Legia logo
News13 min read

Marek Gołębiewski: Moją ambicją jest awansować do wyższej klasy rozgrywkowej

Plus500 logo
PKO Bank Polski Ekstraklasa logo

- Założyłem sobie, jako ambitny człowiek, że chcę awansować do wyższej klasy rozgrywkowej. Jeśli nie uda się to w tym sezonie, będę miał jeszcze rok pracy, by ten cel zrealizować - mówi szkoleniowiec Legii II. Rezerwy Wojskowych przystępują do rundy wiosennej zajmując szóstą lokatę w tabeli z 11 punktami straty do lidera. W sobotę w Książenicach podejmą Pilicę Białobrzegi. Zapraszamy do przeczytania rozmowy z trenerem Markiem Gołębiewskim.

 

– Jak chwilę przed rozpoczęciem rundy wiosennej prezentuje się kadra drużyny rezerw Legii? Jakie zmiany w kształcie zespołu zaszły zimą, jak wygląda sytuacja zdrowotna?
– Myślę, że możemy być zadowoleni z naszej sytuacji kadrowej. Drużynę wzmocniło trzech zawodników, w tym dwóch, którzy wracają do nas z wypożyczeń. Z drugoligowej Pogoni Grodzisk Mazowiecki wrócił Jakub Czajkowski, z kolei z GKS-u Bełchatów Nikodem Niski. Pozyskaliśmy Filipa Laskowskiego, środkowego pomocnika z pierwszoligowego Podbeskidzia Bielsko-Biała, pracujemy również nad jeszcze jednym transferem. Z zespołu U18 zimą awansowali do nas Miłosz Pacek – boczny obrońca lub wahadłowy, Szymon Bednarz – środkowy obrońca, Dawid Kiedrowicz – skrzydłowy lub napastnik i Jordan Majchrzak – napastnik. Ci chłopcy, jeśli nie będą łapać się do kadry meczowej na dane spotkanie, będą schodzić na mecze w kategorii U18. Jestem też po rozmowach z trenerem Aleksandarem Vukoviciem, ustaliliśmy, że kilku graczy pierwszego zespołu będzie nas wspierać w poszczególnych meczach, by mogli cały czas znajdować się w rytmie meczowym, czekając na swoją szansę w „jedynce”. Na pewno będziemy drużyną młodszą niż w rundzie jesiennej, ale jesteśmy zadowoleni z jakości, jaką dysponujemy.
Jeśli chodzi o sytuację zdrowotną, na szczęście omijają nas póki co poważniejsze urazy. Wyjątek stanowi Szymon Bednarz, który zerwał więzadła krzyżowe i czeka go kilka miesięcy przerwy. Osama Mubaireek jest po operacji ręki, spodziewamy się, że za miesiąc będzie do naszej dyspozycji. Na jednym z ostatnich treningów kontuzji barku doznał Patryk Pierzak, czekamy jeszcze na ostateczne wyniki badań, które powiedzą nam, jak długo będziemy musieli radzić sobie bez tego zawodnika. Poza tym nikt nie skarży się na poważniejsze dolegliwości.

- Podejmując decyzję o przesunięciu zawodnika do Legii II trzeba mieć jak największe przekonanie, że ten jest już na etapie niemal gotowego piłkarza, a drugi zespół pozwoli mu dojrzeć i okrzepnąć w seniorskim futbolu, co przygotuje go do przyszłej rywalizacji o miejsce w składzie pierwszej drużyny Legii Warszawa.

