
Poznajcie pierwszego z naszych rywali w walce o UEFA Champions League.
Jeżeli ktoś myślał, że Linfield FC to klub przypadkowy, pomylił się. Choć zespół z Irlandii Północnej to drużyna półamatorska, ma ona za sobą arcyciekawą przeszłość. Rekordowa liczba trofeów, walka w Lidze Mistrzów UEFA, polityka oraz religia. Zobaczcie z kim zmierzymy się 18 sierpnia.
Linfield FC to bezapelacyjnie najbardziej utytułowany klub w historii północnoirlandzkiej piłki nożnej. Noszący identyczny przydomek jak londyńska Chelsea „The Blues”, sięgali bowiem po mistrzostwo Irlandii aż 54 razy. Drugim klubem pod względem zdobytych trofeów jest Glentoran, ale o swoją dominację sympatycy Linfield mogą być spokojni jeszcze przez długie dekady. Rywale mogą się bowiem pochwalić „zaledwie” 23 mistrzostwami. Oprócz imponującej liczby mistrzostw, Linfield to także zdobywca największej ilości krajowych pucharów. Sięgali po niego bowiem aż 43-krotnie. 10 razy z kolei wyrywali Puchar Ligi – łącznie drużyna ma więc w swoich gablotach… 107 trofeów.
Zespół został założony w 1886 roku przez pracowników miejskiego młyna, na którego tyłach rozgrywali swoje pierwsze mecze. Drużyna przez kilka lat nie posiadała własnego obiektu, aż wreszcie w 1905 roku wzniesiono Windsor Park – stadion szybko zdobył sobie sympatię kibiców, a jego rozmiar sprawił, że to właśnie na nim swoje mecze zaczęła rozgrywać reprezentacja Irlandii Północnej. Obecnie arena mieści bowiem 18 500 miejsc.
Dominacja w kraju przekłada się na regularne występy klubu w eliminacjach do europejskich pucharów. Myli się jednak ten kto twierdzi, że Irlandczycy z Północy nigdy nie zagościli na salonach. W sezonie 1966/1967 Linfield dotarło do ćwierćfinału Ligi Mistrzów, gdzie po remisie u siebie 2:2 i wyjazdowej porażce 0:1 odpadło z CSKA Sofia. Z kolei w 1985 roku Irlandczycy doszli aż do 1/8 finału Champions League. Na wyjeździe z Panathinaikosem przegrali 1:2, a u siebie – mimo prowadzenia aż 3:0 – ostatecznie zremisowali 3:3 i z bólem serca pożegnali się z rozgrywkami.
Obecnie Linfield FC to klub półprofesjonalny. Nadal cieszy się jednak ogromną sympatią fanatycznych kibiców, czemu sprzyja ich zaangażowanie w politykę oraz religię. W bardzo mocno nacechowanej nimi Irlandii Północnej, Linfield to klub protestancki, a jego największym rywalem jest katolickie Glentoran. Rywalizację tę można porównać do bitwy o prymat w Szkocji pomiędzy Rangers FC a Celtikiem Glasgow. Nota bene kibice Linfield FC przyjaźnią się z tympatykami „The Gers”. Big Two Derby każdego roku cieszą się ogromną popularnością wśród fanów Irlandii Północnej.
Nie ulega wątpliwości, że najbliższy rywal Legii to zespół mający za sobą kawał historii. 134 lata tradycji, 107 trofeów i zagorzali kibice, dla których klub to zdecydowanie coś więcej niż drużyna piłkarska. Czy Wojskowi są zdecydowanym faworytem spotkania? Jak najbardziej. Czy mogą zlekceważyć swoich przeciwników? Absolutnie nie. Ekipa z Linfield zdecydowanie nie wygląda na taką, która lubi być lekceważona.
W minionym sezonie ligowym nasi rywale zdołali strzelić najwięcej goli w stawce - licznik zatrzymał się na 71 trafieniach. Szczególnie przyczyniło się do tego trzech graczy. Andrew Waterworth zdobył trzynaście ligowych bramek, Joel Cooper jedenaście, a Shayne Lavery dziesięć. Grający najczęściej na lewym skrzydle Cooper dołożył do tego zacnego wyniku dwanaście asyst. Legii już jednak nie zagrozi, bowiem przeniósł się do angielskiego Oxford United. Jedno decydujące podanie więcej odnotował skrzydłowy z przeciwległej strony boiska - Kirk Millar. Trenerem Linfield jest David Healy - 41-letni szkoleniowiec z Irlandii Północnej, który podczas swojej kariery piłkarskiej reprezentował barwy narodowe 95-razy. Healy był zawodnikiem m.in. Manchesteru United, Leeds, Preston North End oraz Rangers FC, dzięki czemu brytyjską piłkę zna od podszewki. Szkoleniowiec z takim CV na pewno nie pozwoli, by drużyna przeszła obok meczu.