Legionisto, Kapitanie, Legendo - dziękujemy! Galeria „Jędzy” z meczu Legia - Śląsk autorstwa Mateusza Kostrzewy
Author: Janusz Partyka, photo: Mateusz Kostrzewa

Author: Janusz Partyka, photo: Mateusz Kostrzewa
Author: Janusz Partyka, photo: Mateusz Kostrzewa
OSTATNI Z GATUNKU - takim hasłem na oprawie Żyleta pożegnała w piątkowy wieczór Artura Jędrzejczyka. Legionistę, Kapitana, Legendę. Piłkarza, który zapisał się złotymi zgłoskami w historii klubu z Łazienkowskiej. Prawie dwie dekady w stolicy. 14 zdobytych trofeów - sześć mistrzostw Polski, siedem krajowych Pucharów i jeden Superpuchar. 420 meczów z „eLką” na piersi, 11 goli, 15 asyst, 138 żółtych i pięć czerwonych kartek.
Artur Jędrzejczyk znalazł się w podstawowym składzie Legii podczas piątkowego spotkania ze Śląskiem Wrocław w 6. kolejce PKO Bank Polski Ekstraklasy. Dla 38-letniego środkowego obrońcy, który zszedł z boiska w 2. minucie spotkania, był to 420. i zarazem ostatni występ w barwach klubu z Łazienkowskiej. Kapitan zszedł w asyście szpaleru stworzonego przez piłkarzy oraz sztab szkoleniowy Legii i Śląska, a także owacji na stojąco zgotowanej przez fanów Wojskowych. „Jędza” jest najbardziej utytułowanym zawodnikiem w historii Legii Warszawa, w liczbie rozegranych spotkań (420) wyprzedza go tylko inna Legenda klubu, Lucjan Brychczy (452 mecze). Przez prawie dwie dekady był jednym z liderów zespołu i wieloletnim jego kapitanem. Klub z Łazienkowskiej zastrzeże numer 55, z którym przez większość kariery występował legionista.
Jakby tego było mało, Artur jest także najstarszym piłkarzem z pola, który zagrał w oficjalnym meczu ligowym (38 lat, 9 miesięcy i 24 dni). Wyprzedza go tylko bramkarz Artur Boruc (41 lat, 11 miesięcy, 22 dni). Jest również najstarszym strzelcem gola dla Legii (37 lat, 9 miesięcy i 6 dni). „Jędza” przyszedł do Legii z Igloopolu Dębica w 2006 roku. W pierwszej drużynie zadebiutował u trenera Dariusza Wdowczyka w meczu z Wisłą Płock (1:2 w Pucharze Ligi), jako 19-latek. Po serii wypożyczeń do GKS Jastrzębie, Dolcanu Ząbki i Korony Kielce wywalczył miejsce w składzie Legii, z czasem stając się jej podstawowym zawodnikiem. W roku 2010 zadebiutował w reprezentacji Polski (potem zagrał m.in. w turnieju EURO 2016 we Francji), a trzy lata później wyjechał do rosyjskiego FK Krasnodar. W 2017 roku znów był przy Łazienkowskiej. Ja się okazało, na kolejną dekadę. W piątek zagrał w Legii po raz ostatni.
- W takich chwilach nie wiadomo co powiedzieć, jeszcze nie dociera do mnie to wszystko. Cieszę się bardzo, że to pożegnanie miało miejsce. To dla mnie coś niesamowitego, zostanie ze mną do końca życia. Dla takich chwil warto zostawić zdrowie na boisku. O tym, jak to wszystko ma wyglądać, rozmawiałem w czwartek z trenerem Markiem Papszunem. Chcę podziękować całej drużynie, sztabowi, że było dane mi się pożegnać i ostatni raz wystąpić na boisku. To było dla mnie bardzo ważne. Panowała we mnie mieszanka wszystkich emocji. Może nie było tego po mnie widać, ale w środku się kotłowało. Miałem ciężkie myśli widząc to wszystko dookoła, także jeśli chodzi o swoją rodziną. Cieszę się, że mogłem jeszcze jeden dzień potrenować z drużyną, przygotować się do meczu i poczuć to wszystko. Na razie chcę odpocząć od wszystkiego. Po tylu latach grania w piłkę potrzeba czasu, by pomyśleć co dalej. Są jednak plany i w najbliższym czasie się o nich dowiecie - powiedział po pożegnalnym meczu kapitan warszawskiej Legii, Artur Jędrzejczyk.
„Jędza”, Legionisto, Kapitanie, Legendo - dziękujemy za wszystko!
Zapraszamy do obejrzenia sentymentalnej galerii zdjęć z meczu Legia - Śląsk autorstwa Mateusza Kostrzewy: