefonem i błyskawicznie przekazał nam informację o zawieszeniu rozgrywek, dzięki czemu wiedzieliśmy, że możemy wykonać mocniejszą jednostkę.

- Zgadza się, że w moim życiu był taki epizod. Spędziłem sześć, może siedem lat w zespole z Konwiktorskiej, wspierając jednocześnie z trybun Legię.

- No właśnie, w poprzedni weekend mieliście zmierzyć się z Polonią. To mecz, który z pewnością, niezależnie od poziomu rozgrywkowego, elektryzuje każdego legionistę.
- Jeśli schodzimy na tematy futbolowe, to chciałbym na początku powiedzieć, że możemy w pewnym sensie żałować, że przerwa następuje w takim momencie, ponieważ na boisku wyglądaliśmy bardzo dobrze, zarówno pod względem piłkarskim, jak i motorycznym. Co więcej, większość piłkarzy jest już również po kontuzjach, więc dysponowaliśmy praktycznie pełnym składem, a nasze treningi charakteryzowały się dużą jakością. Podporządkowujemy się jednak w pełni tej decyzji i sam, osobiście, również się z nią zgadzam. W mojej opinii to jedyna słuszna decyzja. Nie zmienia to jednak faktu, że, tak jak powiedziałem chwilę wcześniej, trochę żałujemy, że nie możemy grać. Nasza postawa była bardzo obiecująca. No cóż… Mam nadzieję, że jak najszybciej będzie nam dane wrócić na boisko i znów pokazywać się z dobrej strony.

 

- Dla trenera tamten mecz miałby jeszcze dodatkowy podtekst.
- Zgadza się, że w moim życiu był taki epizod. Spędziłem sześć, może siedem lat w zespole z Konwiktorskiej, wspierając jednocześnie z trybun Legię.

 

- Ta cała sytuacja wygląda jeszcze smutniej, gdy spogląda się na ligową tabelę. Awans do II ligi stawał się coraz bardziej realny, a nagle liga zostaje przerwana i tak naprawdę nie wiadomo co dalej.
- My nie przestajemy w to wierzyć i chcemy zrealizować ten plan. Ta przerwa, z naszej perspektywy, nic nie zmienia, ponieważ gdy już dobiegnie końca, wrócimy do tej samej sytuacji w tabeli. Mam nadzieję, że nastąpi to już na początku kwietnia. Póki co musimy jednak czekać na dalsze decyzje władz związkowych odnośnie naszych rozgrywek i tego, kiedy będziemy mogli wrócić do pracy i meczów.

- My chcemy grać piłkę atrakcyjną, szybką i techniczną, a wiadomo, że gorsze murawy sprzyjają drużynom chcącym grać defensywnie. Jednakże nasz sposób gry, a także swoboda i wachlarz umiejętności moich podopiecznych, pozwolił zdominować rywali i odnieść zasłużone zwycięstwo.

- Jeden mecz w rundzie wiosennej zdążyliście już rozegrać. Pokonaliście Broń Radom i awansowaliście na pozycję wicelidera III ligi. 
- Nasza sytuacja w tabeli jest dość dobra. Jesteśmy drudzy, mamy punkt straty do lidera i zaległe spotkanie, które, w przypadku zwycięstwa, pozwoli nam go przeskoczyć. Wszystko jest otwarte. To fakt, półtora tygodnia temu zagraliśmy dobre spotkanie. Obawiałem się trochę, jeśli chodzi o nawierzchnię boiska, ponieważ było na niej wysypane bardzo dużo piachu. My chcemy grać piłkę atrakcyjną, szybką i techniczną, a wiadomo, że gorsze murawy sprzyjają drużynom chcącym grać defensywnie. Jednakże nasz sposób gry, a także swoboda i wachlarz umiejętności moich podopiecznych, pozwolił zdominować rywali i odnieść zasłużone zwycięstwo. 

 

- Pierwszy gol w tamtym spotkaniu był trafieniem samobójczym, zaś drugą bramkę zdobył nowy napastnik, Damian Warchoł. Jego statystyki w tym sezonie są po prostu niesamowite - w 17 meczach zdobył aż 18 goli. To rzadko spotykany wynik. 
- Damian wprowadza się do drużyny, ale patrząc przez jej pryzmat, to jest to bardzo doświadczony zawodnik. Pierwszy mecz w naszych barwach był w jego wykonaniu okazały. Pomijając bramkę i jakość typowo piłkarską, jaką wniósł, miał również bardzo dobre wyniki testów motorycznych. To imponuje tym bardziej, bo przecież on nie przeszedł wraz z nami okresu przygotowawczego. W takich wypadkach, mimo dobrych wyników, zawsze jest pewna niewiadoma, jak taki piłkarz zaprezentuje się w warunkach meczowych. W przypadku Damiana wyszło bardzo dobrze, zarówno pod względem biegu na wysokiej intensywności, jak i sprintów. Rzecz jasna w dalszym ciągu będzie poznawał specyfikę naszej drużyny, ale myślę, że jako gracz bardzo techniczny, nie będzie miał problemów, aby się wkomponować w nasz tok myślenia. 

