Legia logo
News18 min read

Marek Gołębiewski: Spartak był w naszym zasięgu [WIDEO]

Plus500 logo
PKO Bank Polski Ekstraklasa logo

Szkoleniowiec Legii Warszawa odpowiedział na pytania dziennikarzy po zakończeniu spotkania 6. kolejki fazy grupowej Ligi Europy UEFA ze Spartakiem Moskwa.

Po piątkowym treningu Legii w Książenicach trener Marek Gołębiewski odpowiedział na pytania mediów.

 

- W ostatnich dniach skupiliśmy się na intensywności zajęć. Dziś pracowaliśmy w małych grach i doskonaliliśmy przygotowanie motoryczne. Oprócz tego skupiliśmy się na dwóch elementach, które nie funkcjonowały w ostatnich dwóch meczach - finalizacji akcji i przejściu z ataku do obrony. Po stracie piłki musimy być bardziej agresywni i szybciej odbierać piłkę. Jeśli nie będziemy tego robili, będą powtarzać się sytuacje z meczu przeciwko Stali Mielec, kiedy rywal w łatwy sposób strzelił nam dwa gole.

 

- Trenują z nami młodzi, obiecujący zawodnicy z drugiego zespołu. Chciałbym, aby dotknęli wyższego poziomu, piłki opartej na szybszym tempie. Nie ukrywam też, że potrzebujemy tych zawodników, ponieważ niektórzy gracze leczą jeszcze urazy, a część wyjechała na zgrupowania drużyn narodowych. Aby dobrze realizować jednostki treningowe, musimy mieć odpowiednią liczbę graczy w treningu. 

 

- Mateusz Hołownia zagra jutro w rezerwach. Na mecz z Górnikiem Zabrze będzie gotowy. Maik Nawrocki potrzebuje jeszcze dwóch tygodni. Myślę, że zdąży wyleczyć się na mecz z Leicester City. Artur Boruc trenuje już z pełnym obciążeniem. Oczywiście urazy Joela Abu Hanny i Bartka Kapustki wymagają jeszcze czasu. Sytuacja się poprawia. Mam nadzieję, że z kadry nikt nie wróci z urazem. Wczoraj Filip Mladenović miał delikatne problemy z kolanem, ale nie jest to nic poważnego. Mateusz Wieteska jest przez nas oszczędzany. Chcemy „wyrównać poziom ogrania zawodników. Ci, którzy grali mniej, więcej trenują, a ci którzy mają rozegranych najwięcej minut, częściej pracują w treningu regeneracyjnym.

 

- Nie tylko Filip Mladenović zanotował wzrost formy. Myślę, że Luquinhas wraca do wysokiej dyspozycji, wierzę też, że Tomas Pekhart przypomni sobie maj i kwiecień, kiedy strzelał dużo goli. Po meczu ze Stalą człowiek był podłamany, ale teraz, gdy głowa nieco ostygła, widzę więcej pozytywów. Wiadomo, że wyniki i tabela mówią coś innego, ale widzę jak chłopaki mocno pracują i wiem, że przyniesie to efekt. Nie robimy sobie teraz dni wolnych, ponieważ chcemy nadrobić zaległości, chcemy, aby każdy był w najlepszej formie.

- W przyszłym tygodniu pracujemy od poniedziałku, mamy jeden trening w poniedziałek i we wtorek, na środę zaplanowaliśmy dwie jednostki, w czwartek, piątek i w sobotę mamy po jednym treningu. W sobotę po zajęciach ruszamy do Zabrza. W środę przeprowadzimy też nieco inny trening niż piłkarski, chcemy chłopaków przygotować ogólnorozwojowo.

 

- Musimy dobrać odpowiednią formację obronną pod przeciwnika. Największe znaczenie ma to, jak zagramy indywidualnie w obronie. Z Napoli zagraliśmy trójką obrońców, a ze Stalą czwórką i uważam, że w meczu ze Stalą zrobiliśmy więcej błędów indywidualnych, które spowodowały utratę głupich bramek.

