
W sobotni wieczór legioniści grali na wyjeździe z Górnikiem Zabrze. Spotkanie obfitowało w wiele emocji i trzymało pod napięciem do ostatnich sekund. W końcowym rozrachunku to Wojskowi okazali się lepsi, a decydującą bramkę po strzale głową zdobył Tomas Pekhart.
Podczas sobotniej rywalizacji to gospodarze dłużej utrzymywali się przy piłce. Górnik był w posiadaniu futbolówki przez 55% czasu gry, podczas gdy warszawianie mieli na swoim koncie dokładnie 45%. Przełożyło się to również na statystykę wykonanych podań. Zabrzanie, w przekroju całego meczu, wykonali ich bowiem 432, a legioniści 365.
Podczas sobotniej rywalizacji legioniści oddali 5 strzałów na bramkę Górnika, jednak w przekroju całego spotkania byli o wiele bardziej konkretni. To właśnie po jednym z dwóch celnych uderzeń podopieczni Kosty Runjaicia wyszli na prowadzenie, którego nie oddali aż do ostatnich sekund rywalizacji. Piłkarze z Zabrza zanotowali na swoim koncie 15 prób, pięć z nich było celnych. Rywale bardzo często decydowali się na dośrodkowania w pole karne. Łącznie posłali 27 centr (trzy celne) przy 5. dośrodkowaniach Wojskowych (również trzy celne).
Samo spotkanie obfitowało w wiele fauli i upomnieć ze strony arbitra. Sędzia był zmuszony przerywać grę 30 razy (legioniści przekraczali przepisy jedenaście razy). Arbiter pokazał także sześć żółtych kartek - po trzy dla obydwu ekip. Czerwoną kartką w 65. minucie ukarany został Josue.
W czasie sobotniej rywalizacji legioniści przebiegli 111,82 km (gospodarze 111,04 km). Zawodnicy Górnika wykonali 97 sprintów, a podopieczni Kosty Runjaicia 80. Piłkarzem, który przebiegł najwięcej kilometrów był Bartosz Slisz - pomocnik Legii pokonał dystans 11,82 km. Po stronie Górnika był to Erik Janża - 10,89 km. Najwięcej sprintów po stronie stołecznej drużyny wykonał Yuri Ribeiro - 11 (w zespole z Zabrza Paweł Olkowski - 16). Najwyższą prędkość jeśli chodzi o piłkarzy Legii wykręcił Bartosz Kapustka - dokładnie 32,99 km/h.