 

- Drugim z zawodników, o których chciałbym porozmawiać, jest Toni Segura. Jego transfer z pozoru wydaje się dość nieoczywisty. Jakie są jego główne cele? 
- Toni ma wykorzystać swój potencjał i pomöc nam stać się lepszą drużyną. Jest to znakomity zawodnik, który wkomponowuje się w naszą filozofię gry, czyli futbol techniczny, charakteryzujący się dużą kulturą i powtarzalnością. Toni zwiększa również jakość podczas treningów, dzięki czemu zwiększa się nie tylko środowisko do rozwoju naszych młodych zawodników, ale również codzienna rywalizacja. To nie jest odejście od naszej filozofii. Wciąż chcemy promować naszych wychowanków, ale do tego potrzebne jest stworzenie jak najlepszego środowiska, a takim są właśnie treningi z zawodnikami pokroju Toniego oraz gra z jak najbardziej wymagającymi przeciwnikami. Na to właśnie pozwoliłby nam awans do II ligi.

- Taka jest również filozofia Legii. Chcemy wprowadzać jak najwięcej młodych piłkarzy. Tak jak wspomniałem wcześniej - środowisko generuje rozwój, a lepszego środowiska, niż w pierwszym zespole, nigdzie w naszym kraju nie odnajdą.

- Wasza filozofia gry opiera się na technice, lecz większość Waszych ligowych rywali stawia na fizyczność i grę w defensywie. Czy to może być utrudnienie dla tego piłkarza? 

- III liga jest, można powiedzieć, bardzo pragmatyczna i często w niej drużyny stosują najprostsze środki. Mimo to nie demonizowałbym jednak jakoś specjalnie. Pamiętam moje sezony w Centralnej Lidze Juniorów i stwierdzam, że na poziomie III ligi jest wiele drużyn z dużo większą kulturą i organizacją gry. Jasne, że na tym poziomie rozgrywkowym zdarzają się trudne mecze na średnich murawach i to rzeczywiście może sprawić mu trochę trudności. Mimo to uważam, że jeżeli Toni będzie w dobrej formie, to obroni się techniką użytkową i szybkością podejmowanych decyzji. 

 

- W zespole rezerw występuje także dwóch zawodników, którzy, jeszcze jesienią, zarejestrowani byli jako piłkarze pierwszej drużyny - Ivan Obradović i Salvador Agra. Jak układa się Pańska współpraca z tymi piłkarzami? 
- Nasza współpraca polega przede wszystkim na wzajemnym szacunku. My szanujemy ich, a oni to odwzajemniają. Zarówno Ivan, jak i Salvador angażują się w treningi i się starają. Wiadomo, że są to zawodnicy, którzy grali na wyższym poziomie i nasze rozgrywki ligowe nie wywołują w nich tyle emocji, co w młodszych piłkarzach, ale ja nie mam do nich absolutnie żadnych zastrzeżeń. Jestem bardzo zadowolony z ich podejścia i stosunku do młodszych kolegów z drużyny. To profesjonaliści i wiedzą, że robiliby sobie krzywdę, gdyby podchodzili do swoich zadań lekceważąco. Na ten moment są wartością dodatnią naszej drużyny. 

 

- Na koniec chciałbym jeszcze poruszyć temat Nikodema Niskiego, Ariela Mosóra oraz Radosława Cielemęckiego, którzy w styczniu przez trzy tygodnie przebywali z pierwszym zespołem w tureckim Belek. Czy dla takich piłkarzy wyjazd na zgrupowanie z „jedynką” to forma wynagrodzenia za dotychczasową pracę, czy raczej mobilizacji do jeszcze bardziej wytężonej?
- Moim zdaniem są to obie te rzeczy, o których wspomniałeś. Dla nich to zarówno motywacja, jak i nauka. Radosław Cielemęcki trenuje na co dzień z pierwszym zespołem, zaś Ariel Mosór i Nikodem Niski wrócili do zajęć z rezerwami, są jednak zapraszani również przez trenera Aleksandara Vukovicia. Wiedzą zatem, do czego mają dążyć i mogą uczyć się postawy boiskowej od najlepszych zawodników w Polsce. Powinni chłonąć to garściami i, moim zdaniem, czynią to, ponieważ są bardzo świadomi. Taka jest również filozofia Legii. Chcemy wprowadzać jak najwięcej młodych piłkarzy. Tak jak wspomniałem wcześniej - środowisko generuje rozwój, a lepszego środowiska, niż w pierwszym zespole, nigdzie w naszym kraju nie odnajdą. Należy pamiętać jednak, że te środowisko nie może być za trudne. Zawodnicy muszą być wdrażani spokojnie, żeby ich rozwój przebiegał harmonijnie. Myślę, że w ich przypadku tak właśnie jest.

Udostępnij

Powiązane newsy

Zobacz wszystkie