– A jak wygląda proces przesuwania zawodników z zespołu U18 do Legii II?
– Jestem w bliskim i stałym kontakcie z trenerem Grzegorzem Szoką, bo – tak jak mówiłem to już kiedyś w wywiadach – w pokoju trenerów siedzimy bardzo blisko siebie, mamy więc doskonałe warunki do częstych dyskusji na temat zawodników (śmiech). Dobrym momentem, by dokonać takiego przesunięcia na stałe, jest przerwa zimowa między rundami lub letnia między sezonami. Wtedy mamy czas, by wkomponować tych chłopców do nowego środowiska, lepiej ich poznać, przede wszystkim pod kątem ich osobowości i mentalności. Kiedy tylko czas mi na to pozwala, staram się być na meczach zespołu U18, miałem również przyjemność pracować z tymi chłopcami podczas kilku wyjazdów zagranicznych. Obserwuję ich bardzo uważnie i żaden zawodnik nie umknie mojej uwadze. Ci chłopcy, którzy dołączyli do nas tej zimy wyróżniali się jesienią w rozgrywkach Centralnej Ligi Juniorów, dobrze wyglądali też w międzynarodowej rywalizacji. Chcieliśmy dać im dodatkowy bodziec do jeszcze cięższej pracy oraz podnieść im poprzeczkę. Teraz wszystko zależy już od nich. Dostali szansę i muszą ją wykorzystać.

 

– Jak wyłapać najlepszy moment na dokonanie takiego przesunięcia? Innymi słowy, kiedy widać, że zawodnik jest już gotowy, by spróbować swoich sił na poziomie drużyny rezerw?
– Decyduje o tym kilka aspektów. Po pierwsze parametry motoryczne, czyli to, czy dany zawodnik przejawia cechy fizyczne i motoryczne, które predysponują go do poradzenia sobie w o wiele bardziej fizycznej lidze, niż Centralna Liga Juniorów. Po drugie przygotowanie techniczno-taktyczne. Przede wszystkim rozumienie gry, umiejętność współpracy z innymi zawodnikami w danym systemie taktycznym. Kolejnym aspektem jest charakter, to czy chłopak przejawia cechy przywódcze, jak radzi sobie z presją. W piłce seniorskiej nie ma już takiej przestrzeni do uczenia się gry w piłkę jak w Akademii, w tym sensie, że zawodnik, który wchodzi do seniorów musi być już w wielu aspektach gotowym piłkarzem. Podejmując decyzję o przesunięciu zawodnika do Legii II trzeba mieć jak największe przekonanie, że ten jest już na etapie niemal gotowego piłkarza, a drugi zespół pozwoli mu dojrzeć i okrzepnąć w seniorskim futbolu, co przygotuje go do przyszłej rywalizacji o miejsce w składzie pierwszej drużyny Legii Warszawa.

- Inaki skupia się obecnie na obowiązkach trenerskich. Sam byłem pomysłodawcą dołączenia Inakiego do sztabu pierwszej drużyny, więc pretensje mogę mieć wyłącznie do siebie (śmiech). Oczywiście, bardzo cieszę się, że Astiz rozwija się jako trener, ale straciliśmy tym samym bardzo cennego zawodnika, zarówno na boisku, jak i w szatni.

– A jak ocenia Pan pracę wykonaną podczas zimowej przerwy między rundami?
– Jestem bardzo zadowolony z pracy, jaką wykonaliśmy w tym czasie. Prawie wszystkie mecze sparingowe, które zaplanowaliśmy na ten okres, udało się rozegrać. Dobieraliśmy rywali przede wszystkim pod takim kątem, by rozwijać naszych chłopaków – dlatego zmierzyliśmy się między innymi z drugoligowymi Wigrami Suwałki i Motorem Lublin. Były to bardzo solidne mecze w naszym wykonaniu. Ponadto graliśmy z zespołami trzecioligowymi z innych grup czy z liderami z poziomu IV ligi. Im bliżej meczów o punkty, tym skład naszej drużyny się krystalizował, ostatnie dwa spotkania – z Orlętami Radzyń Podlaski i Wartą Sieradz – były całkiem niezłe w naszym wykonaniu. Dominowaliśmy nad rywalami, mieliśmy wiele dobrych momentów, więc jesteśmy dobrej myśli przed startem rundy wiosennej III ligi. Będzie to trudna runda dla nas, ponieważ od samego początku musimy odrabiać punkty do lidera, chcemy walczyć o jak najwyższe miejsce w tabeli. Pierwsze wiosenne mecze będą więc dla nas odpowiedzią i weryfikacją, o co będziemy grali w tym sezonie.

