Legia logo
News6 min read

Historia: Kalendarium Legii (18 marca) - „Kici”. Napastnik, który w pojedynkę rozstrzelał Galatę

Plus500 logo
PKO Bank Polski Ekstraklasa logo

Codziennie na Legia.com - w Kalendarium Legii - przypomninać Wam będziemy istotne wydarzenia ze 104-letniej historii klubu z Łazienkowskiej przypadające na nady dzień. Dziś o Lucjanie Brychczym, który rozbił Galatasaray Stambuł, zatrudnieniu na stanowisku trenera Drago Okuki oraz pucharowym starciu z Wisłą, które trwało 165 minut.

18 marca 1970 roku w rewanżowym meczu 1/4 finału rozgrywek o Puchar Europy podopieczni Edmunda Zientary wygrali przy Łazienkowskiej z Galatasaray Stambuł 2:0 i awansowali do półfinału. Tam czekał na nich Feyenoord Rotterdam.
Obydwa gole dla Wojskowych w spotkaniu z Galatą strzelił Lucjan Brychczy - w 11. i 55. minucie meczu. Przed konfrontacją z Turkami legioniści w pamiętnym dwumeczu odprawili z kwitkiem francuski AS St. Etienne. „Francuzi załamani porażką nie przyszli nawet na pożegnalny bankiet. Przegrana z Legią zachwiała w posadach klubem, który zorganizowany niczym wspaniale funkcjonujące przedsiębiorstwo stracił nagle miliony franków. Od tego dnia St. Etienne przestał się liczyć nie tylko w Europie, ale i we Francji. To wtedy po raz pierwszy francuska prasa nazwała Kazimierza Deynę 'La generale'. Po takich doświadczeniach z ćwierćfinałowym rywalem, tureckim zespołem Galatasaray Stambuł, legioniści nie mieli kłopotów. Potyczkę mistrza Polski z mistrzem Turcji można śmiało określić mianem: 'Brychczy – Galatasaray 3:1', ponieważ ten dwumecz był popisem gry właśnie Lucjana Brychczego, zdobywcy wszystkich trzech bramek – 4 marca w Stambule (1:1) i 18 marca w Warszawie (2:0). Drużyna stworzona przez trenera Vejvodę, a później prowadzona przez trenera Edmunda Zientarę, podbijając Europę nie miała także równych sobie w kraju, sięgając w dobrym stylu po premię półmetka rozgrywek ekstraklasy sezonu 1969/1970, przez co ponownie zyskała miano 'Wielkiej Legii'. Awansując do półfinału rozgrywek o Puchar Mistrzów Klubowych Europy, piłkarze z Warszawy znaleźli się w elicie czterech najlepszych drużyn kontynentu, obok takich piłkarskich potęg jak: zdobywca trofeum z 1967 roku Celtic Glasgow, mistrz Anglii Leeds United, czy mistrz Holandii Feyenoord Rotterdam. W wyniku losowania na drodze legionistów stanął słynny Feyenoord Rotterdam” – czytamy na historycznych stronach „Naszej Legii”.

„Tydzień później, w środę 18 marca, Warszawa żyła drugim spotkaniem z Galatasaray. Na mogącym pomieścić 25 tys. widzów Stadionie Wojska Polskiego zgromadził się komplet publiczności. Oczekiwania wobec legionistów były ogromne. Istniała jednak obawa, czy zawodnicy poradzą sobie z presją. Widząc jednak wychodzących z tunelu piłkarzy Legii, można było mieć dobry nastrój. Nie było widać strachu, a pewną siebie drużynę. Jej liderem był przeżywający drugą młodość Brychczy. Mimo to zaczęło się od ataków Turków i to rywale narzucili swój styl gry. Ale bohaterem został Brychczy, który strzelił gole w 11. i 55. min. Legia, wygrywając 2:0, wspięła się na najwyższy piłkarski poziom, awansując do półfinału najważniejszych klubowych rozgrywek na kontynencie. Dokonała tego jako pierwsza z polskich drużyn” - czytamy z kolei na łamach Księgi Stulecia Legii Warszawa.

Okuka przywrócił mistrzostwo

Z kolei 18 marca 2001 roku nowym trenerem drużyny z Łazienkowskiej został pierwszy od czasów Jaroslava Vejvody obcokrajowiec - Dragomir Okuka. „W Warszawie trwała nieustająca giełda nazwisk kolejnych trenerów mających wyrwać z marazmu piłkarzy Legii. Największe szanse na przejęcie Legii dawano trenerowi z Jugosławii, o którym podobno od dłuższego czasu myślał prezes Rady Nadzorczej Polmotu – jednego z udziałowców Legii – Andrzej Zarajczyk. Dlaczego z Jugosławii – zastanawiano się. Podobno przeważyły interesy, które prezes prowadził w tym kraju i doskonała znajomość tego języka. Poza tym widziano na Łazienkowskiej trenera Dragomira Okukę i to jemu dawano najwięcej szans na przejęcie drużyny prowadzonej przez Gawarę” – pisał „Przegląd Sportowy”. Tak też się stało i 18 marca 2001 roku sportowe media podały, że Serb Dragomir Okuka został szkoleniowcem Legii. „Okuka trafił do Legii, w której nie pracuje się łatwo. Kontrakt ze stołecznym klubem podpisał na półtora roku. Dodajmy, że wcześniej pojawiły się plotki, iż Okuka nie pojawi się na Łazienkowskiej, ponieważ jest za drogi dla szefów stołecznego klubu” – pisało z kolei „Życie”. „No to koniec z wakacjami” – stwierdził na dzień dobry nowy opiekun Wojskowych, który od razu zarządził po dwa treningi dziennie. Pierwszy z samego rana, a drugi – po wspólnym obiedzie – po południu. „Choć w pierwszym meczu ligowym pod wodzą Okuki gra Legii z Groclinem Grodzisk pozostawiała wiele do życzenia, to jednak skromne zwycięstwo (1:0) przyjęto za dobrą kartę” – relacjonowała „NL”.

