Panel Ekspertów: „Legia ma już DNA Papszuna”. Olkowicz, Strejlau i Kołtoń przed meczem Górnik - Legia
Author: Gabriel Rudo, photo: Mateusz Kostrzewa

Author: Gabriel Rudo, photo: Mateusz Kostrzewa
Author: Gabriel Rudo, photo: Mateusz Kostrzewa
W piątkowy wieczór w ramach 13. kolejki PKO Bank Polski Ekstraklasy Legia Warszawa zmierzy się na wyjeździe z Górnikiem Zabrze. Swoimi spostrzeżeniami i przewidywaniami przed spotkaniem podzielili się z nami: Łukasz Olkowicz, Andrzej Strejlau i Roman Kołtoń.
Łukasz Olkowicz (dziennikarz Przeglądu Sportowego, zajmujący się Ekstraklasą):
- Dotychczasową pracę Marka Papszuna oceniam bardzo dobrze. Chociażby biorąc pod uwagę spotkanie z Lechem Poznań, to Legia musiała mieć odczucie niedosytu. Pierwsza połowa była dobra w jej wykonaniu. Myślę, że Wojskowi zaskoczyli Kolejorza i potrafili to wykorzystać. Podsumowując dotychczasową pracę Marka Papszuna, uważam, że Legia zmierza w dobrym kierunku. Wrócili do ligowej czołówki, a przecież nie tak dawno szkoleniowiec wyciągał ją z zapaści poprzedniej rundy. Pojawia się jednak pytanie o jakość kadry - czy nie będzie jej brakowało? Moim zdaniem to właśnie jakość indywidualna przesądziła o zwycięstwie Lecha, a tego Marek Papszun nie jest w stanie przeskoczyć. Aczkolwiek uważam, że biorąc pod uwagę wszystkie okoliczności celem Legii powinny być europejskie puchary.
- W Górniku wyróżnia się obrona, która jest jedną z najlepszych defensyw w lidze. Lepsza jest tylko Pogoń Szczecin i Lech Poznań, a Legia ma tyle samo straconych goli, co drużyna z Zabrza. Zresztą głównym zadaniem Michala Gašparíka, kiedy przychodził do Górnika, było ograniczenie liczby straconych goli i to się udało. Dzięki temu Górnik zdobył Puchar Polski i wicemistrzostwo Polski, a także wystąpił w eliminacjach europejskich pucharów, w których dobrze się prezentował. Ja widzę dużo podobieństw między Gašparíkiem a Papszunem. Obaj panowie przykładają ogromną uwagę do obrony. Górnik potrafi być kameleonem - kiedy trzeba, oddaje piłkę, a gdy pojawia się okazja do jej odzyskania, robi to świetnie. Gašparík jest dobrym taktykiem, który przystosowuje się do każdego rywala i w zależności od tego co potrzeba drużynie, to on na to reaguje. Myślę, że siłą Górnika jest kadra, w której na każdej pozycji jest rywalizacja i przynajmniej dwóch zawodników. Dlatego Gašparík nie może narzekać na wybór piłkarzy. Górnik to zdecydowanie klub, który się rozwija.
- Górnik jest mocny u siebie, ponieważ czerpie - podobnie jak Legia - z żywiołowej i kompletnej publiczności na trybunach. Drużyna z Zabrza mecz z GKS-em przegrała, ale przez długi czas wydawało się, że wygra. Nie można odbierać Górnikowi też tego, że na wyjazdach również prezentuje się solidnie. Przypomnijmy, że droga do Pucharu Polski w zeszłym sezonie była cała w delegacji. To kolejny dowód na to, że Górnik potrafi dostosowywać swój sposób gry do przeciwnika. Grając u siebie, Górnik musi częściej kreować grę, ponieważ słabsze drużyny ustawiają się głębiej i szukają sposobu na zatrzymanie jego ataków. Piłkarze Gašparíka umieją też wykorzystywać stałe fragmenty gry, chociażby w meczu z Lechem Poznań, w którym Górnik ich tym zaskoczył.
