Legia logo
News5 min read

Historia: Kalendarium Legii (11 marca): Legionista z krwi i kości

Plus500 logo
PKO Bank Polski Ekstraklasa logo

Codziennie na Legia.com - w Kalendarium Legii - przypominać Wam będziemy istotne wydarzenia ze 104-letniej historii klubu z Łazienkowskiej przypadające na dany dzień. 11 marca 1992 roku - po kilkunastu dniach treningów z Legią - umowę z klubem parafuje Jacek Zieliński. Trzy dni później debiutuje w drużynie w meczu z Hutnikiem Kraków. Jak się później okazało, „Zielek” wybrał przeżywającą wówczas kryzys Legię już na zawsze. W ciągu trzynastu lat rozgrywając w niej 404 mecze i strzelając dziewięć goli.

Jacek Zieliński przyszedł do Legii zimą sezonu 1991/1992 z Igloopolu Dębica. Zawodnik nie był jednak pierwszym wyborem Legii, a jego transfer był nawet pewnym zaskoczeniem dla kibiców z Łazienkowskiej. W sumie o „Zielku” ciężko było wówczas cokolwiek powiedzieć, może poza tym, że był solidnym defensorem spadkowicza z ekstraklasy. Przyjechał do Warszawy trochę przy okazji transferu innego piłkarza z Dębicy - napastnika Janusza Huberta Kopcia. Obydwaj, a także drugi powojenny obcokrajowiec w dziejach Legii - Rosjanin Siergiej Szestakow - zaliczyli debiut w wyjazdowym spotkaniu z Hutnikiem Kraków (2:1).

Jacek Zieliński urodził się 10 października 1967 w Wierzbicy. Jego pierwszym klubem był rodzimy Orzeł. W roku 1985 Zieliński przeniósł się do Igloopolu Dębica, w którym występował przez sześć sezonów. Trzecim i zarazem ostatnim zespołem w karierze była Legia - zdobył z nią cztery mistrzostwa (1993, 1994, 1995 i 2002) i trzy Puchary Polski (1994, 1995 i 1997).

Mało jest piłkarzy, którzy całą karierę wiążą z jednym klubem. Swego czasu - pod koniec lat 90. - prasa spekulowała, czy przypadkiem „Zielek” nie opuści Legii i nie przeniesie się do Chicago Fire, potem pojawił się na krótko temat Besiktasu Stambuł, ale... skończyło się na spekulacjach. „W zasadzie nie było żadnej konkretnej oferty. Ja wykazałem zainteresowanie tą możliwością tylko dlatego, bo w czerwcu kończy mi się kontrakt i nie wiem, czy Legia będzie chciała go przedłużyć. Chciałem mieć jakąś alternatywę. W prasie pojawiły się co prawda jakieś tam informacje, ale tak naprawdę nic się w kwestii mojego odejścia nie działo. Szansa odejścia w czerwcu nie jest więc chyba duża. Teraz mija 13. rok pobytu w Legii. Odpowiada mi coś takiego. Przez te lata mocno związałem się z klubem, z ludźmi w nim pracującymi, z kibicami” - mówił „Naszej Legii” u schyłku swojej kariery Jacek Zieliński.

Obrońca, występujący najczęściej na pozycji stopera, poważną karierę rozpoczął w roku 1985, kiedy został piłkarzem grającego wówczas na zapleczu ekstraklasy Igloopolu Dębica. W sezonie 1989/1990 awansował z tym klubem na najwyższy szczebel rozgrywek, zaliczając się już wówczas do najważniejszych graczy dębickiego klubu. Dwa lata później - pomimo spadku Igloopolu (już wtedy Pegrotouru) z ekstraklasy - zwrócił na siebie uwagę warszawskiej Legii, do której przeniósł się w zimowej przerwie w rozgrywkach.

Wówczas to Wojskowi, mający świeżo za sobą udział w półfinale rozgrywek o Puchar Zdobywców Pucharów, walczyli w środku ligowej stawki. Zieliński szybko zdobył zaufanie trenera Krzysztofa Etmanowicza i stał się podstawowym graczem zespołu (czego nie można powiedzieć o tym, który miał być największym wzmocnieniem z Igloopolu, czyli wspomnianym Kopciu). W roku 1992 nastąpiła zmiana szkoleniowca Legii - stery objął były trener olimpijskiej kadry i zdobywca srebrnego medalu w Barcelonie Janusz Wójcik. U niego również Jacek Zieliński był podstawowym graczem bloku defensywnego.

Rok później „Zielek” zdobył z drużyną mistrzostwo Polski, jednak po weryfikacji wyników w ostatniej kolejce PZPN postanowił odebrać Legii ten tytuł. Ani Legia, ani Zieliński nie dali jednak za wygraną i w kolejnych dwóch sezonach - już pod wodzą Pawła Janasa - potwierdzili swój prymat w kraju, w roku 1995 awansując jako pierwsza polska drużyna do elitarnej Ligi Mistrzów (dochodząc aż do ćwierćfinału tych rozgrywek). Zieliński był już wówczas ważną postacią drużyny, w późniejszych czasach przez lata zakładając opaskę kapitana.

