Legia logo
x
News6 min read

Marek Papszun: Gramy prestiżowy mecz. Wiem, ile znaczy on dla kibiców i dla całego klubu

Author: Michał Szramowski, photo: Janusz Partyka

Plus500 logo
PKO Bank Polski Ekstraklasa logo

Author: Michał Szramowski, photo: Janusz Partyka

Trener Legii Warszawa odpowiedział na pytania dziennikarzy przed niedzielnym meczem 8. kolejki PKO BP Ekstraklasy z Widzewem Łódź.

  • Czy jesteśmy coraz silniejsi pod względem mentalnym? Oczywiście, że tak. To jest nasza taka codzienność, w której funkcjonujemy. Jest to bardzo ważne. Niektórzy uważają, że to się samo dzieje i to jest przypadek. Za dużo tych przypadków w jedną stronę. Dostawaliśmy bramki w końcówkach, jak w meczu z Górnikiem, ale jak to przeliczyć, to leci to na naszą korzyść. Jesteśmy na plus i pokazuje to proces, w którym drużyna przechodzi na co dzień i w jakich wartościach ona funkcjonowała.


  • Kuba Żewłakow w Lublinie? Duży wyczyn, pierwsze bramki, od razu dublet. Kuba mocno się tu zaznaczył w tym spotkaniu, rozwija się i cieszę się, że te bramki zdobył, bo to jest takie potwierdzenie tej drogi, którą przechodzi. Jest w mocnej rywalizacji, wszedł w nią na poważnie i jest brany pod uwagę tutaj do gry.


  • Okienko się zamknęło. Fakty są takie, że odeszło od nas 15 zawodników i klub zarobił kilka milionów euro. Przybyło ośmiu zawodników, nastąpiła redukcja wynagrodzeń. Czterech zawodników miało zgodę na odejście, ale zostali z nami. Przyszli zawodnicy, z których czterech było z wolnego rynku: Brkić, Arsenic, Deziel i Zjawiński. Czterech jest na wypożyczeniu: Sevcik, Kuchta, Fukuda i Wjunnyk. Nie wydaliśmy na transfery. Biorąc pod uwagę, jak Ekstraklasa się rozwija pod kątem ekonomicznym i jak te kluby tych zawodników pozyskują, można to nazwać okienkiem Kopciuszka. Czy ten Kopciuszek przerodzi się w księżniczkę, zobaczymy. Na nasze szczęście pieniądze nie decydują. One pomagają i trzeba dobrać graczy, którzy zwiększą twoje szanse na to, żeby walczyć o miejsca pucharowe. Tego nam dziś nikt nie odbierze – tej szansy walki. Jesteśmy w czubie, chcemy to utrzymać. Nie będzie to łatwe, utrzymać tę pozycję, bo konkurencja jest zacna – ciekawa szansa przed nami. Cieszę się, że właśnie kluby się rozwijają, bo to da nam szansę w europejskich pucharach.


Marek Papszun



  • Mam dobre relacje z dyrektorem Fredim Bobiciem. Nie pracuje się łatwo ze względu na sytuację ekonomiczną, no i też sposób zarządzania klubem jako całością, tę komunikację i wizję budowania drużyny. Ja jestem trenerem doświadczonym i też człowiekiem, i próbuję się w tej sytuacji legijnej odnaleźć. Skupiam się na tym, na czym mogę, czyli na rozwoju sztabu, bo wierzę, że przez rozwój sztabu będę miał lepszy wpływ na zawodników, a zawodnicy podnoszą swoją jakość, a to wpłynie na nasz performance. Ale też wierzę, że będziemy tu się docierali i mieli wspólną wizję budowania tej Legii. Jesteśmy w głębokiej przebudowie. Nie jest to powszechne w kontekście stabilizacji, że odeszło 15 zawodników, czterech może odejść – to 19, czyli praktycznie cała kadra. Na dzisiaj tak to wygląda. Trzeba docenić pracę tych wszystkich ludzi, nie można kategoryzować. Dźwignęliśmy się z potężnego kryzysu. Robimy kroczki, może powinniśmy robić kroki, ale wierzę, że te kroki będą większe.


  • Zostając z czterema stoperami, a grając na trzech, mocno ryzykujemy. Zostając z dwoma centralnymi, z dwoma półbocznymi, gdzie mamy też młodego chłopaka – niedoświadczonego Deziela Jr, który będzie miał mecze jak z Motorem w PP – musimy się chłopakami zaopiekować, żeby byli dostępni do kolejnych meczów. O czym rozmawiamy, to dyrektor sportowy powinien odpowiadać, jak klub widzi dalsze budowanie kadry. Moje zdanie znają, ono było artykułowane.


  • Paweł Wszołek trenuje z nami, jest w gotowości, więc będziemy mogli w tym meczu z niego skorzystać.


  • Z Japończykiem nie miałem do czynienia, nie miałem okazji pracować, aczkolwiek uważam, że to są piłkarze i ludzie, którzy powinni dobrze funkcjonować. Wiadomo, że to jest kultura oparta na organizacji i dyscyplinie, co też mi jest bliskie jako wartościom i standardom. Sam jestem ciekawy, w jakim kierunku to pójdzie, ale początek jest dobry – dużo energii, pozytywów. Widać, że chłopak jest otwarty. Natomiast trzeba trochę czasu. Patrzymy na niego, żeby tu się wdrożył. Dopiero przyjechał. Jak pozostali zawodnicy wypożyczeni, potrzebują czasu na adaptację. Czesi mają najłatwiej, widzieliśmy ich obu w pierwszym składzie już. Wjunnyk też nie powinien potrzebować dużo czasu, aczkolwiek w tamtym sezonie mało grał, ale różnie to może być. Zobaczymy. Sam jestem ciekaw, czy u nas się sprawdzi.