 

– Jak wygląda współpraca Legii II z pierwszym zespołem oraz Pana z trenerem Aleksandarem Vukoviciem?
– Układa się bardzo dobrze, ponieważ często rozmawiam z trenerem Vukoviciem, mamy cykliczne spotkania. Dodatkowo łącznikiem między pierwszym i drugim zespołem jest Inaki Astiz, jesienią nasz zawodnik, a obecnie jeden z asystentów trenera Vukovicia. W tygodniu kontaktuję się z Inakim, ustalamy kadrę na weekend – pod kątem dostępności zawodników „jedynki” na nasze spotkanie. Dzięki temu stosunkowo wcześnie mam informację, na jakich graczy mogę liczyć, a to ułatwia wkomponowanie ich do naszej drużyny i ułożenie składu na dany mecz. 

 

– Rozumiem, że Inaki Astiz nie będzie dostępny jako zawodnik Legii II w rundzie wiosennej?
– Tak, Inaki skupia się obecnie na obowiązkach trenerskich. Sam byłem pomysłodawcą dołączenia Inakiego do sztabu pierwszej drużyny, więc pretensje mogę mieć wyłącznie do siebie (śmiech). Oczywiście, bardzo cieszę się, że Astiz rozwija się jako trener, ale straciliśmy tym samym bardzo cennego zawodnika, zarówno na boisku, jak i w szatni. Życzę mu jednak jak najlepiej, przede wszystkim spokojnego utrzymania w lidze i zdobycia Pucharu Polski.

- Trener Vuković obserwuje nasze mecze, więc nie ma lepszej okazji, by zaprezentować swoją ambicję i aspiracje, niż dobra gra w spotkaniach III ligi. Chłopcy, którzy byli na obozie w Dubaju, a dziś wrócili do Legii II, muszą pokazać swój charakter. Muszą słuchać i rozumieć to, czego oczekujemy od nich na boisku, bo to jedyna droga, by zagościć w seniorskiej Legii na dłużej.

– Jakim typem zawodnika jest nowy nabytek rezerw, Filip Laskowski?
– To chłopak z rocznika 2001, którego znam ze wspólnej pracy w Escoli Varsovia. W dalszym ciągu młody, a już mający doświadczenie, zarówno na poziomie ekstraklasy (siedem występów – przyp. red.), jak i I ligi (32 występy – przyp. red.). Występuje przede wszystkim na pozycji środkowego pomocnika, ale może grać również jako skrzydłowy lub boczny obrońca. Liczę, że mocno wesprze nas swoim doświadczeniem, a przy tym zaprezentuje swoje spore umiejętności.

 

– Kilku młodych zawodników, którzy znajdują się w kadrze Legii II na rundę wiosenną, miało okazję uczestniczyć w zimowym zgrupowaniu pierwszego zespołu w Dubaju, byli to: Maciej Kikolski, Jakub Kwiatkowski, Patryk Pierzak, Kacper Skwierczyński i Wiktor Kamiński. Czy da się zauważyć pozytywny wpływ tej dwutygodniowej pracy z zawodnikami „jedynki” na umiejętności czy mentalność tych chłopców?
– Dla młodego zawodnika każda szansa pracy z piłkarzami pokroju, przykładowo, Josue czy Tomasa Pekharta, to niezwykłe doświadczenie, które trzeba wykorzystać. Praca z lepszymi i przede wszystkim ukształtowanymi piłkarzami w środowisku w którym gra się szybciej, niejednokrotnie bez przyjęcia, gdzie trzeba bardzo szybko myśleć i działać, daje młodemu chłopakowi dużego „kopa” i bardzo często pozwala szybko podnieść swój poziom umiejętności. Zawodnik musi dostosować się do tego szybszego tempa gry, rywalizuje z bardzo dobrymi piłkarzami, słucha ich rad i wskazówek, chłonie tę atmosferę, jaka towarzyszy pierwszemu zespołowi Legii. Kiedy wraca do nas, rzeczywiście widać różnicę na plus, bo wraca dojrzalszy i bardziej „seniorski” jako piłkarz. Jest jeszcze inny aspekt: zawodnik powraca do drugiej drużyny i może być pozytywnie podrażniony tym, że nie został na stałe przy „jedynce”. Doświadczył poziomu do jakiego dąży i powinien chcieć udowodnić, że może dołączyć do „jedynki” na stałe. Trener Vuković obserwuje nasze mecze, więc nie ma lepszej okazji, by zaprezentować swoją ambicję i aspiracje, niż dobra gra w spotkaniach III ligi. Chłopcy, którzy byli na obozie w Dubaju, a dziś wrócili do Legii II, muszą pokazać swój charakter. Muszą słuchać i rozumieć to, czego oczekujemy od nich na boisku, bo to jedyna droga, by zagościć w seniorskiej Legii na dłużej. Nie może być tak, że wyjazd na zgrupowanie sprawi, że chłopakowi odbije woda sodowa. Staramy się studzić ich głowy i wspierać ich w utrzymaniu właściwego kursu. Cały czas muszą pracować nad swoim indywidualnym rozwojem, bo są na dobrej drodze, by za kolejne pół roku znów otrzymać szansę w „jedynce”. Najwięcej zależy jednak od nich samych, od tego jak wykorzystają ten czas.

 

– Wśród kibiców często pojawia się wątpliwość, czy zawodnicy schodzący z pierwszego zespołu na mecze rezerw rzeczywiście pomagają tej drużynie? Jak Pan zapatruje się na taką możliwość przepływu zawodników między pierwszym i drugim zespołem?
– Z pełnym przekonaniem mogę powiedzieć, że od momentu, kiedy pracuję z Legią II nie zdarzyło się, by którykolwiek zawodnik schodzący do nas z pierwszego zespołu nie wykazywał pełni zaangażowania czy przeszedł obok meczu. Zawsze to były realne wzmocnienia i każdy z tych chłopaków schodził do nas po to, by nam pomóc. Jestem przekonany, że podobnie będzie wiosną. Myślę, że przede wszystkim będziemy mogli liczyć na Igora Strzałka i Ramila Mustafaeva, w tym tygodniu pracuje z nami też Mateusz Grudziński. Ramil i „Grudzień” mają już doświadczenie z wyższych poziomów rozgrywkowych, niż III liga i bardzo na nich w tym aspekcie liczymy. Budując drużynę na samych młodych, niedoświadczonych zawodnikach chłopcy nie mają się od kogo uczyć. Dlatego ważne jest dla nas, by mieć w zespole również takich piłkarzy, którzy doświadczyli już gry na wyższym poziomie i mogą wesprzeć rozwój swoich mniej doświadczonych kolegów.

- W piłce seniorskiej jako trener funkcjonuję od czterech lat, ale doświadczenia pracy w Legii Warszawa – w najlepszym i najbardziej medialnym klubie w Polsce – nijak nie da się porównać z pracą gdziekolwiek indziej w naszym kraju. Przede wszystkim pod kątem presji, bo ta przy Łazienkowskiej jest naprawdę ogromna.

