Legia logo
Piłka nożna4 min czytania

Wymiana ciosów, czerwone kartki... i awans! Legia wygrała z ŁKS-em

Plus500 logo
PKO Bank Polski Ekstraklasa logo

Legia Warszawa wygrała 3:2 z Łódzkim Klubem Sportowym i awansowała do ćwierćfinału Fortuna Pucharu Polski.

Legia Warszawa wygrała 3:2 z Łódzkim Klubem Sportowym i awansowała do ćwierćfinału Fortuna Pucharu Polski. Gole dla Wojskowych strzelili Bartosz Slisz, Luquinhas oraz Tomas Pekhart. Obie drużyny kończyły mecz w dziesiątkę. 

 

Pierwsze minuty należały do gospodarzy. Piłkarze z Łodzi rozpoczęli mecz w odważny sposób i zepchnęli Wojskowych do defensywy. W 3. minucie bramce legionistów zagroził Michał Trąbka, który uderzył z narożnika pola karnego, ale Cezary Miszta złapał piłkę lecącą po ziemi. Kolejne ataki przechodziły prawym skrzydłem, ale brakowało dokładności w decydującej fazie. Legioniści odpowiedzieli w 10. minucie. Josip Juranović posłał miękkie dośrodkowanie z głębi pola, a Rafa Lopes trącił piłkę głową. Zrobił to jednak na tyle lekko, ze nie sprawił problemów Arkadiuszowi Malarzowi. Chwilę później głową próbował Kacper Skibicki. Ponownie dogrywał Juranović, tym razem z rzutu rożnego, ale młodemu legioniście zabrakło precyzji. Trzeci z groźnych ataków Legii zakończył się golem. Zawodnicy z Warszawy podeszli pod rywali wysokim pressingiem i szybko odzyskali posiadanie. Piłkę przed polem karnym ułożył sobie Bartosz Slisz i pokonał Arkadiusza Malarza mocnym, płaskim strzałem. Piłka odbiła się jeszcze od Jana Sobocińskiego i zmieniła nieco tor lotu. Wojskowi nie odpuszczali. Swoje okazje mieli również aktywny Josip Juranović i Kacper Skibicki. Uderzenie pierwszego zostało zablokowane, a drugi źle ułożył stopę i nieczysto trafił w futbolówkę. Na boisku zawrzało w 18. minucie. Tym razem z powodu agresywnego ataku Macieja Dąbrowskiego na Mateusza Cholewiaka. Obrońca gospodarzy zobaczył za swoje zagranie żółtą kartkę. Widać było, że stracona bramka podcięła skrzydła łodzianom. Legioniści atakowali raz po raz, dodatkowo zaskakiwali rywali pressingiem. Dobrym strzałem popisał się Mateusz Cholewiak, ale Arkadiusz Malarz zatrzymał strzał. Gola na koncie powinien mieć też Kacper Skibicki, który nie wykorzystał przytomnego podania wzdłuż bramki od Cholewiaka. Jak mówi stare piłkarskie porzekadło, niewykorzystane sytuacje lubią się mścić. Przekonaliśmy się o tym w końcówce pierwszej połowy. Najpierw Cezary Miszta widowiskowo obronił strzał z dystansu autorstwa Pirulo, ale kilkadziesiąt sekund później skapitulował. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego piłkę z najbliższej odległości umieścił w siatce nogą Jan Sobociński. 

Gospodarze zamknęli z hukiem pierwszą połowę, a przyjezdni w podobnym stylu otworzyli drugą. Zrobił to wprowadzony po przerwie Luquinhas. Brazylijczyk pokonał kilkadziesiąt metrów, wpadł w pole karne i posłał piłkę obok bezradnego Arkadiusza Malarza. Wojskowi nie cieszyli się z prowadzenia zbyt długo. W 56. minucie Pirulo uderzył z prawej strony pola karnego, a Cezary Miszta niefortunnie “wypluł” piłkę pod nogi Piotra Janczukowicza, który doprowadził do remisu. Trener Czesław Michniewicz szukał rozstrzygnięcia i wprowadził na boisko Tomasa Pekharta. Legioniści nadal prowadzili grę. W 67. minucie głową próbował zaskoczyć Malarza Rafa Lopes. Uderzył zbyt wysoko. Portugalczykowi nie udało się strzelić gola i nie udało się też zanotować asysty kilka minut później. Po jego prostopadłym podaniu do Tomasa Pekharta, Czech zdołał lekko musnąć piłkę, ale szybszy był bramkarz gospodarzy. Łodzianie nie pozostali bez głosu. Dobrym uderzeniem z dystansu popisał się Mikkel Rygaard, ale Cezary Miszta pewnie zachował się w bramce. Ciekawą próbę zza pola karnego zaproponował też Antonio Domínguez. W końcówce nie zabrakło emocji. W 82. minucie Luquinhas wypatrzył Tomasa Pekharta  dośrodkował w jego kierunku, a ten zrobił swoje i głową wyprowadził Legię na prowadzenie. Nie minęły dwie minuty, a Czech musiał zejść do szatni. Napastnik został ukarany czerwoną kartką za kopnięcie rywala. Gdy wydawało się, że gospodarze będą mogli skorzystać z przewagi, Pirulo zaatakował Luquinhasa w okolice kolana. Sędzia Tomasz Wajda pokazał mu drugą żółtą kartkę, ale po skorzystaniu z systemu VAR zmienił decyzję i wyciągnął bezpośrednio czerwony kartonik. To nie był koniec emocji. W ostatnich sekundach gospodarze wykonywali rzut rożny. Jan Sobociński uderzył w światło bramki, ale trafił w jednego ze swoich kolegów i odbita piłka wylądowała na górnej siatce. Ostatecznie Legia Warszawa utrzymała prowadzenie i zameldowała się w 1/4 finału Fortuna Pucharu Polski.

ŁKS - Legia Warszawa 2:3 (1:1)

Gole: Sobociński (42’), Janczukowicz (56’) - Slisz (14’), Luquinhas (49’), Pekhart (82’)

ŁKS: Malarz - Wolski, Dąbrowski, Sobociński, Marciniak - Pirulo, Rygaard, Tosik, Domiguez, Trąbka (Sekulski 85’) - Janczukowicz
Rezerwowi: 

Legia: Miszta - Jędrzejczyk, Wieteska, Hołownia - Juranović, Slisz, Kapustka, Mladenović - Skibicki (Luquinhas 46’), Lopes, Cholewiak (Pekhart 60’)
Rezerwowi: Cierzniak, Kisiel, Wszołek, Valencia, Luquinhas, Kostorz, Pekhart, Włodarczyk

 

Żółte kartki: Dąbrowski (18’), Tosik (65’) - Lopes (73’)
Czerwone kartki: Pirulo (89’) - Pekhart (84’)

- Osiągnęliśmy cel, choć łatwo w tym spotkaniu nie było. Zrobiliśmy to sobie trochę na własne życzenie, bo powinniśmy lepiej wykorzystywać okazje. ŁKS niczym nas nie zaskoczył. Znam trenera Wojciecha Stawowego, więc spodziewałem się takiej gry łodzian i takiej wysokiej kultury gry. Nasi rywale są na dobrej drodze, aby awansować do ekstraklasy. Mają bardzo ciekawy zespół - stwierdził na pomeczowej konferencji prasowej trener Legii Czesław Michniewicz.

Skrót meczu znajduj się w TYM miejscu (polsatsport.pl).

Udostępnij

Powiązane newsy

Zobacz wszystkie