Szkoleniowiec Legii Warszawa odpowiedział na pytania dziennikarzy po zakończeniu spotkania 6. kolejki fazy grupowej Ligi Europy UEFA ze Spartakiem Moskwa. 

 

- Ciężko cokolwiek powiedzieć. Byliśmy blisko sprawienia miłego prezentu dla naszych kibiców. Mieliśmy swoje sytuacje, które trzeba było wykorzystać.

 

- Spartak po naszym błędzie cofnął się i mieliśmy problem z zagrywaniem piłki do napastników. W przerwie uczulałem zawodników, żeby jak najwięcej dośrodkowań trafiało w pole karne rywali. Zmieniliśmy także profil piłkarzy, aby wykorzystać te centry.

 

- Atmosfera była znakomita i z tego miejsca dziękuje za to kibicom. Zawsze gdy chodziłem na mecze Legii, to właśnie dzięki fanom te spotkania były niesamowite. Awans do Ligi Europy to nagroda dla całego klubu. Bardzo szkoda, że nie udało się przedłużyć tego snu. Możemy sobie powiedzieć szczerze, że Spartak był w naszym zasięgu. Tym bardziej szkoda, że nie udało nam się wygrać.

 

- Nie wiem co będzie w przyszłości. Proszę wszelkie tego typu pytania zadawać władzom klubu. Ja skupiam się na mojej pracy w Legii Warszawa.

 

- Zdawaliśmy sobie sprawę z kłopotów kadrowych Spartaka. W 95% trafiliśmy ze składem, a nasi piłkarze dostali szczegółową analizę każdego zawodnika.

 

- Maik do tej pory grał bardzo dobrze, ale teraz przydarzył mu się błąd. Wygrywamy i przegrywamy razem. Nie mogę powiedzieć na temat tego piłkarza niczego złego. Błędy się zdarzają, taka jest piłka. Biorę to na siebie, bo to ja wystawiłem taki skład i posłałem w bój właśnie tych piłkarzy.

 

- Ihor jest po kontuzji. Dopiero teraz bierze udział w mikrocyklu treningowym i dochodzi do optymalnej formy. Ihor musi ciężko pracować, aby w przyszłości występować w pierwszym składzie.

 

Rui Vitoria (trener Spartaka Moskwa):

 

- To dla nas bardzo dobry wieczór. Odnieśliśmy zwycięstwo w trudnym meczu. Zagraliśmy świetnie taktycznie. W drugiej połowie trochę zabrakło nam koncentracji, ale moi zawodnicy do końca walczyli na boisku. Jestem bardzo szczęśliwy i zadowolony z takiego wyniku.

 

- Uważam, że karny nie był podyktowany sprawiedliwy. Remis nie odpowiadałby temu, co działo się na boisku.

- Zawsze powtarzam, że jeśli młodzieżowiec jest dobry i potrafi grać w piłkę, jest myślącym, kreatywnym zawodnikiem to nie będzie miał problemu z wywalczeniem sobie miejsca w składzie.

- Symptomy lepszej gry były widoczne już w Zabrzu. Znowu wracam do drugiej połowy, ale to tam zespół zaczął się odradzać. Bardzo się cieszę, że z Jagiellonią zdobyliśmy trzy punkty. Widać, że atmosfera w drużynie wraca po zwycięstwie do normalności. Oczywiście nie jest ona idealna, bo wiemy, które miejsce w tabeli zajmujemy. Przed nami trzy bardzo ważne mecze, teraz zagramy o awans w pucharze, następnie gramy istotny mecz z Cracovią, a następnie mamy mecz o dalsza grę w Europie ze Spartakiem Moskwa.


