Legia logo
Motor - Legia
News4 min read

Marek Papszun: To bolesny wieczór, bo liczyliśmy na więcej

Author: Mateusz Okraszewski, photo: Mateusz Kostrzewa

Plus500 logo
PKO Bank Polski Ekstraklasa logo

Author: Mateusz Okraszewski, photo: Mateusz Kostrzewa

- W meczu pucharowym musisz wygrać i iść dalej. My przegrywamy i odpadamy. To bolesny wieczór, bo liczyliśmy na więcej. Zanim ta przygoda się zaczęła, to na dobrą sprawę się skończyła. Musimy skupić się na lidze - powiedział na konferencji prasowej po meczu z Motorem Lublin trener Legii Warszawa, Marek Papszun.

- W meczu pucharowym musisz wygrać i iść dalej. My przegrywamy i odpadamy. To bolesny wieczór, bo liczyliśmy na więcej. Zanim ta przygoda się zaczęła, to na dobrą sprawę się skończyła. Musimy skupić się na lidze. Wracamy tutaj za chwilę. To jedyny plus, że możemy się szybko zrewanżować. To duże rozczarowanie, ale widać, że zespół nie jest jeszcze na takim poziomie, aby takie spotkania wygrywać. Popełniliśmy banalne błędy, po których rywale strzelali gole. To spowodowało, że Motor ustawił sobie mecz. Mały plusik przy drugiej połowie. Wyszliśmy powalczyć, wyszliśmy odrobić straty, stworzyliśmy sobie trzy sytuacje, ale nie zdołaliśmy ich wykorzystać. Gratulacje dla Motoru. My przyjedziemy tu w sobotę, aby się zrewanżować.


- Mieliśmy za dużo słabych punktów w pierwszej części. Ta gra wyglądała bardzo słabo. Byliśmy mało intensywni, przegrywaliśmy pojedynki, stykówki. Z piłką przy nodze byliśmy bardzo słabi. Zawodnicy byli świadomi, o co gramy. Trudno od niektórych z nich wymagać, aby dzisiaj dźwigali ten ciężar. Gdy ktoś przychodzi z 3-4 ligi, to czasem popełnia błędy. Trzeba to przyjąć, rozwijać tych chłopaków. Nasza energia nie spadnie mimo dzisiejszego przegranego meczu. Musimy wyciągnąć wnioski. Dziwna sytuacja, bo mecz ze Śląskiem był podobny – bardzo słaba pierwsza połowa, w drugiej się obudziliśmy. Otto nas wówczas utrzymał przy grze, dziś tego nie zrobił. Tego w piątek nie wykorzystał Śląsk. Dopuszczamy do małej liczby sytuacji, ale popełniamy zbyt proste błędy. Na poziomie Ekstraklasy zdarza się to bardzo rzadko, ale tak jak mówię – cudów nie ma. Ci chłopcy muszą te błędy popełniać, bo nie są jeszcze obyci na tym poziomie.


- Wojtek Urbański był wyróżniającą postacią. W drugiej połowie „Kapi” grał bardzo dobrze. Tę dwójkę można wyróżnić. Damian nie tracił piłek na szóstce. Na pewno mógł wykazać się większą kreatywnością. Mógł poszukać innych rozwiązań i tego od niego oczekuję. Skrzydła nie funkcjonowały, napastnicy tracili praktycznie każdą piłkę. Zagraliśmy słabo jako zespół. Tak wyglądała ta pierwsza połowa. Decydowały błędy indywidualne, bo prócz tego nie działo się wiele. Druga połowa dużo lepsza, ale to nie wystarczyło. Nie zdobyliśmy bramki, a sami straciliśmy zbyt łatwo trzeciego gola z kontry.


- Chodi zagrał pierwszy mecz w tym sezonie i to było widoczne. Starał się, robił co mógł, ale na dzisiaj na tyle go stać. Przy absencji Pawła Wszołka to jest zmiennik. Wcześniej tę rywalizację przegrywał, dzisiaj dostał szansę. Ten występ był taki, jaki widzieliśmy. Być może nic nie zawalił, ale nie dał nic ekstra. Ruben też nie dał nam nic w trzeciej tercji. Zabrakło konkretów.


- To bardzo boli mnie jako trenera. Trzeba przyznać, że losowanie też nie było szczęśliwe. Przy pięciu pucharowiczach spotkały się takie drużyny, dodatkowo graliśmy dziś na wyjeździe. Los nas nie oszczędził. Nie możesz popełniać tak banalnych błędów, bo może być ciężko. Dzisiaj nie jesteśmy drużyną, która mimo takich błędów będzie zdobywała wiele goli i odrabiała straty na takim terenie. To jeszcze nie ten moment. Druga połowa cieszy, bo pokazaliśmy trochę piłki nożnej. Brakuje nam powtarzalności. Stać nas na pewno na więcej – nie wiem, czy na dużo więcej, ale na pewno na więcej. Musimy złapać większą stabilizację. Przeciwnik będzie miał swoje momenty, ale one są za długie.


- Zabrakło nam pewnie wszystkiego po trochu. Brakuje niektórym trochę umiejętności, ogrania, jeżeli chodzi o tych zawodników, którzy dopiero dołączyli, jak Sevcik czy Kuchta. Jest też kwestia adaptacji do ligi, bo myślę, że są trochę zaskoczeni taką intensywnością w każdym meczu. Tutaj tak to po prostu wygląda. Ale oczywiście kwestie adaptacyjne do poczucia zespołu czy taktyki, tego, co my chcemy robić, no i taka forma dnia, dyspozycja w danym dniu — to wszystko gdzieś tam ma znaczenie. Więc jak tutaj nie ma tego jeszcze wszystkiego zgranego w czasie, to może to tak wyglądać. Ale dziś na pewno nie jest to żadnym tłumaczeniem, bo musimy po prostu zagrać lepiej. Pokazaliśmy to w drugiej połowie. Nie może być takiej różnicy między połowami. Bo jeżeli grasz cały taki mecz, taki paździerz, to okej - trzeba tutaj doszukiwać się i tego, i tego, i tamtego. Ale okazało się, że w tej drugiej połowie możemy mieć kulturę gry i nie tracić piłki w pierwszym, drugim kontakcie, co w tej pierwszej połowie nie było zbyt często. A jak było, to też nie umieliśmy wejść w głębię i niewiele z tego wynikało. Więc musimy pracować dalej, poprawiać jakość tej gry i też skuteczność, bo w tych dwóch meczach tych szans mieliśmy mimo wszystko. Czy po stałych fragmentach, czy nie, to nie ma wielkiego znaczenia, po czym się tworzy szanse. Do tych stałych fragmentów też trzeba dojść.


- Otto jest topowym bramkarzem ligi. Dziś może nam nie pomógł, ale nie miał specjalnie szans w tych sytuacjach. W ostatnim meczu miał dwie świetne interwencje. To golkiper, który jest dużą wartością zespołu. Traktowaliśmy puchar bardzo poważnie, dlatego grał pierwszy bramkarz. Ta pozycja jest specyficzna. Jeżeli zawodnik jest pewnym punktem, to nie zmienia się go. Z Ivanem wiążemy plany długofalowe. On wie, że jego przyszłość jest w Legii. Jeżeli będzie cierpliwy I będzie prezentował odpowiedni poziom, to jego czas nadejdzie.

Share

Related news