Legia logo
News4 min read

Historia: Kalendarium Legii (27 stycznia): Płk Grabowski prezesem Legii, Świątek wicemistrzynią AO

Plus500 logo
PKO Bank Polski Ekstraklasa logo

Codziennie na Legia.com - w Kalendarium Legii - przypominać Wam będziemy istotne wydarzenia ze 104-letniej historii klubu z Łazienkowskiej przypadające na dany dzień. 27 stycznia 1934 roku, podczas walnego zebrania klubu, dokonano wyboru nowego prezesa, którym został płk Tadeusz Grabowski. Zastąpił on na tym stanowisku dr. Bronisława Nakoniecznikowa-Klukowskiego. Z kolei 27 stycznia 2017 roku Iga Świątek (Legia Warszawa) i Maja Chwalińska (Zagłębie Sosnowiec) dotarły do finału turnieju gry podwójnej podczas międzynarodowych mistrzostw Australii juniorów w tenisie.

27 stycznia 1934 roku, podczas walnego zebrania klubu, dokonano wyboru nowego prezesa, którym został płk Tadeusz Grabowski. Zastąpił on na tym stanowisku dr. Bronisława Nakoniecznikowa-Klukowskiego. Tadeusz Grabowski swoją funkcję pełnił przez dwa i pół roku. W pierwszym sezonie jego rządów przy Łazienkowskiej, po nieudanym eksperymencie z podziałem ekstraklasy, wdrożono projekt rozgrywek z 12 drużynami grającymi w jednej grupie. Pierwszym spotkaniem Legii pod skrzydłami nowego prezesa były derby stolicy, w których Wojskowi ulegli niestety lokalnym rywalom 1:2. Później był remis z Garbarnią (1:1) oraz kolejna porażka - z Podgórzem (0:2). Pesymiści zaczęli przebąkiwać o zmierzchu wojskowego klubu. Mówiono o końcu dobrej passy rozpoczętej pod koniec lat 20.

Bodaj największą niespodziankę sprawił Legii jej… trener, Austriak Gustaw Wiesser. 12 sierpnia Legia grała na wyjeździe z Ruchem Chorzów. Drużyna gospodarzy wygrywając z Wojskowymi 1:0 na tyle spodobała się austriackiemu trenerowi, iż ten z końcem października porzucił legionistów i przeniósł się do Chorzowa. Po przegranej z Ruchem przyszły jednak dwa sukcesy: zwycięstwa ze Strzelcem Siedlce (5:4) oraz Polonią Warszawa (1:0). „Mecz z Polonią odbył się 2 września, tuż przed meczem reprezentacji Polski z piłkarzami z państwa Adolfa Hitlera. Dlatego oczy wszystkich obserwatorów zwrócone były w stronę reprezentacyjnych obrońców: Bułanowa (Polonia) i Martyny (Legia)” – pisał kustosz Muzeum Legii Wiktor Bołba w historycznym dodatku do „Naszej Legii”.

Później w lidze Legia pod przewodnictwem płk. Grabowskiego grała w kratkę. Po porażkach kibice zaklinali się, że więcej na mecz nie przyjdą i... oczywiście przychodzili, z nadzieją, że następny będzie zwycięski. Malała jednak frekwencja, a niektórzy z piłkarzy pożegnali się z klubem. „Ciekawie wypada porównanie frekwencji na meczach. Rekord w tej dziedzinie należał do Ruchu – 55 200 widzów, przeciętnie 5 520 na każdym meczu. Legia była dziewiąta – 11 200 widzów, przeciętnie około 1 000 osób na meczu” – czytamy w jubileuszowej księdze „Legia 1916-1966”. Trzeba zwrócić uwagę, że problemem, na który wówczas w Warszawie szczególnie narzekali kibice, były najdroższe w lidze bilety. Chcąc obejrzeć Wojskowych, fani musieli zapłacić 140 groszy, co przy cenach w innych stronach Polski (ok. 60 groszy), było kwotą dość wygórowaną. Prezes Tadeusz Grabowski pozostał jednak w tej kwestii niewzruszony.

