Legia logo
Piłka nożna2 min czytania

Power Rangers [ZDJĘCIA]

Plus500 logo
PKO Bank Polski Ekstraklasa logo

W skali trudności od 1 do 10 obciążenia pierwszego z wtorkowych treningów na pewno byłyby bliżej tej drugiej wartości.

 

W północnej Austrii zmieniła się aura – w nocy padało, temperatura spadła z ponad 30 do 18 stopni, odczuwaliśmy lekki wiatr, a chmury były na tak niskim pułapie, że szczyty okolicznych gór wyrastały jeszcze kilkaset metrów nad nie, a te bardziej oddalone kryły się za mgłą.

 

Punktualnie o 10:00, po krótkiej aktywacji na hotelowej siłowni, drużyna zebrała się na boisku. Przed 25 obecnymi zawodnikami była ciężka przeprawa. Urodą tego treningu był mix zajęć piłkarskich z wytrzymałościowymi. Rozgrzewka, gierka, potem sprinty z użyciem szarfy, sprinty między tyczkami, sprinty z „workiem” (obciążeniem, które ciągnie się po ziemi i jest przyczepione do pasa zawodnika). Nawet tacy mocarze jak Paweł Wszołek czy Blaż Kramer ciężko oddychali na koniec tego fragmentu.

 

Wiemy, że na zgrupowaniach bardzo Was interesuje praca z bramkarzami. W końcu panowie Dowhań i Malarz to symbole Legii i ich umiejętność przygotowania zawodników na tej pozycji (w świecie piłki często powtarzamy sobie, że to osobna dyscyplina) wzbudza tylko podziw. Dziś dużo uwagi poświęciliśmy refleksowi. Trenerzy używali lżejszych piłek i z bliskiej odległości rzucali je na bramkę. Bramkarze stali na linii, kluczowa była szybkość interwencji i musimy przyznać, że zobaczyliśmy wiele efektownych parad. Rywalizacja stała na więcej niż przyzwoitym poziomie, szkoleniowcy zwracali uwagę na sylwetkę przy interwencji i prawidłową technikę.

 

Wracając na zajęcia drużyny, po ponad 45 minutach zaczęła gra na skróconym boisku. Były trzy ekipy: różowi, zielonie i ci bez znaczników. Gdy dwie grały, trzecia łapała oddech obok boiska. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że oprócz rywalizujących stron na murawie mieliśmy dwóch zawodników w żółtych kamizelkach, którzy grali zawsze z tą drużyną, która jest przy piłce. Czyli tak: trenowaliśmy atak w przewadze i z drugiej strony aktywny pressing mniejszą liczbą zawodników. Dużo aplauzu wzbudzały bramki Macka Rosołka, koledzy ironicznie komentowali: No, twoje pierwsze trafienia w tym tygodniu :)

 

Mieliśmy dziś również odwiedziny - zajrzała do nas Karina, lokalna kibicka Legii, z którą spotykaliśmy się też na poprzednich zgrupowaniach w Austrii. Nasza koleżanka pozbierała autografy i porozmawiała z piłkarzami. "Jendrejcyk" - tak odpowiedziała na pytanie, którego z nich zna najlepiej. Resztę zobaczycie we vlogu jutro o 09:00.

 

Na koniec tekstu, jak przy każdej okazji: tutaj w Austrii co kilka chwil spoglądamy na licznik sprzedanych karnetów. Obecnie: 3721. Jesteśmy przekonani, że jak wejdziecie wieczorem w artykuł podsumowujący drugi dzień na zgrupowaniu, przekroczymy 4000. Umawiamy się? 

 

KARNETY

Udostępnij

Powiązane newsy

Zobacz wszystkie