Po okresie prosperity Wojskowym długo nie udawało się zająć pierwszego miejsca w lidze. Kolejny tytuł Jacek Zieliński zdobył dopiero w sezonie 2001/2002, w którym z powodu kontuzji zerwania ścięgna Achillesa rozegrał tylko 12 meczów. W kolejnych latach był jeszcze podstawowym graczem Legii, ale pogłębiające się z czasem problemy zdrowotne zmusiły go do ograniczenia występów i ostatecznego zakończenia kariery w roku 2004.

Dobre występy w Legii zaowocowały powołaniem do pierwszej reprezentacji Polski. W drużynie narodowej zadebiutował 7 czerwca 1995 w meczu ze Słowacją (ostatnim występem było spotkanie z Włochami, rozegrane 12 listopada 2003 roku na stadionie Legii). Ogółem w kadrze rozegrał 60 spotkań (jeden gol). Wielokrotnie pełnił funkcję kapitana reprezentacji. W roku 2002 uczestniczył w MŚ w Japonii i Korei Południowej (zagrał w spotkaniu z USA, wygranym 3:1). Jest członkiem Klubu Wybitnego Reprezentanta. W późniejszym okresie podjął pracę szkoleniową (m.in. w Legii), o czym pisaliśmy we wcześniejszych odcinkach „Kalendarium”.

„Kapitan, lider, osobowość. W historii Legii na drugim miejscu pod względem liczby rozegranych meczów (404). Przy Łazienkowskiej spędził 13 sezonów, nieprzerwanie. Grałby dłużej, ale musiał
zakończyć karierę z powodu kontuzji ścięgna Achillesa. Trzy razy zdobywał mistrzostwo Polski i krajowy puchar. Wybitny reprezentant Polski, symbol przywiązania do barw klubowych, choć ofert zagranicznych nie brakowało. Spokojny, rzeczowy człowiek, jeden z najwybitniejszych obrońców w dziejach Legii Warszawa. W piłkę zaczął grać trochę przez przypadek. Jak większość swoich rówieśników uzależnionych od sportu uprawiał wiele dyscyplin. Grał w piłkę ręczną, w koszykówkę, rzucał oszczepem. Nauczyciel WF zabrał go na turniej dziecięcy. I wypaliło. Jego przejście do Legii to też swego rodzaju zbieg okoliczności. Ta chciała przede wszystkim pozyskać Janusza Huberta Kopcia z Igloopolu Dębica. Zieliński trafił do Warszawy w pakiecie z pomocnikiem. Szybko pokazał, że to właśnie na niego trzeba było zwrócić uwagę. W Legii znalazł się w najgorszym z możliwych momentów. Drużyna, która dotarła do 1/2 finału PZP, w lidze do końca walczyła o utrzymanie. Wielu piłkarzy odeszło, ale to na Zielińskim i kilku jego kolegach oparto budowę zespołu. Słusznie, bo został jego filarem i namieszał nie tylko na polskich, lecz także na europejskich boiskach. LM, MP, krajowe puchary, nie zagrał jedynie w SP. W ciągu jednego sezonu zdobył wszystko, co w polskim futbolu było do wygrania. Ukoronowaniem kariery piłkarskiej był
wyjazd na MŚ 2002 do Korei Południowej i Japonii, choć nie jako podstawowy zawodnik. Wystąpił w ostatnim spotkaniu z USA (3:1). Nie odszedł z Legii, jak jego dziewięciu kolegów, kiedy w 1996 roku drużyna się rozpadała. Został i walczył o mistrzostwo Polski. Grał w piłkę do 2004 roku, kiedy w końcu powiedział 'pas', bo ścięgno Achillesa odmówiło posłuszeństwa. Nie zakończył kariery, a już został trenerem Legii, wspólnie z Krzysztofem Gawarą przejął schedę po Dariuszu Kubickim. Dokończył sezon 2004/05, rozpoczął kolejny, ale zastąpił go Dariusz Wdowczyk, którego został asystentem. Legia wywalczyła mistrzostwo Polski. W 2007 roku rozstał się z klubem i rozpoczął pracę na własny rachunek. Prowadził Koronę Kielce i Lechię Gdańsk. Był jednym z asystentów Franciszka Smudy w reprezentacji Polski i trenerem kadry narodowej do lat 20. W 2014 roku został dyrektorem sportowym Wigier Suwałki” - czytamy w Księdze Stulecia. Po kilku latach znów wrócił na Łazienkowwską. Dziś jest dyrektorem Akademii Piłkarskiej Legii Warszawa.

Share

Related news

See all