Legia logo
News3 min read

Panel Ekspertów: Iwańczyk i Podoliński przed meczem z Jagiellonią

Plus500 logo
PKO Bank Polski Ekstraklasa logo

Przed wieczornym spotkaniem głos zabrali nasi eksperci.

Legia Warszawa po odpadnięciu z eliminacji do UEFA Champions League, dzisiejszego wieczoru będzie mierzyć się z Jagiellonią Białystok. Czy środkowa porażka mocno wpłynie na zespół? Czego obawiać się ze strony przyjezdnych? Oddajemy głos Przemysławowi Iwańczykowi i Robertowi Podolińskiemu.

Przemysław Iwańczyk, Polsat Sport: 

 

- Rokrocznie każda przygoda pucharowa polskich klubów pokazuje, że Europa a Ekstraklasa to zupełnie dwa odrębne byty. Legia i Cracovia przegrały, Lech i Piast przeszły dalej, ale – umówmy się – że nie pokonali rywali o klasie, która mogłaby cokolwiek zweryfikować. Legia regularnie w ostatnich latach wygrywa w lidze, co jednak zupełnie nie przekłada się na eliminacje do rozgrywek UEFA. Druga strona medalu jest jednak taka, że porażka z Omonią niewiele znaczy w kontekście walki z Jagiellonią Białystok. 
- Skład Jagielloni jest bardzo pozmieniany. W wywiadzie dla Przeglądu Sportowego Novikovas wspomniał, że z jego czasów gry w tym klubie zostało trzech piłkarzy. Jest inny  sztab, są inni zawodnicy, poukładanie tego wymaga czasu i Jagiellonia nie będzie zespołem, który zawalczy z Legią o mistrzostwo. Tutaj akurat upatrywałbym Lecha Poznań, bo zespół trenera Żurawia wydaje się być bardzo sensownie poukładany .
- Jest coś w tym, że Legia ma problemy z dobrym zaczęciem sezonu. W Bełchatowie było nieźle, ale taki rywal nie może być żadnym wyznacznikiem – Raków czy Omonia już jednak tak. Od miesięcy wiadomo, że Legii puchary są potrzebne nie tyle sportowo ile ekonomicznie, więc na to Wojskowi muszą rzucić wszystkie siły.  W lidze drużyna dominuje i może odrobić każde niepowodzenie, w Europie już nie, stąd ekipa trenera Vukovicia z pewnością całkowicie poświęci się temu, by wejść do pucharów, nawet kosztem początkowych wyników w lidze. Do kolejnej rundy eliminacji jednak jeszcze daleko, więc w tym spotkaniu nie spodziewałbym się większych sensacji. 
- O Jagiellonii wiadomo jeszcze mniej niż o Legii, mecz z Wisłą niczego nie udowodnił. Po sobotnim spotkaniu spodziewać się można wszystkiego, jednak Legia – jak na polskie warunki, bo w Europie bywa niestety różnie – ma chyba zbyt silną kadrę by przegrać z podlaskim zespołem. Chyba tylko konfrontacje z Lechem będą takimi, gdzie nie da się wskazać faworyta, oprócz tego w każdym ze spotkań Legia będzie stawiana w takiej roli. Być może w obliczu problemów z defensywą szanse dostanie Ariel Mosór, który ma wielkie aspiracje i ogromny potencjał? Bez względu na wszystko, to w Wojskowych upatruję zwycięzców sobotniego meczu.

Robert Podoliński, trener piłkarski i ekspert telewizyjny: 

 

- Bardzo, ale to bardzo żałuję tego meczu z Omonią. Rywal był w zasięgu, przejście go oznaczałoby, że od fazy grupowej Ligi Europy, Legię będzie dzielił jeden mecz z nierozstawionym rywalem. Legii przeszkadzały nawet czynniki zupełnie od niej niezależne, takie jak choćby urazy zawodników. Wojskowi jednak pewnie się pozbierają, bo trener Vuković niejednokrotnie pokazywał już, że jest w stanie podnieść dołujący zespół. Może gdyby sytuacja kadrowa była lepsza, to z Omonią byłoby dużo łatwiej. Legia Vuko pokazywała już, że potrafi się rozkręcić i mam nadzieję, że rzeczywiście tak się wydarzy, bo ogromnie szkoda byłoby Ligi Europy. 
Jagiellonia odbudowuje się teraz po nieudanej przygodzie z Iwajło Petewem. Drużyna odpadła z Pucharu, grała z również mocno pokieraszowaną Wisłą i widać było, że oba zespoły nie grają raczej wielkiego meczu. Jagiellonia to jeszcze nie jest projekt gotowy, myślę, że nowemu szkoleniowcowi potrzeba przynajmniej pół roku na zbudowanie solidnych podstaw. 
- Liczę na to, że Legia z każdym kolejnym spotkaniem będzie coraz żwawsza.  Wojskowi dokonali solidnych wzmocnień, wrócił Boruc – jak ktoś kręcił nosem na to, że ma swoje lata, to niech zobaczy sobie jego grę w ostatnich meczach. Został Karbownik, doszedł Kapustka i uważam, że to wszystko niedługo zatrybi. Drużyna ma swoje problemy zdrowotne, jasne, ale nie sądzę, że przeszkodzą jej one na dłuższą metę. Trener zbudował bowiem bardzo charakterną ekipę. 
- Legia będzie zmuszona by zagrać otwarty mecz, będzie dominować, a Jagiellonia poczeka na swoje szanse. Piłkarze z Warszawy muszą uważać na będącego w dobrej formie Makuszewskiego, tym bardziej, że średnio ostatnio prezentował się strzegący lewej flanki Filip Mladenović. To właśnie na lewej stronie Legii spodziewam się największego zagrożenia rywali, lecz mimo wszystko sądzę, że Wojskowi wygrają. Może nie jakoś pięknie i przekonująco, może będą się męczyć, ale raczej dowiozą zwycięstwo do końca.

Share

Related news

See all