- Stałych fragmentów gry można się szybko nauczyć. Jeśli chcesz uczyć piłkarzy swojego pomysłu na grę potrzebujesz trochę czasu. Stałe fragmenty gry można wypracować szybciej. To był element, nad którym pracowaliśmy już od pierwszego treningu. Cieszę się, że jest to już czwarta bramka zdobyta po stałym fragmencie od czasu mojego pobytu w klubie, wliczając Puchar Polski. Martwi mnie natomiast nasza postawa w obronie przy stałych fragmentach, gubimy krycie i będziemy również dziś pracować nad ustawieniem. W ofensywie zawsze można coś poprawić, mamy kilka rozwiązań i będziemy się starali jutro z nich skorzystać.

 

- Najlepszym sposobem na odblokowanie jest brak myślenia o tym. Jeżeli napastnik zaczyna rozmyślać o niewykorzystanych sytuacjach, to nie jest to dobra droga. Powiedziałem Mahirowi i Tomasowi, że rywalizują między sobą i który z nich szybciej wejdzie na ścieżkę bramkową, będzie po prostu częściej występował. Tomas już gola strzelił, lecz niestety dla niego w tej akcji były dwa spalone. To są profesjonaliści, ale też dwa inne profile zawodników. Mahir to typ szybkościowca, bardzo silny piłkarz, natomiast Tomas daje więcej w powietrzu i jest typową dziewiątką przebywającą w polu karnym. Dużo rozmawiam z Tomasem na jego temat, ponieważ moim zdaniem zawodnik który strzelił ponad 20 goli w poprzednim sezonie, nie mógł po prostu zapomnieć jak strzela się gole. Nie zawsze piłki adresowane są do niego w sposób, w jaki chcemy by tę piłkę dostawał. Myślę, że przyjdzie taki mecz, oby to był jutrzejszy mecz, gdzie obaj strzelą gole i się odblokują.

 

- Na lewej stronie może także zagrać Luquinhas, ale ustawieni obok siebie Yuri Ribeiro i Filip Mladenović, to wariant, który daje nam korzyści. Mladen lubi grać do przodu i stwarza nam dużo sytuacji. Yuri jest wydolnym piłkarzem i dobrze uzupełnia się z Filipem Mladenoviciem. Ta współpraca w ostatnim czasie dobrze wyglądała. Z konieczności w kilku spotkaniach stawiałem Yuriego Ribeiro na prawym wahadle, bo brakowało nam piłkarza na tę pozycję. Mattias Johansson dla mnie jest prawym obrońcą. Myślę, że do końca roku ta czwórka w obronie będzie najlepszym wyborem. 

- Spodziewam się Pogoni chcącej grać w piłkę. Trener Runjaić miał dużo czasu na przygotowanie pomysłu na grę. Myślę, że będą chcieli budować akcje ofensywne w przemyślany sposób. Czeka nas ciekawy mecz. Oglądałem ostatnie dwa mecze Jagiellonii. Wygrany mecz z Jagiellonią był ich pokazem siły. Musimy być skoncentrowani i uważać na silne skrzydła. Nie wiemy czy zagra Kamil Grosicki. Pogoń jest na fali i postaramy się, aby z tej fali spadli. 

 

- Jestem z natury pozytywnym człowiekiem i mam nadzieję, że kibice będą nas wspierać i dadzą nam dodatkową energię. NIe czuję tremy. Liznąłem jako piłkarz piłki na poziomie ekstraklasy. Łatwiej jest grać w piłkę, bo masz większy wpływ. Jako trener stoisz przy linii, podpowiadasz i się denerwujesz. 

 

- Środek pola jest u nas bardzo silny. Mamy kreatywnych zawodników, to nasz plus. Nie możemy też zapomnieć o napastnikach. Mahir Emreli przeplata mecze, w których strzela gole i nie strzela, ale to bardzo dobry i groźny napastnik. Wierzę, że stworzymy mu w niedzielę liczne sytuacje i pokaże swój kunszt. 

 

- Nie chcę zdradzać, kto zastąpi w niedzielę Bartka Slisza, ale mam swój pomysł. Mamy szeroką kadrę i  wybiorę najlepszego zawodnika na daną chwilę. 