  • Myślę, że gdyby rozpoczynała się teraz runda i byśmy mieli dostać te 15 punktów, przyjęlibyśmy to i bylibyśmy bardzo zadowoleni. Natomiast mam mały niedosyt, ponieważ powinniśmy jeden remis przekuć w zwycięstwo i byłby to wynik, który by mnie bardzo satysfakcjonował. Super by było, gdybyśmy mieli 17 punktów, ale na tyle też widzę, zasłużyliśmy, ile jest. Trzeba to przyjąć. Bardziej pytanie o przyszłość. Myślę, że minimum to cztery punkty w tych dwóch meczach, celujemy w dwa zwycięstwa. Najważniejszy jest teraz mecz z Widzewem, walka o trzy punkty. Gramy u siebie, wracamy do domu po dwóch trudnych wyjazdach. Gramy prestiżowy mecz, bo wiem, co to znaczy dla kibiców i dla klubu. Musimy być wszyscy przygotowani. Atmosfera na wyjazdach jest fenomenalna. Odzyskaliśmy zaufanie kibiców i chcemy tego dalej. Możemy to robić jak w ostatnim meczu – nawet jak się coś nie układa, to walczymy do końca i próbujemy odwrócić losy meczu.


  • Zespół Widzewa ma dobrych graczy i te wyniki nie odzwierciedlają możliwości zespołu. Mają dobrego trenera. Jest duża presja przez finanse Widzewa i transfery robią wrażenie. Za tym idzie presja wyniku, co nie jest proste. Nie wystartowali zbyt dobrze, mają jedno zwycięstwo, ale z Jagiellonią, co pokazuje, że mogą wygrać ze wszystkimi. Musimy być na ponad 100% naszych możliwości w tym dniu, gotowi, aby temu wyzwaniu sprostać. Jestem zadowolony ze wszystkich elementów, ale okresowo. Mamy dobre momenty, ale też słabe. Jesteśmy dzisiaj jeszcze nieregularni, ale zawsze tak będzie, szczególnie w wyrównanej, silnej lidze. W kilku meczach zbyt dużo czasu mieliśmy mecz poza kontrolą, jeśli chodzi o bycie przy piłce. Dotknęło to nas, kiedy mieliśmy dobre wyniki w Gliwicach i w Kielcach oddaliśmy inicjatywę, ale nad tym pracuję. Stałe fragmenty to największy progres. Dostawaliśmy bramki po stałych, nie dostajemy ich, a w ostatnim meczu strzeliliśmy dwa gole po stałych fragmentach. Myślę, że będziemy się rozwijać jako drużyna z meczu na mecz, ponieważ mamy ustabilizowany skład. Okienko za nami, możemy skupić się na tych zawodnikach, którzy są w Legii Warszawa.


Marek Papszun


  • Cieszę się bardzo, że zyskaliśmy taką pozycję jako Ekstraklasa. Wierzę, że w końcu nasz zespół wejdzie do Ligi Mistrzów UEFA. Czy to będzie Legia? Chciałbym, żeby tak było. Dziś się wydaje, że to myślenie życzeniowe, ale to jest sport, to jest piłka i nikt nikomu nie zabroni, żeby o tym myśleć. Dzisiaj stoimy na początku sezonu, za nami siedem kolejek. Tych meczów jest dużo. Dziś trudno powiedzieć, w którym kierunku to pójdzie. My myślimy krótkookresowo, z meczu na mecz. Widzew jest teraz dla nas najważniejszy i tak będziemy działać do końca.


  • Co sądzę o sytuacji trenera Adriana Siemieńca i sędziów? Nie powiem tego, co pomyślałem. Siedzi mi w głowie mecz z sezonu 2024/25, kiedy walczyliśmy o mistrza. Byliśmy na pierwszym miejscu i dziwne rzeczy się działy. Nie chcę myśleć nawet w ten sposób, bo moja głowa tego po prostu nie ogarnia, że mogło do takich rzeczy dojść. Nie chcę nic insynuować, ale ten mecz bardzo długo siedział mi w głowie. Są specjalne komórki od tego, które powinny to wyjaśnić – do czego tam doszło, czy to jest dozwolone, czy to jest etyczne, czy nieetyczne.


  • Myślę, że nie jest zabronione kontaktowanie się z sędziami. Nie mam specjalnie relacji w środowisku sędziowskim. Jeżeli zdarzają się sędziowie, którzy mnie o coś prosili, jeżeli mogę, to biorę udział i pomagam, ale nie w kontekstach zawodowych. Absolutnie nie i nigdy do niczego takiego nie doszło – kontaktów z meczem i z ich przebiegiem. Byłoby to po prostu nieetyczne. Same relacje nie uważam za nic złego. Jak jesteś tyle lat w tym kręgu, to trudno się nie komunikować, nie odzywać czy spotykać. Mamy ze sobą kontakt nie tylko meczowy.

Share

Related news