– Jaki wpływ na Pana, jako trenera, miało doświadczenie pracy z pierwszym zespołem Legii Warszawa oraz jak te doświadczenia można przełożyć na pracę w drugim zespole?
– W piłce seniorskiej jako trener funkcjonuję od czterech lat, ale doświadczenia pracy w Legii Warszawa – w najlepszym i najbardziej medialnym klubie w Polsce – nijak nie da się porównać z pracą gdziekolwiek indziej w naszym kraju. Przede wszystkim pod kątem presji, bo ta przy Łazienkowskiej jest naprawdę ogromna. Idąc nawet na najlepsze kursy trenerskie, nie da się nauczyć, jak sobie radzić w takim środowisku, nie doświadczając tej presji na własnej skórze. Umiejętność radzenia sobie z olbrzymim zainteresowaniem medialnym, ale też zdolność do budowania relacji i zarządzania piłkarzami topowymi w skali kraju – to doświadczenia, których nikt mi nigdy nie zabierze. Oczywiście, jako trenera, bolą mnie wyniki, które wówczas osiągaliśmy i fakt, że nie potrafiliśmy, jako sztab, odmienić gry naszej drużyny w tamtym okresie. Dziś chodząc na mecze już w roli kibica, bardzo się cieszę, że wychodzimy powoli na prostą i zarówno wyniki, jak i gra ulega ciągłej poprawie. Mocno kibicuję chłopakom i sztabowi, by szli cały czas do przodu. 

 

– Doświadczył Pan również od tej drugiej strony, jakie wymagania przed młodymi zawodnikami stawia pierwszy zespół Legii Warszawa.
– Dokładnie tak. Przede wszystkim by poradzić sobie w „jedynce” młody zawodnik musi od siebie bardzo dużo wymagać. Dobrze się prowadzić, skupiać się na pracy i walczyć o swoją szansę, bo tej nie dostanie wyłącznie ze względu na fakt, w jakim jest wieku. W Legii wymagania są ogromne, tutaj nie możesz przejść obok meczu, musisz wygrywać i to w określonym stylu, dominować nad rywalami. Trzeba mieć odpowiednie umiejętności i charakter, by odnaleźć się w tym środowisku. I mieć w sobie pokorę oraz chęć do pracy. Musisz być gotowy na szansę, która może przyjść w każdym momencie. Tylko wtedy przygoda z „jedynką” może zakończyć się sukcesem.

 

– Wśród kibiców pojawiają się głosy, że jesienią, gdy gra Legii II zaczęła się już zazębiać, a zawodnicy coraz lepiej rozumieli Pana założenia taktyczne, wszystko zburzyła zmiana na stanowisku trenera pierwszego zespołu i Pana awans na to stanowisko. Czy dostrzega Pan rzeczywiście taki problem?
– Na szczęście nie korzystam ostatnio z Twittera (śmiech). Na coraz lepszy obraz naszej gry jesienią składała się przede wszystkim praca u podstaw i to ani przez moment w trakcie tego sezonu się nie zmieniło. Z czasem ta konsekwentna i ciężka praca zaczęła przynosić efekty. Zdarzały nam się jednak też słabsze momenty i musimy to wziąć na klatę. Teraz mamy za sobą dwa miesiące spokojnej pracy i widzę, że ta drużyna zaczyna powoli funkcjonować tak, jakbym sobie tego życzył. Zawsze jednak podkreślam w wywiadach, że cokolwiek bym nie powiedział, to zawsze będą tylko słowa. Papier przyjmie wszystko. Musimy wyjść na boisko i pokazać, że rzeczywiście jesteśmy klasowym zespołem, który potrafi grać w określonym stylu. Nie popadamy w hurraoptymizm, nie „pompujemy się” przed pierwszym meczem rundy wiosennej. Każdy wie, jaki futbol chcemy grać – że zależy nam, by prowadzić grę, grać wysoko i wygrywać. Teraz trzeba wyjść na murawę i to wszystko potwierdzić. 

 

– Trudno jest wprowadzać taki styl gry – oparty o kontrolę piłki i grę wysoko, na połowie rywala – na poziomie III ligi?
– Nie jest to trudne, jeśli masz odpowiednich wykonawców i grasz na odpowiednio dobrze przygotowanych boiskach. Jeśli chodzi o ten pierwszy aspekt, jestem pewien, że dysponujemy odpowiednim materiałem ludzkim, by grać w taki sposób. W kwestii boisk spodziewam się, że może nie zawsze będzie to wyglądało zgodnie z naszymi oczekiwaniami w meczach wyjazdowych. U siebie mamy świetne warunki do gry w stylu, na jakim nam zależy. Okrzepliśmy jesienią jako zespół, zawodnicy mieli czas, by przyswoić ten styl gry, nie było dużych zmian kadrowych, więc liczę na to, że wiosną jeszcze częściej będziemy cieszyć oczy kibiców naszą postawą.