 

- Rozmawiałem z Mahirem o sytuacji, w której dwukrotnie trafił w słupek. Sam grałem na tej pozycji i uspokoiłem go, aby o tym nie myślał. Napastnik nie może żyć zmarnowanymi okazjami, musi mieć czystą głowę i myśleć pozytywnie, że kolejna sytuacja będzie wykorzystana. Nie mówiłbym o blokadzie, myślę, że to kwestia jednego strzelonego gola i Mahir znów będzie trafiał do bramki. To bardzo dobry zawodnik i jestem pewien, że sobie poradzi. To ambitny, młody chłopak, który bardzo chce. Czasem kiedy za bardzo chcesz, to coś się nie udaje. Rozmawiałem z nim, że na kolejne dziesięć sytuacji, strzeliłby dziesięć goli.  Czasami tak w sporcie bywa, że nie wiemy dlaczego piłka nie wpada do bramki. Taki jest sport. 

 

- Po części daliśmy już piłkarzom odpocząć. Przed meczem pucharowym zostawiliśmy w Warszawie Filipa Mladenovicia, Ihora Kharatina, Josue i Andre Martinsa. Czterech zawodników zagrało tylko 45 minut ze Świtem Szczecin. Musimy tak robić. Zawodnicy są profesjonalistami, muszą się regenerować, dobrze odżywiać. Jeżeli ktoś wypada ze składu, wskakuje ktoś inny. 

 

- Lindsay Rose doznał silnego stłuczenia mięśnia czworogłowego uda. Znamy już diagnozę. Myślę, że w ciągu 2-3 dni Lindsay będzie gotowy, by trenować. Czy uda się go doprowadzić do gry na niedzielny mecz? Jest to jeszcze znak zapytania.

- Myślę, że moje zatrudnienie przez władze klubu nie jest dziełem przypadku. Oceniono, że mój styl gry i pracy będzie pasował do tego, czego oczekuje się w Akademii Legii.

- Rozmawiał Pan już z trenerem Czesławem Michniewiczem? Jaki jest pomysł na współpracę pomiędzy pierwszym i drugim zespołem?

- Tak, miałem przyjemność rozmawiać z trenerem Michniewiczem. Była to póki co krótka rozmowa, wymiana spostrzeżeń, trener chciał poznać bliżej moją filozofię pracy, system, w jakim zamierzamy grać, ogólne zasady, jakie chcę, byśmy stosowali w grze. Na dłuższe i bardziej szczegółowe spotkanie umówiliśmy się na termin, kiedy pierwszy zespół złapie trochę oddechu. Póki co „jedynka” gra co trzy dni, walczy o swoje cele w Europie i trener koncertuje się przede wszystkim na tym.

 

- No właśnie, wspomniał Pan o systemie gry. Czy trener Legii II ma swobodę wyboru ustawienia, czy musi się podporządkowywać pod potrzeby pierwszego zespołu?

- Swoboda podejmowania decyzji to jedna z najważniejszych rzeczy dla każdego trenera. Kiedy negocjowaliśmy moje przyjście do Legii, otrzymałem zapewnienie, że mam pełną swobodę w doborze systemu gry. Będą to dwa, może trzy systemy, które stosowałem w swojej dotychczasowej pracy. Część z nich jest bardzo dobrze znana naszym zawodnikom, bo w ten sposób gra pierwszy zespół, część to modyfikacje, których zawsze starałem się uczyć prowadzone przeze mnie drużyny. Nie chcę natomiast zdradzać szczegółów odnośnie konkretnych systemów, w jakich będziemy grać, bo chcemy zaskoczyć naszych rywali, sprawić niespodziankę kibicom.

 

Natomiast warto podkreślić, że system gry to tylko ustawienie, pewien schemat. Kluczowe są zasady gry i zadania, jakie nakreślimy naszym zawodnikom. Nasze główne zasady to gra piłką, do przodu, w oparciu o podania, a nie szalone szarże. Pewien porządek na boisku, chcemy się wystrzegać chaosu i kontrolować przebieg meczu.