 

Sporym sukcesem Legii z połowy lat 30. była wygrana ze słynną Austrią Wiedeń 3:1. W rozgrywanym w Warszawie meczu rywale wystąpili w najsilniejszym składzie, z m.in. Matthiasem Sindelarem, Johannem Mockiem czy Rudolfem Viertlem. 12 maja 1935 roku Polska okryła się żałobą. Zmarł Marszałek Józef Piłsudski. Jego śmierć skomplikowała sytuację w obozie rządzącym. Niemal natychmiast po jego zgonie pod przewodnictwem prezydenta Ignacego Mościckiego i premiera Walerego Sławka odbyła się narada, podczas której stanowisko Głównego Inspektora Sił Zbrojnych powierzono gen. Edwardowi Rydzowi-Śmigłemu. Cztery dni później na Stadionie Wojska Polskiego odbyła się polowa msza święta w intencji Marszałka.

„W kolejnym sezonie następował powolny rozkład klubu. Zawodnicy nie przywiązując większej wagi do barw klubowych występowali z Legii odchodząc do innych klubów. W drużynie piłkarskiej brakowało sportowego ducha, o czym wspomniał w 'Przeglądzie Sportowym' płk Rudolf: 'W drużynie musi panować jakiś duch sportowy, wspólne ambicje. Nadrobić tego umiejętnościami nie można' – tłumaczył. O tym, że drużyna Legii w roku 1936 nie stanowiła monolitu, świadczył wyjazd w pełni sezonu kilku czołowych zawodników do Ameryki, gdzie chcieli zarobić majątek w pokazowych meczach, a swoim postępkiem tylko zniszczyli Legię” – czytamy dalej w historii publikowanej na łamach NL. 

 

6 czerwca 1936 roku prezes Tadeusz Grabowski ustąpił ze stanowiska. Jego miejsce zajął płk Alojzy Gluth-Nowowiejski.

***

 

27 stycznia 2017 roku Iga Świątek (Legia Warszawa) i Maja Chwalińska (Zagłębie Sosnowiec) dotarły do finału turnieju gry podwójnej podczas międzynarodowych mistrzostw Australii juniorów w tenisie. Polki niestety przegrały w ostatnim meczu Australian Open 1:6, 6:7(4).

Piętnastoletnie reprezentantki Polski stanęły przed historyczną szansą. Albowiem nigdy dotąd w pełni polska para nie zwyciężyła w deblu dziewcząt w juniorskim turnieju Wielkiego Szlema. Świątek i Chwalińska mogły dokonać tego po raz pierwszy. Przed finałową potyczką w tym turnieju nie straciły jeszcze seta. W półfinale pokonały Anri Nagatę (Japonia) i Thasaporn Naklo (Tajlandia) 6:2, 6:1. Jednak finał okazał się zbyt dużym wyzwaniem. Świątek i Chwalińska nie wyglądały dobrze w pierwszym secie finału. Znacznie lepiej od początku grały Kanadyjka Bianca Vanessa Andreescu i Amerykanka Carson Branstine. W drugim secie mecz się wyrównał. Mimo wszystko reprezentantki kraju nie zdołały zdominować rywalek i ostatecznie uległy w tie-braeku do 4. - Po pierwsze chciałabym pogratulować naszym openentkom, które pokazały niesamowity tenis przez cały tydzień. Wielkie podziękowania dla Mai za wspólną grę. Ponadto chciałabym podziękować organizatorom turnieju, sędziom, podawaczom piłek oraz wszystkim osobom, które przyczyniły się by ten turniej był naprawdę wspaniały. Podziękowania dla mojego zespołu, trenerki, a także dla kibiców, którzy przyszli nas wspierać. Nie pokazałyśmy naszego najlepszego tenisa, ale na pewno pokażemy go za rok. Do zobaczenia - powiedziała Iga Świątek podczas ceremonii wręczenia nagród.

Share

Related news

See all