Legia logo
Piłka nożna5 min czytania

Tomas Pekhart: Chcę być istotną częścią Legii

Plus500 logo
PKO Bank Polski Ekstraklasa logo

Z nowym napastnikiem warszawskiej Legii rozmawialiśmy o pierwszych wrażeniach z pobytu w klubie, celach na najbliższe miesiące i najlepszej stadionowej atmosferze, jaką widział w swoim życiu.

Z Tomasem Pekhartem, nowym napastnikiem warszawskiej Legii, rozmawialiśmy o pierwszych wrażeniach z pobytu w klubie, celach na najbliższe miesiace i najlepszej stadionowej atmosferze, jaką widział w swoim życiu.

 

Legia.com: - Witaj w Warszawie. Jak wrażenia po niedzielnym meczu z ŁKS? 

Tomas Pekhart: - Na początku chciałbym podziękować za świetne przyjęcie. W niedzielę byłem pierwszy raz na stadionie, podczas meczu z ŁKS-em Łódź. Obiekt, atmosfera meczu i samo spotkanie, zrobiły na mnie duże wrażenie. To były dla nas ważne trzy punkty po przerwie zimowej. Legia zdominowała rywali i odniosła zasłużone zwycięstwo.

 

- Za Tobą aktywny weekend, ale wreszcie podpisy na umowie zostały złożone.

- To prawda, za mną szalone dni. W piątek wieczorem przyleciałem do Warszawy, całą sobotę miałem testy medyczne, a w niedzielę kontynuowałem badania oraz obejrzałem na żywo mecz. Czuję teraz ulgę, że wszystkie formalności są już za mną i nie mogę doczekać się treningów oraz wybiegnięcia na murawę. Z trenerem Vukoviciem spotkaliśmy się już w sobotę i chwilę porozmawialiśmy.

 

- O Twoim transferze do klubu mówiło się już kilka lat temu. Na ile był to poważny temat i dlaczego ostatecznie wcześniej nie trafiłeś do Warszawy?

- Jest trochę prawdy w tych pogłoskach. Kilka lat temu ja i mój agent byliśmy w kontakcie z Legią, jednak ostatecznie do niczego nie doszło. Nie pamiętam dokładnie, dlaczego w tamtym momencie transfer ostatecznie nie doszedł do skutku. To jest jednak przeszłość, teraz jestem piłkarzem Legii Warszawa i bardzo się z tego cieszę. 
 

Chcę być istotną częścią drużyny i w każdym meczu dawać z siebie wszystko, by pomóc kolegom w odnoszeniu zwycięstw. Najważniejsze jest zawsze dobro drużyny, a nie indywidualności.

- Co przekonało Cię tym razem?

- Mam duże ambicje. Chcę wygrywać trofea, grać w europejskich pucharach, a Legia gwarantuje walkę o najwyższą stawkę. Zdecydowałem się na ten ruch również z powodów rodzinnych. Jestem teraz blisko mojej ojczyzny, a przez ostatni, długi czas, przebywałem z dala od Czech. Miesiąc temu urodziła mi się córka, przenosiny do Polski oznaczają, że będę mógł więcej czasu spędzać z rodziną. Chcę żyć w otoczeniu najbliższych i był to dla mnie ważny czynnik, który wpłynął na ostateczną decyzję. Legia jest też największym klubem w Polsce, o ogromnych ambicjach i potencjale oraz posiada wspaniałą historię. Wszystko, co do tej pory zobaczyłem zrobiło na mnie duże wrażenie. Jest to poziom europejski pod każdym względem. Zawodnicy mają wszelkie warunki, by osiągać sukcesy. Ludzie, którzy tu pracują są profesjonalistami i działają w kierunku wspólnego celu. Chcę być częścią Legii Warszawa.

 

- Co wiesz o naszym klubie, o Warszawie?

- Nie zwiedziłem jeszcze zbyt wiele Warszawy, ale pod względem architektury przypomina mi czeską Pragę. Aktualna pogoda również jest zbliżona do tej panującej w Czechach (śmiech). Legia jest największym klubem w Polsce, o czym przemawiają sukcesy i trofea stojące w muzeum. Mam kilku przyjaciół, którzy grali w Legii i dobrze znają Warszawę. Mowa o Adamie Hlousku i Tomasie Necidzie. Rozmawiałem z nimi przed podjęciem decyzji i usłyszałem same pozytywne rzeczy. Nie była to dla mnie trudna decyzja. W Izraelu pracowałem z trenerem Łukaszem Bortnikiem, którego podejście do pracy zrobiło na mnie wówczas ogromne wrażenie. Nie trafiłem więc do zupełnie obcego środowiska.

 

- W Warszawie czeka Cię trudne zadanie zastąpienia Jarosława Niezgody - ulubieńca trybun, który w tym sezonie strzelił czternaście goli i przeniósł się do Portland Timbers. Czujesz, że jesteś gotów zmierzyć się z tym zadaniem?