 

- Dla osób, które nie widziały dotąd prowadzonych przez Pana drużyn zapytam: jaka jest Pana filozofia futbolu i czy zazębia się ona z filozofią Akademii Legii? Czego możemy się spodziewać po Legii II pod Pana wodzą?

- Myślę, że moje zatrudnienie przez władze klubu nie jest dziełem przypadku. Oceniono, że mój styl gry i pracy będzie pasował do tego, czego oczekuje się w Akademii Legii. Zawsze chcę, by prowadzone przeze mnie drużyny miały swój wyraźny styl gry. W tym wypadku oczekiwany przeze mnie styl i styl gry zawarty w programie szkolenia Akademii są zbieżne. Wysoki pressing, atak pozycyjny, szybka wymiana podań – to główne fundamenty tego stylu. Oczywiście, każdy mecz to inna historia, każdy rywal ma swój pomysł na grę i na to, by się nam przeciwstawić. Dlatego musimy mieć szeroki wachlarz rozwiązań, by być przygotowanym na każde warunki, jakie będzie próbował nam narzucić przeciwnik, ale zawsze muszą być one oparte o nasze główne założenia.

 

Chcemy być drużyną potrafiącą budować ataki od własnej bramki, w sposób przemyślany. Nie chcę widzieć chaosu w naszej grze, strzelania goli po przypadkowym odbiciu piłki, przepychania meczów „na farcie”. Będziemy cały czas wpajać zawodnikom grę po „ściankach”, bez przyjęcia, szybką wymianę piłki – jednym słowem grę przyjemną dla oka, atrakcyjną dla kibiców. Futbol musi sprawiać radość kibicom. Dlatego chcemy ekscytować, a nie zanudzać!

- Przede wszystkim chłopcy szkoleni przez Akademię Legii mają w sobie dużą chęć i odwagę do gry jeden na jeden. To od razu rzuca się w oczy, a też należę do tych trenerów, którzy pozwalają, czy wręcz zachęcają swoich graczy do takiej gry.

- Patrząc na zawodników szkolonych przez Akademię Legii, zauważa Pan – jako trener przychodzący z zewnątrz – jakieś elementy wspólne – znaki rozpoznawcze szkolenia w naszym klubie?

- Oczywiście. Przede wszystkim chłopcy szkoleni przez Akademię Legii mają w sobie dużą chęć i odwagę do gry jeden na jeden. To od razu rzuca się w oczy, a też należę do tych trenerów, którzy pozwalają, czy wręcz zachęcają swoich graczy do takiej gry. Oczywiście, zawodnicy muszą wiedzieć, w jakich sektorach powinni szukać pojedynków jeden na jeden, a w jakich się tego wystrzegać. Na to na pewno będę zwracał dużą uwagę w naszej pracy. Ponadto, potrafią grać szybko, na jeden – dwa kontakty. Widać też bardzo dobre rozumienie gry – chłopcy zawsze starają się wybierać najlepsze opcje, minimalizować ryzyko popełnienia błędu. Nie brakuje im również dyscypliny taktycznej, szybko przyswajają nowe informacje i przystosowują się do nowego dla nich ustawienia.

 

- Możemy się spodziewać zejść zawodników pierwszego zespołu na poszczególne mecze Legii II?

- To pytanie bardziej do trenera Michniewicza, niż do mnie. Ja jestem otwarty na takie rozwiązania, o ile są one podejmowane z głową. Trzon naszej drużyny będzie niezmienny. Być może poszczególni piłkarze „jedynki” będą oddelegowani, by nam pomóc w konkretnym meczu, choć bardziej spodziewałbym się zejść młodzieżowców, niż starszych graczy. Tych obowiązuje przepis, że jeśli wystąpią w minimum pięciu meczach na wyższym poziomie, nie mogą schodzić do rezerw i grać niżej. Ta regulacja nie dotyczy jednak zawodników o statusie młodzieżowca, więc pewnie kilku z nich będziemy mogli czasem zobaczyć w spotkaniach „dwójki”.