Dragomir Okuka urodził się 2 kwietnia 1954 roku w Poriji (dawna Jugosławia, obecnie Bośnia i Hercegowina). W młodości był piłkarzem i grał na pozycji pomocnika. Przez prawie całą karierę związany był z Veleżem Mostar (rozegrał tam 450 meczów). W połowie lat 80. wyemigrował do Szwecji, gdzie występował w Örebro SK oraz Motola FF. Po powrocie do ojczyzny w roku 1990 zakończył piłkarską karierę i został dyrektorem sportowym Veleżu. Po wybuchu wojny w Bośni w 1992 roku w stopniu porucznika został przydzielony do ochrony starszych oficerów sztabowych. W trakcie pobytu w Mostarze ze względów etnicznych zmuszony był do ucieczki (ukrywał się m.in. u matki i przyjaciół). W roku 1999 – jako szkoleniowiec Buducnost Podgorica – przyjechał do Belgradu, gdzie w czasie bombardowań przez wojska NATO należał do oddziałów obrony cywilnej miasta.

W 1994 roku przejął pierwszoligowy FK Becej. Owocna praca trenerska sprawiła, że Okuka dostał propozycje z dwóch klubów z Belgradu – Partizana, a następnie z Cukarickiego. Wybrał drugi klub, ale mimo iż podpisał z nim kontrakt, zrezygnował z pracy po kilku miesiącach. Otrzymał korzystniejszą ofertę od... Obilicia Belgrad (prezesem był wówczas miliarder i kontrowersyjny polityk serbski Żeljko Raznatović), z którym w sezonie 1997/1998 zdobył pierwszy w historii tytuł mistrza Jugosławii. 18 marca 2001 roku – mimo ofert pracy w Kuwejcie i Zjednoczonych Emiratach Arabskich – został trenerem Legii. W pierwszym sezonie zajął z nią trzecie miejsce, ale już w kolejnym roku pracy przy Ł3 Legia pod wodzą Okuki zdobyła pierwsze od siedmiu lat mistrzostwo Polski oraz Puchar Ligi. Serb trenował „wojskowych” jeszcze w kolejnym sezonie, ale brak awansu do Ligi Mistrzów i czwarte miejsce na koniec rozgrywek sprawiły, że 13 czerwca 2003 roku pożegnał się z klubem, a jego następcą został Dariusz Kubicki. Bilans Dragomira Okuki w Legii: 99 meczów – 52 zwycięstwa, 26 remisów i 21 porażek.

Rozstrzygnięcie po... czterech miesiącach

18 marca 1987 roku w 1/8 finału rozgrywek o Puchar Polski lepsza od Legii okazała się krakowska Wisła. „Biała Gwiazda” wygrała w rzutach karnych 4:3 (po dogrywce wynik brzmiał 1:1). Ciekawe były okoliczności tego awansu. Mecz musiał zostać powtórzony, bowiem w pierwszym terminie – 29 listopada 1986 roku – przerwano go z powodu gęstej mgły. „W sumie aż 165 minut, wliczając w to połowę spotkania z jesieni, przerwanego na skutek gęstej mgły przy stanie 1:0 dla krakowian trwała rywalizacja piłkarzy Wisły i Legii o awans do ćwierćfinału Pucharu Polski. I mimo to zakończyła się ona wynikiem nierozstrzygniętym. Dopiero zarządzone przez arbitra po powtórzonym meczu i półgodzinnej dogrywce rzuty karne przechyliły szalę na korzyść zespołu 'Białej Gwiazdy'. Nie zmarnowali szansy Lipka, Motyka, Kapka i Mróz z Wisły, pokonując Kazimierskiego, a jedynie Bzukała przestrzelił 'jedenastkę'. Z legionistów natomiast pewnymi strzelcami okazali się Kubicki, Łatka i Kazimierski, a zaprzepaścili okazje – Kaczmarek i Jagoda, którego strzał obronił Zajda. Spotkanie i dogrywka, które poprzedziły serię rzutów karnych, nie były co prawda widowiskiem, które mogłoby zafascynować, tym niemniej obfitowały one w sporą ilość interesujących momentów” – pisało krakowskie „Tempo” z 19 marca 1987 roku.

Share

Related news

See all