- Nie porównuję siebie do innych zawodników. Chcę być istotną częścią drużyny i w każdym meczu dawać z siebie wszystko, by pomóc kolegom w odnoszeniu zwycięstw. Najważniejsze jest zawsze dobro drużyny, a nie indywidualności. Wspólne cele, ciężka praca i odpowiednia koncentracja, mają większe znaczenie w kontekście końcowego wyniku niż pojedynczy piłkarze.

Kiedy rozmawiam z ludźmi pracującymi w klubie, słyszę, że w Legii gra się o najwyższą stawkę. Jestem na to gotowy. Mamy o co walczyć, a ja jestem w pełni zmotywowany, by zrealizować postawione przed nami zadania.

- Trener Werner Liczka powiedział o Tobie: „To typowy killer, egzekutor. Jeśli dostanie 3-4 dobre podania w meczu, to bramki z tego będą”. Zgadzasz się z takim opisem? 

- Strzelałem gole w wielu klubach, ale oczywiście wpływ na to miał styl gry poszczególnych drużyn. Jeśli napastnik dostaje podania, to jest w komfortowej sytuacji i łatwiej mu o zdobywanie bramek. Wszędzie działa to w ten sam sposób. W niedzielę widziałem, że zawodnicy Legii dostarczyli wiele dobrych piłek w pole karne rywali. Uważam, że będę przydatnym graczem i skorzystam z pomocy kolegów.

 

- Jakim piłkarzem jest Tomas Pekhart?

- Jestem ciężko pracującym graczem, który na boisku daje z siebie wszystko. Wiem, jak strzelać gole. Moje postura i warunki sprzyjają grze fizycznej. Myślę, że dobrze wpiszę się w charakterystykę ligi. Do Polski trafiłem z Hiszpanii, gdzie całkiem inaczej postrzega się piłkę, inaczej się w nią gra. Styl, który wczoraj zobaczyłem na boisku bardzo mi odpowiada i pasuje do futbolu, w jakim wyrosłem w Czechach. 

 

- Grałeś w wielu ligach - w Anglii, Niemczech, Czechach, Grecji oraz Izraelu - zdobywałeś trofea w swojej ojczyźnie, w Grecji i Izraelu. Wiesz, jakim uczuciem jest zdobycie mistrzostwa kraju czy krajowego pucharu. Jak Twoje doświadczenie może pomóc Legii?

- Mam duże ambicje i chęć pomocy drużynie w osiągnięciu jej celów. Kiedy rozmawiam z ludźmi pracującymi w klubie, słyszę, że w Legii gra się o najwyższą stawkę. Jestem na to gotowy. Mamy o co walczyć, a ja jestem w pełni zmotywowany, by zrealizować postawione przed nami zadania.

Nie mogę doczekać się gry przed tymi wspaniałymi kibicami. Ich postawa we wczorajszym meczu była niezwykła. Dopingowali zespół przez dziewięćdziesiąt minut, nawet kiedy Legia przegrywała. Mogę powiedzieć, że taki doping widziałem pierwszy raz w życiu.

- Gra w Legii nie będzie Twoim pierwszym kontaktem z Polską. Podczas mistrzostw Europy w 2012 roku pojawiłeś się na chwilę na boisku w meczu Polski z Czechami. Jak wspominasz tamten turniej i pobyt w naszym kraju?

- To było wspaniałe doświadczenie, którego nigdy nie zapomnę. Miałem wtedy 23 lata i byłem po pierwszym sezonie w Bundeslidze. Strzeliłem wówczas jedenaście goli w Niemczech i występ w mistrzostwach Europy był nagrodą za dobrą postawę. Z Polską graliśmy we Wrocławiu, atmosfera tego meczu była niezwykła. Na stadionie, który został wybudowany specjalnie na tę okazję, nie było ani jednego wolnego miejsca. Mam same dobre wspomnienia. Odpadliśmy w ćwierćfinale po meczu z Portugalią. Przegraliśmy 0:1, a mecz został rozegrany tuż obok - na Stadionie Narodowym. 


- Na koniec, co chciałbyś przekazać naszym kibicom?

- Nie mogę doczekać się gry przed tymi wspaniałymi kibicami. Ich postawa we wczorajszym meczu była niezwykła. Dopingowali zespół przez dziewięćdziesiąt minut, nawet kiedy Legia przegrywała. Mogę powiedzieć, że taki doping widziałem pierwszy raz w życiu. To ważne, że kibice są za drużyną przez cały czas, niezależnie od wyniku. Dam z siebie sto procent dla Legii i mam nadzieję, że wspólnie odniesiemy wiele sukcesów.

Udostępnij

Powiązane newsy

Zobacz wszystkie