 

- Wśród kibiców pojawiają się obawy, że zawodnik pierwszego zespołu, który na co dzień nie trenuje z rezerwami i schodzi na sam mecz, może bardziej przeszkadzać, niż pomagać, a przy tym odbiera miejsce komuś, kto jest w „dwójce” na co dzień.

- Na pewno zawodnicy, którzy będą do nas schodzić, będą musieli pojawić się u nas na treningu dwa dni przed meczem, poznać nasz styl gry, nasze założenia, nasz plan na konkretne spotkanie. Oczywiście, należy pamiętać, że zawodnik bardziej doświadczony, nazwijmy to na „poziomie ekstraklasowym” o wiele szybciej przyswaja takie informacje, a więc jest w stanie się dość płynnie wkomponować. Moim wymaganiem w stosunku do takich graczy zawsze będzie stuprocentowe zaangażowanie, gra na maksimum swoich możliwości i w pełni profesjonalna postawa, bo mają być oni nie tylko naszym wzmocnieniem, ale i stanowić dobry przykład dla naszej młodzieży.

- Kto będzie najlepszy w danym momencie, ten będzie grał. Żaden zawodnik nie może oczekiwać, że dostanie cokolwiek za darmo.

- Możemy spodziewać się jakiś ruchów kadrowych od dołu, czyli z drużyny U18? Jak układa się współpraca z trenerem tej drużyny, Grzegorzem Szoką?

- Nasza współpraca z trenerem Grześkiem jest bardzo bliska, bo siedzimy biurko w biurko w pokoju trenerów w Legia Training Center (śmiech). To stwarza nam świetne warunki do ciągłych wymian spostrzeżeń na temat danych zawodników, staram się również obserwować postępy i grę chłopców z U18, kiedy tylko mam taką możliwość. W ostatnim czasie byłem z częścią drużyny U18 na turnieju w Chorwacji, mogłem ich lepiej poznać poza boiskiem, „dotknąć” w treningu, zobaczyć w grze przeciwko mocnym, europejskim rywalom. Na pewno będę obserwować tych zawodników jesienią i być może ktoś z nich zapracuje sobie na szansę w drugiej drużynie jeszcze w trakcie rundy jesiennej czy zimą.

 

- Na niektórych pozycjach w Pana zespole jest kłopot bogactwa, na przykład na prawej obronie. Jak pogodzić wszystkich chętnych do gry?

- Odpowiedź jest bardzo prosta: rywalizacją. Kto będzie najlepszy w danym momencie, ten będzie grał. Żaden zawodnik nie może oczekiwać, że dostanie cokolwiek za darmo. Rywalizacja o miejsce w składzie to klucz do podnoszenia umiejętności. Brak pewności co do miejsca w składzie zmusza zawodnika do ciągłej pracy na maksymalnym poziomie zaangażowania, by być lepszym od swoich konkurentów. Tego oczekuję od swoich graczy.

 

- Możemy spodziewać się jeszcze jakiś transferów do lub z drużyny?

- Póki okienko transferowe jest otwarte, wszystko może się zdarzyć. Myślę, że jesteśmy w stanie dokonać jednego, może dwóch ruchów do klubu do końca sierpnia. Na ten moment traktujemy naszą kadrę jako zamkniętą, gotową do podjęcia wyzwań, jakie czekają nas w nadchodzącym sezonie. Jesteśmy jednak umówieni z dyrektorem sportowym, że jeśli pojawi się możliwość przeprowadzenia fajnego transferu, sprowadzenia dobrego zawodnika – to to zrobimy. Podobnie może być w drugą stronę: póki co nie zakładamy, że ktoś od nas odejdzie, ale dopóki okienko jest otwarte, nie możemy tego wykluczyć.

- Możesz mówić wiele rzeczy, a potem zderzasz się z rzeczywistością. Możesz mówić o sobie, że jesteś mistrzem świata, ale potem musisz wyjść na boisko i to mistrzostwo wywalczyć.

