
Codziennie na Legia.com - w Kalendarium Legii - przypominać Wam będziemy istotne wydarzenia ze 104-letniej historii klubu z Łazienkowskiej przypadające na dany dzień. 5 listopada 1978 roku – w spotkaniu z Widzewem Łódź (2:0) – Kazimierz Deyna i Tadeusz Nowak rozegrali ostatni mecz w barwach Legii.
W spotkaniu z Widzewem Łódź (2:0), które odbyło się 5 listopada 1978 roku, Kazimierz Deyna i Tadeusz Nowak rozegrali ostatni mecz z „eLką” na piersi. „Kaka” asystował przy golu Włodzimierza Smolarka w 89. minucie meczu – w Legii rozegrał ogółem 389 meczów i strzelił 141 goli. Licznik Nowaka zatrzymał się zaś na liczbach – 240 spotkań i 50 bramek.
„Kibice Legii nie wiedzieli też, że tydzień później oglądają ostatni występ swojego idola w barwach CWKS. Oficjalnie żegnano kogoś innego. Zanim sędzia dał sygnał do gry, po 15 latach swoją przygodę z Legią kończył Tadeusz Nowak, który odchodził do Boltonu. Nie było go już w składzie, na boisko wyszedł w ubraniu cywilnym, a fani obdarowali go odręcznie wykonanym plakatem. Była na nim karykatura zawodnika, dedykacja 'Dziękujemy Ci Tadeusz!' i podpisy wszystkich piłkarzy zespołu. Rywalem legionistów był tego dnia łódzki Widzew, z Bońkiem i niedawno grającym w Legii Dąbrowskim w składzie. 5 listopada oba zespoły wyszły na boisko w samo południe. 20 tys. widzów oczekiwało, że wojskowi zaprezentują się lepiej niż niedawno w starciu z Odrą. O potyczce z opolanami pamiętali jednak także zawodnicy Strejlaua. Zamiast ruszyć do frontalnego ataku, grali bardzo ostrożnie, a ponieważ piłkarze Widzewa również nie chcieli atakować, pierwsza połowa była wyjątkowo senna. Dziać się zaczęło dopiero po przerwie. Już 2. minucie po wznowieniu gry i świetnym wykonaniu rzutu rożnego przez Deynę strzałem głową bramkę zdobył Topolski. Z chwilą uzyskania przez Legię prowadzenia widzewiacy przyspieszyli. Wojskowi też nie odpuszczali, gra zrobiła się ostra. Na murawie co chwila lądował któryś z piłkarzy z grymasem bólu na twarzy. Po jednym z fauli doszło do niecodziennej sytuacji na polu karnym Widzewa. Legia wykonywała rzut wolny z ok. trzech metrów od bramki Burzyńskiego. Między słupkami stanęli wszyscy zawodnicy z Łodzi. Mur okazał się nie do sforsowania. Widzewiacy jednak i tak stracili gola: pod koniec meczu Deyna znów zagrywał z rzutu rożnego. Tym razem jego podanie wykorzystał Smolarek, który pogrążył swój dawny zespół i ustalił wynik na 2:0. Bomba gruchnęła kilkanaście dni potem. 19 listopada w składzie Legii na wyjazdowy mecz ze Stalą Mielec zabrakło Deyny. Początkowo kibicom musiały wystarczyć plotki i spekulacje, bo wszystko utrzymywane było w największej tajemnicy. W oficjalnym komunikacie podano, że powodem jego nieobecności była kontuzja. Nieprawda. Deyna przebywał wtedy w Anglii, gdzie dopełniał formalności związanych z transferem do Manchesteru City. Kilka lat wcześniej chciały go pozyskać największe kluby Europy, a na grę w amerykańskim Cosmosie Nowy Jork namawiał go sam Pele. Wówczas jednak legionista nie dostał zgody na wyjazd. Otrzymał ją dopiero pod koniec 1978 roku” - czytamy w tekście Wiktora Bołby na łamach Księgi Stulecia Legii.
***
Z kolei wydarzeniem 11 kolejki ekstraklasy – rozegranej 5 listopada 2004 roku – które miało dla Legii historyczne znaczenie, nie były zwycięskie derby z Polonią (4:1), ale debiut najmłodszego w dziejach klubu zawodnika na boiskach ekstraklasy – Macieja Korzyma. Urodzony 2 maja 1988 roku piłkarz dostąpił zaszczytu gry w ekstraklasie mając 16 lat, 4 miesiące i 26 dni. Najmłodszym legionistą, który rozegrał oficjalny mecz z „eLką” na piersi jest natomiast Mateusz Hołownia (Superpuchar, Legia – Zawisza 2:3), który miał wówczas 16 lat, 3 miesiące i 5 dni.