- Przyszedłem tutaj na dwa lata i założyłem sobie, jako ambitny człowiek, że w tym czasie chcę awansować do wyższej klasy rozgrywkowej. Jeśli nie uda się to w tym sezonie, będę miał jeszcze rok pracy, by ten cel zrealizować.

– Mówił Pan o Ramilu Mustafaevie, który będzie wspierał Pana drużynę wiosną. Jaki to typ zawodnika, czego możemy się po nim spodziewać?
– To przede wszystkim zawodnik o ofensywnej charakterystyce. Może występować zarówno w środku pola, jak i na bokach, a nawet na „dziewiątce”. My będziemy grali w podobnym ustawieniu, co pierwszy zespół, a więc Legia II będzie dla niego dobrym przetarciem przed grą w „jedynce”.

 

– Kto kreuje politykę transferową drugiej drużyny? Jak układa się Pana współpraca z nowym dyrektorem sportowym, Jackiem Zielińskim?
– Z Jackiem miałem bardzo dobre relacje już w czasie pracy z pierwszym zespołem. Często przychodził do mnie w tamtym czasie, dużo rozmawialiśmy o futbolu, o różnych rozwiązaniach i pomysłach na grę. Podobnie nasza współpraca układa się teraz, gdy ja powróciłem do drugiego zespołu, a Jacek objął stanowisko dyrektora sportowego. W kwestii transferów to do niego należy ostateczne zdanie i akceptacja danego ruchu. Jeśli chodzi o samo kreowanie konkretnych tematów transferowych, to leży to w gestii mojej, działu skautingu oraz dyrektora Akademii, Richarda Grootscholtena.

 

– Jaki cel stawiacie przed sobą na rundę wiosenną trwającego sezonu?
– Tak jak mówiłem, chcemy zająć jak najwyższe miejsce w tabeli na koniec sezonu. Nie będę mówił, że walczymy o awans, bo w takim klubie jak Legia gra o zwycięstwo w każdym kolejnym meczu to obowiązek, tego oczekują kibice. My nie zapominamy, że naszym głównym celem – jako sztabu – jest rozwijanie zawodników i przygotowywanie ich do poradzenia sobie na poziomie pierwszej drużyny. Z tego będziemy rozliczani w pierwszej kolejności. Chcemy rozwijać chłopaków, by potrafili grać coraz szybciej i coraz mądrzej, by nabierali seniorskich nawyków i zachowań. Mamy ambitnych zawodników, ja jestem ambitnym trenerem. Wyniki, jakie osiągaliśmy w pierwszym zespole, gdy byłem jego trenerem, nie były zadowalające i też mam coś do udowodnienia swoją pracą z Legią II. Chcemy być w czołówce, a przy tym, by nasza gra była atrakcyjna dla kibiców. To nasze cele.

 

– Czyli nie powinniśmy spodziewać się podporządkowania wszystkiego pod awans do II ligi?
– Na pewno nie kosztem rozwoju zawodników. Rezerwy Legii to przede wszystkim zaplecze dla pierwszej drużyny i wierzchołek piramidy rozwoju zawodnika w Akademii Legii. Pełnią kluczową rolę w procesie szkolenia i z tego względu nie ma mowy o być albo nie być w kontekście awansu do II ligi. Natomiast ja przyszedłem tutaj na dwa lata i założyłem sobie, jako ambitny człowiek, że w tym czasie chcę awansować do wyższej klasy rozgrywkowej. Jeśli nie uda się to w tym sezonie, będę miał jeszcze rok pracy, by ten cel zrealizować.

Share

Related news

See all