- O jakich celach sportowych na ten sezon rozmawiacie w szatni?

- Przede wszystkim zwracam zawodnikom uwagę na to, że to co powiemy sobie w szatni to tylko słowa. Możesz mówić wiele rzeczy, a potem zderzasz się z rzeczywistością. Możesz mówić o sobie, że jesteś mistrzem świata, ale potem musisz wyjść na boisko i to mistrzostwo wywalczyć. Nie chcemy koncentrować się tylko na tym, co mówimy – bo w takim klubie, jak Legia możemy powiedzieć tylko jedno: w każdym meczu gramy o trzy punkty. Tylko, że potem wychodzimy na boisko i to tam musimy te słowa wprowadzić w czyn. Koncentrujemy się na każdym kolejnym meczu, jakby to był dla nas finał. Nie wybiegamy daleko w przyszłość. Istnieje dla nas najbliższy mecz i musimy zrobić wszystko, by się do niego jak najlepiej przygotować, a potem wyjść na murawę i rozegrać dobre spotkanie. Jako trenerzy, sztab Legii II nie mamy narzucone z góry, które miejsce w lidze mamy zająć. Tak jak już mówiłem, naszym pierwszorzędnym celem jest przygotować i dostarczyć zawodników do pierwszego zespołu, z tego będziemy więc rozliczani w pierwszej kolejności. Oczywiście, jako trener przychodzę tutaj, by osiągać jak najlepsze wyniki, jestem ambitnym człowiekiem. Natomiast to nie słowa, a czyny nas później zweryfikują.

 

- Jakie warunki stwarza III liga, jej specyfika do rozwoju młodych zawodników?

- Na pewno by sobie w niej poradzić, trzeba być na określonym, wysokim poziomie motorycznym i fizycznym. Jeśli masz braki w tych aspektach, musisz grać szybciej, bez przyjęcia, by nadrobić to nieprzewidywalnością. Trzecia liga ma swoją specyfikę, większość drużyn gra w obronie niskiej i nastawia się na kontrataki. Musimy bardzo dobrze funkcjonować w fazach przejściowych, być skuteczni z piłką na połowie rywala i przede wszystkim bardzo szybko odbierać piłkę. To klucz, by poradzić sobie w tej lidze. Dla części naszych chłopaków Legia II stanowi pierwsze zetknięcie z seniorskim futbolem, więc na pewno będziemy poświęcać tym aspektom wiele uwagi podczas treningów.

 

- Wiele mówił Pan o przygotowywaniu zawodników do wymagań pierwszego zespołu. Pojawia się pytanie, jak to zrobić i jak ocenić, że dany gracz jest już gotowy, by postawić kolejny krok?

- Mamy szereg narzędzi, by dokonać takiej oceny. Stale analizujemy grę i rozwój zawodników wykorzystując do tego system kamer, pracę działu analizy oraz system testów. Dzięki regularnym badaniom i testom widzimy, jak zawodnicy zmieniają się pod względem fizycznym czy wydolnościowym. Z kolei nasi analitycy przygotowują nam szczegółowe analizy, które obrazują rozwój poszczególnych graczy pod kątem umiejętności technicznych czy taktycznych. Mamy ogromną wiedzę na temat każdego zawodnika i robimy wszystko, by jak najlepiej ocenić jego aktualny poziom czy gotowość do przejścia do pierwszego zespołu.

- Staram się być kimś pomiędzy kolegą, a dyktatorem (śmiech). Czasami potrafię mocniej zareagować, krzyknąć, ale zależy mi, by zawodnicy czuli wsparcie z mojej strony.

- Patrząc trenerskim okiem, jakie wymagania przed naszymi wychowankami stawia seniorski futbol na oczekiwanym przez nas, najwyższym poziomie?

