
- Dzisiaj to zwycięstwo powinno być bardziej okazałe. Zostawiliśmy na boisku wiele zdrowia, determinacji i dyscypliny, żeby wygrywać pojedynki - powiedział trener Legii Warszawa Goncalo Feio po meczu z Puszczą Niepołomice.
- Wszyscy chcemy tego samego. Seryjnego wygrywania meczów, mistrzostwa, pucharów. Wszyscy.
- Nie był to najlepszy mecz Rubena. Parę pojedynków w obronie przegrał, ale słowo parę jest kluczowe. Był jednym z naszych motorów napędowych w ofensywie, szczególnie w pierwszej połowie. W drugiej połowie spełnił swoją rolę jeżeli chodzi o asekurację Kapuadiego, czy przy asekuracji ataku. Nie był to jego najlepszy mecz. Czy wraca do formy po długiej przerwie? Tak. Wciąż uważam, że to jeden z najlepszych piłkarzy ligi, na pewno najlepszy na swojej pozycji. Radzę się nacieszyć takim graczem, bo długo w Polsce go nie zobaczymy. Nie często zdarza się, że w Ekstraklasie gra taki piłkarz.
- Dzisiaj strzeliliśmy gola – jak się nie mylę 74 albo 75. Mamy realną szansę dotrzeć do stu goli. Kiedy Legia ostatni raz strzeliła sto goli w sezonie? Oczywiście, chcę strzelać więcej, dzisiaj mogliśmy to zrobić. Tydzień temu przy xG 1,84 przegraliśmy spotkanie, mimo że rywal miał ten bilans znacznie mniejszy. Optowałbym jednak za tym, abyśmy zachowali więcej czystych kont. Ocenę Marca będziemy przedstawiać w drużynie i przed samym zawodnikiem. Miał momenty bardzo dobre, jeżeli chodzi o napędzanie naszych akcji. Wykonał wiele podań, które pozwoliły nam rozwinąć atak. Spełnił swoją rolę jeśli chodzi o pracę w obronie, o asekurację. Tego nikt mu nie odbierze. Poświęcił się dla drużyny. Sam Marc, ja, drużyna, kibice – wszyscy oczekujemy bramek. Nikt nie chce strzelić bardziej niż on. Dzisiaj miał sytuacje, aby strzelić gola, my musimy od niego tego wymagać. Jednocześnie musimy stwarzać mu sytuacje dalej. Nie chcemy udawać, że nie ma problemu skuteczności. Pozostaje nam dalej pracować. Przez cały tydzień rozmawialiśmy o stałych fragmentach. Puszcza jest bardzo mocna w tym aspekcie. Dzisiaj rywale w tym elemencie nie mogli nam wiele zrobić. To jest praca – drużyny, sztabu. Drużyny robią postępy rozumiejąc, co można zrobić lepiej i wykonując to.
- To nie jest przypadek, że Legia wygrała z Puszczą po raz pierwszy w historii jeśli chodzi o Ekstraklasę. Dzisiaj to zwycięstwo powinno być bardziej okazałe. Zostawiliśmy na boisku wiele zdrowia, determinacji i dyscypliny, żeby wygrywać pojedynki. To wynika tez ze stylu gry przeciwnika. Po jednym z takich starć Steve rozciął nos. Pierwsza diagnoza jest taka, że raczej nie ma tam złamania. Bardzo ciężko było jednak zatrzymać krwawienie, więc doszliśmy do wniosku, że przeprowadzimy zmianę. Mieliśmy na ławce Artura Jędrzejczyka, który jest dominujący w powietrzu i bardzo dobry w takich pojedynkach. Pasował do stylu gry prezentowanego przez przeciwnika. Artur dał bardzo dobrą zmianę. Myślę, że Steve będzie za tydzień do dyspozycji.
- Oliwier kończy dzisiaj 19. lat. Rzadko się zdarza, że ktoś debiutuje w swoje urodziny. Zadebiutował dzięki swojej pracy. W moim odczuciu był jednym z motorów napędowych drugiej drużyny w pierwszej części sezonu. Podjęliśmy decyzję o niesprowadzaniu konkurenta dla Pawła Wszołka, tylko stawiania na młodego Olewińskiego. W trakcie okresu przygotowawczego dał dobre sygnały, ciężko pracował, rozwija się i uczy w błyskawicznym tempie. Jego konsekwencja doprowadziła go do debiutu. To mnie bardzo cieszy. Mam nadzieję, że to pierwszy ważny krok w jego dalszej karierze. Teraz czeka go, ale też nas, ciężka praca.
- Mówiłem jasno, że mamy trzech zawodników, których musimy doprowadzić do formy: Vinagre, Elitim i Oyedele. Ten ostatni w tygodniu prezentował dyspozycję umożliwiającą mi wystawienie go na boisko od pierwszej minuty. Zagrał dobrze. Jak zawsze jest coś do poprawy, ale dał nam bardzo dużo. Cieszę się, bo jest Polakiem i młodzieżowcem. Dzisiaj kończyliśmy mecz z ośmioma Polakami na boisku, to nie jest łatwe. Zacząć mecz z dwoma młodzieżowcami, a dużą jego część grać trzema młodzieżowcami - to też nie jest łatwe. Cieszę się, że Elitim z meczu na mecz zaczyna przypominać piłkarza, jakiego znamy. Im więcej zawodników będzie w swojej najlepszej formie, tym lepiej.