Legia logo
News4 min read

Historia: Kalendarium Legii (25 stycznia): Kazimierski i Sikorski w kadrze

Plus500 logo
PKO Bank Polski Ekstraklasa logo

Codziennie na Legia.com - w Kalendarium Legii - przypominać Wam będziemy istotne wydarzenia ze 104-letniej historii klubu z Łazienkowskiej przypadające na dany dzień. 25 stycznia 1981 roku bramkarz Legii Jacek Kazimierski zadebiutował w reprezentacji Polski w towarzyskim spotkaniu z Japonią, wygranym przez biało-czerwonych 2:0. Ogółem w kadrze narodowej rozegrał 23 mecze, wszystkie jako legionista.

25 stycznia 1981 roku bramkarz Legii Jacek Kazimierski zadebiutował w reprezentacji Polski w towarzyskim spotkaniu z Japonią, wygranym przez biało-czerwonych 2:0. Ogółem w kadrze narodowej rozegrał 23 mecze, wszystkie jako legionista. W klubie z Łazienkowskiej Kazimierski grał przez dziewięć sezonów. W koszulce z „eLką” zadebiutował 26 sierpnia 1978 roku w spotkaniu z Zagłębiem w Sosnowcu (0:1), zaś ostatni mecz zaliczył 21 czerwca 1987 roku, z Lechem w Warszawie (2:0). Ogółem w barwach Wojskowych wystąpił w 259 meczach, wielokrotnie pełniąc funkcję jej kapitana. Kazimierski miał opinię bramkarza o wielkim talencie i nieprzeciętnych możliwościach, któremu zdarzały się jednak spektakularne wpadki, jak choćby ta z meczu z Dynamem Tbilisi w Pucharze Zdobywców Pucharów, gdy przepuścił do siatki futbolówkę kopniętą z połowy boiska...

„Kazimiera” dwukrotnie znajdował się w kadrze Polski na mistrzostwa świata, lecz na murawie nie pojawił się ani razu. „Pierwszy raz na mundial bramkarz Legii pojechał w 1982 roku. Polska drużyna zaskoczyła wówczas cały świat i zajęła trzecie miejsce. Kazimierski musiał się jednak zadowolić siedzeniem na ławce rezerwowych. Pewne miejsce między słupkami miał bowiem Józef Młynarczyk. Cień szansy na występ Kazimierskiego pojawił się, gdy Młynarczyk nabawił się kontuzji barku. Uraz okazał się jednak na tyle niegroźny, że nie wykluczył go z gry. Mimo to Kazimierski był zadowolony, że w ogóle pojechał do Hiszpanii. 'We wszystkich meczach byłem rezerwowym bramkarzem, ale bardzo przeżywałem grę kolegów. Grali naprawdę doskonale' – mówił po zwycięstwie 3:2 nad Francją, które dało biało-czerwonym trzecie miejsce na świecie. W 1986 roku Jacek Kazimierski znów znalazł się w ekipie jadącej na mundial. Ponownie musiał jednak uznać wyższość Młynarczyka, który w oczach trenera Antoniego Piechniczka cieszył się całkowitym zaufaniem. Kazimierskiemu nie pozostało nic innego jak uszanować decyzję selekcjonera i obserwować zmagania kolegów z ławki rezerwowych” – czytamy w materiale biograficznym poświęconym golkiperowi w portalu Legionisci.com.

Dwukrotnie zdobywał z Legią Puchar Polski - w 1980 i 1981 roku. W późniejszym okresie kariery występował w greckim Olimpiakosie Pireus i belgijskim KAA Gent. Po zakończeniu kariery zajął się szkoleniem bramkarzy – m.in. w Legii, Wiśle Kraków i reprezentacji Polski. W tym samym meczu kadry zadebiutował napastnik Wojskowych Witold Sikorski, który w reprezentacji Polski rozegrał dwa mecze (obydwa jako piłkarz Legii). Urodzony w podwarszawskim Piasecznie zawodnik grał w drużynie Wojskowych osiem lat – od 1979 do 1987 roku. W latach 1980 i 1981 zdobył z nią Puchar Polski, awansował także z drużyną pod wodzą Kazimierza Górskiego do ćwierćfinału rozgrywek o Puchar Zdobywców Pucharów w sezonie 1981-82.

„Jeden z najważniejszych dni Witolda w Legii miał miejsce jesienią 1986. Inter Mediolan to wielki klub, jeden z nielicznej grupy, która zawsze i to po kilka razy eliminowała nasze z europejskich pucharów. Starć (dwumeczów) Polska vs. Inter – wszystkie w Pucharze UEFA – było do tej pory cztery. Dwa ostatnie, już w tym stuleciu, z udziałem Ruchu Chorzów i Wisły Kraków. Natomiast dwa pozostałe, chronologicznie pierwsze, to były konfrontacje Interu z Legią. I choć ona dwukrotnie odpadła, nie były to wcale mecze do jednej bramki, lecz trzymające w napięciu całą piłkarską Polskę. Witold Sikorski grał w trzech z tych czterech meczów. Jesienią 1985 roku legionistom nie udało się strzelić gola Interowi. Na San Siro było 0:0, przy Łazienkowskiej, po dogrywce – 1:0 dla gości” – czytamy we wspomnieniu na stronie Legia.net.

Jak wyglądało drugie starcie Wojskowych z gigantem z San Siro? „– Wreszcie wbiliśmy Interowi gola, zresztą nie jednego, wreszcie wygraliśmy mecz. To właśnie ja byłem autorem pierwszego gola, jakiego polski zespół strzelił wielkiemu Interowi. Zaczęło się w Warszawie jednak od trafienia słynnego Alessandro Altobellego. Wyrównałem jeszcze przed przerwą, wkrótce po niej Darek Dziekanowski wyprowadził nas na 2:1, Janek Karaś podwyższył na 3:1. Rozmiary porażki Interu zmniejszył Riccardo Ferri. Zwycięstwo 3:2 to był nasz duży sukces, zasługa dobrego przygotowania mentalnego przez trenera Jerzego Engela, jednak ostatecznie górą był słynny trener Interu, Giovanni Trapattoni, bo jego drużyna w rewanżu wygrała 1:0. Szkoda, ale tego gola wbitego Walterowi Zendze, jednemu z najlepszych wtedy bramkarzy świata, nikt mi nie zabierze!” – wspominał Sikorski w rozmowie z Legia.net.

W roku 1988 Sikorski wyjechał z Polski, by kontynuować dalszą karierę w szwedzkim IFK Östersund, gdzie występował (z przerwą na epizod w Bugu Wyszków) przez trzy sezony. Od sezonu 1992/93 występował w klubach z niższych lig austriackich – SV Waidhofen an der Thaya, SV Gros-Siegharts, SV Weitersfeld, ATSV Brand czy ACU Thaya.

Share

Related news

See all