- Przede wszystkim rzuca się w oczy, że futbol stał się apozycyjny. Oznacza to, że dziś zawodnik musi umieć zagrać niemalże na każdej pozycji, a co za tym idzie musi wiedzieć, jak zachować się na danej pozycji, zarówno w ofensywie, jak i defensywie. Na to będę też uczulał naszych graczy: na przykład podczas ataku pozycyjnego, przy wielu rotacjach, jakie chcemy stosować w trakcie gry, w momencie straty piłki napastnik może musieć stać się lewoskrzydłowym, lewoskrzydłowy stać się „szóstką” i tak dalej. To są niuanse, które dziś decydują o sukcesie w piłce na najwyższym poziomie. Ponadto, futbol stał się też o wiele szybszy. Jak porównamy mecze z lat siedemdziesiątych, osiemdziesiątych czy nawet dziewięćdziesiątych do tych rozgrywanych współcześnie, zauważymy ogromną różnicę w tempie gry. Kiedyś było więcej czasu na prowadzenie piłki, dziś praktycznie nie ma czasu na myślenie po przyjęciu piłki, więc musisz wiedzieć, co chcesz zrobić jeszcze zanim otrzymasz podanie.

 

- Trenerzy mają bardzo różne style pracy z zawodnikami. Jak Pan układa sobie relacje z podopiecznymi?

- Staram się być kimś pomiędzy kolegą, a dyktatorem (śmiech). Czasami potrafię mocniej zareagować, krzyknąć, ale zależy mi, by zawodnicy czuli wsparcie z mojej strony. Wierzę w ogromną moc rozmowy, dlatego zawsze staram się dojść z zawodnikiem do jakiegoś konsensusu. Też kiedyś grałem w piłkę, wiem, czego brakowało mi w moich trenerach i dziś staram się bazować na tamtych obserwacjach. Piłkarze to też tylko ludzie, też mają prawo mieć gorszy okres, mogą mieć, na przykład, problemy rodzinne. Muszą więc czuć, że mogą mi zaufać i że moje drzwi są dla nich zawsze otwarte.

 

Z doświadczenia wiem, że zawodnicy z pierwszego składu są zazwyczaj zadowoleni, a ci, którzy są na ławce potrzebują trochę więcej uwagi. Muszą czuć opiekę trenera, trzeba z nimi więcej rozmawiać, tłumaczyć, co i dlaczego muszą poprawić i w ten sposób bodźcować ich rozwój.

 

- Kiedy spotkamy się tutaj za rok, by podsumować sezon 2021/22, co chciałby Pan wówczas wymienić, jako zrealizowane cele?

- Przede wszystkim chciałbym móc z pełnym przekonaniem powiedzieć, że widzieliśmy Legię chcącą grać w piłkę, bez wybijania jej na oślep i bez chaosu w grze, potrafiącą wychodzić spod pressingu przeciwnika. Że w każdym meczu zostawiliśmy całe swoje serce i zdrowie na murawie, bo grając z „eLką” na piersi musisz dawać z siebie sto dwadzieścia procent. Jeśli uda nam się to zrealizować, wysokie miejsce w tabeli powinno być efektem „ubocznym” takiej gry. Nie zapominajmy jednak, że największą satysfakcję dadzą nam zawodnicy, którzy trafią od nas do pierwszego zespołu i będą potrafili tam zaistnieć, dać coś tej drużynie. W końcu na to pracuje cała Akademia Legii, by regularnie dostarczać swoich wychowanków do seniorskiego zespołu.

Kadra Legii II Warszawa na mecz 2. kolejki grupy I III ligi z Pilicą Białobrzegi (sobota, 14 sierpnia, godz. 17:00):

Cezary Miszta, Maciej Kikolski, Kuba Wiśniewski, Hubert Derlatka, Nikodem Niski, Inaki Astiz, Jehor Matsenko, Bartosz Widejko, Patryk Konik, Patryk Pierzak, Kacper Gościniarek, Bartłomiej Ciepiela, Tomasz Nawotka, Dawid Niedźwiedzki, Kacper Skwierczyński, Karol Noiszewski, Dawid Dzięgielewski, Szymon Włodarczyk, Arkadiusz Ciach.

Share

Related news

See all