
Cała drużyna ma chęć zrewanżować się za ubiegły rok. Na pewno oba zespoły trochę się zmieniły, ale my skupiamy się na sobie. Chcemy zagrać dwa dobre spotkania i awansować. Po prostu - powiedział Bartosz Kapustka na konferencji przed pierwszym spotkaniem z FK Molde.
- Znowu się tutaj spotykamy. Nawet przychodząc na obiad Paweł Wszołek powiedział, że znowu jest tutaj taka sama zupa. Cała drużyna ma chęć zrewanżować się za ubiegły rok. Na pewno oba zespoły trochę się zmieniły, ale my skupiamy się na sobie. Chcemy zagrać dwa dobre spotkania i awansować. Po prostu.
- Skupiamy się na najbliższym spotkaniu, ale zawsze z tyłu głowy są różne myśli. Chciałbym, żeby doszło do starcia z Chelsea, ale najpierw my musimy wygrać swój dwumecz, a oni swój. Najważniejsza jest teraz rywalizacja z Molde.
- Nie lubię takich porównań naszej Legii. Moja sytuacja jest kompletnie inna. Rok temu wracałem po kontuzji, ciężkim okresie przygotowawczym. To był dla mnie trudny moment. Teraz i ja i drużyna jesteśmy w zupełnie innej pozycji. Chcemy wygrać i awansować do kolejnej rundy.
- Spekulacje zostawiamy mediom. Ja się w to nie lubię zagłębiać. Nie interesuje mnie, kto przez statystyki, czy opinie ludzi, ma większe szanse. Zespoły są podobne. I my i Molde, chcemy dojść jak najdalej. Atutem rywala jest to, że pierwszy mecz zagramy w Norwegii. My jednak mamy na tyle dużą jakość, żeby przejść dalej.
- Przed nami pierwszy trening na tym boisku. Nie znamy dobrze murawy, mieliśmy okazję zagrać tu raz. Będziemy chcieli dobrze poznać to boisko. Murawa sztuczna i naturalna różnią się od siebie, ale mamy czas, aby się do tego zaadoptować.
- Na pewno sztuczna nawierzchnia nie jest dla mnie lepsza niż naturalna. Jestem jednak w pełni zdrowy, więc nie sądzę, aby to był problem.
- Nie mam kontaktu z nikim ze sztabu reprezentacji Polski. Spokojnie czekam na to, co sio wydarzy.