- Obie drużyny pokazały, że umieją radzić sobie z presją. Ostatni mecz Legii z Lechem naprawdę mi się podobał, bo Wojskowi wyszli pewni siebie i potrafili zaskoczyć mistrza Polski. Mecz przegrany, ale przez te poślizgnięcia i nieprzerwane szybciej akcje gdzieś na to zapracowała, jednak generalnie mecz był dobry. Górnik również rozwija się jako drużyna, bo radzi sobie z meczami, którym towarzyszą ogromne oczekiwania. Największym sprawdzianem był finał Pucharu Polski, w którym Górnik po wielu latach miał ponownie sięgnąć po to trofeum. Zabrzanie zagrali naprawdę dobrze. Później przyszły występy w europejskich pucharach. Byłem z Górnikiem w Stambule i wiadomo, jak trudno gra się na tureckich stadionach, ale zabrzanie nie pękli. Poza tym Górnik to drużyna doświadczona i trener Gašparík z tego korzysta. Myślę, że ci trenerzy darzą się takim szacunkiem, że będzie to pewnego rodzaju partia szachów - kto kogo zaskoczy. Spodziewam się większej ostrożności, by nie nadziać się na kontrę i stały fragment gry, bo jedni i drudzy to lubią. Spodziewam się więc meczu, w którym trenerzy będą starali się nie ryzykować zbyt wiele i poczekają, co zrobi przeciwnik.
Andrzej Strejlau (były piłkarz, selekcjoner reprezentacji Polski oraz trener Legii Warszawa w latach 70. i 80.):
- Górnik i Legia to dwie wielkie firmy i kluby, które zawsze miały utalentowanych zawodników. Ich mecze w latach 70. i 80. były bardzo wymagające, ponieważ drużyna z Zabrza była jedną z najlepszych polskich drużyn i wielokrotnym zdobywcą mistrzostwa Polski - podobnie jak Ruch Chorzów i Legia Warszawa. Wygrywaliśmy z Górnikiem i to często na jego terenie. Przykładem są spotkania Pucharu Polski z czasów mojej kadencji. To nie jest przypadek, że Legia w tamtych czasach była klubem szanowanym i jednocześnie nienawidzonym. Polska miała swój żart, że warszawianie sprowadzali zawodników poborem do Wojska i tak powstawała silna drużyna. Dziś nikomu nie przeszkadza już to, że za zawodników się płaci, a nawet przejmuje się trenerów z innych klubów. Przykładem jest sytuacja szkoleniowca Radomiaka, który po miesiącu został zwolniony z Rakowa.
- To będzie trudny mecz dla obu zespołów. Górnik rozegrał dwanaście spotkań w Ekstraklasie i zdobył 27 punktów. Legia wystąpiła w identycznej liczbie meczów i ma o cztery punkty mniej. Warto zaznaczyć, że Wojskowi w minionej kolejce po raz pierwszy w tym sezonie przegrali ligowe spotkanie. To będzie bardzo ważny mecz dla obu drużyn. Legia chce odrabiać straty po porażce z Lechem, mimo że w tamtym spotkaniu prowadziła grę. Dla Wojskowych będzie to potyczka o przysłowiowe sześć punktów.
- Gdyby też spojrzeć od innej strony - Górnik niestety jest nasycony zawodnikami z zagranicy. Kiedyś to samo było u trenera Marka Papszuna, gdy prowadził Raków. Dziś na Legię z przyjemnością się patrzy - jest zorganizowana, unormowana, zdyscyplinowana w grze, która opiera się na defensywie. I słusznie, bo tak dziś gra świat - wszyscy bronimy i wszyscy atakujemy. Piłka weszła na takie obroty finansowe, że nie ma innej możliwości. W piłce najważniejsze są dwa elementy - dla prezesów, kibiców i piłkarzy przede wszystkim wynik, a dla trenera odpowiedź na pytanie - czy jego drużyna robi postępy?
- Sądzę, że będziemy świadkami świetnego, arcyciekawego widowiska, które może zakończyć się każdym wynikiem, bo grają dwa kluby, których poziom - po analizie statystyk - jest bardzo wyrównany. Być może w takim meczu o wyniku zadecyduje błąd indywidualny zawodnika, podobnie jak w spotkaniu z Lechem. Kluczowe będzie przez obu trenerów uwypuklenie atutów swoich drużyn i jednocześnie ukrycie ich słabości, bo to jest ich obowiązkiem.
Roman Kołtoń (doświadczony dziennikarz, prowadzący kanał Prawda Futbolu):
- W Polsce po erze rywalizacji Legii z Górnikiem nastał czas wielkich meczów Wojskowych z Widzewem czy Lechem. W każdej lidze, poza hiszpańską, można zaobserwować falowanie i spadanie klubów. Przykładowo w niemieckim futbolu dopiero teraz kreuje się spotkanie Bayernu z Borussią Dortmund na Der Klassiker, choć najwięksi rywale drużyny z Monachium zmieniali się na przestrzeni lat. Gdyby ktoś w latach 80. powiedział, że ta potyczka jest największą rywalizacją w niemieckiej lidze, to byłaby to po prostu nieprawda. Natomiast gdyby ktoś wtedy zapytał o największą rywalizację w polskiej lidze, to zdecydowanie wszyscy wskazaliby na mecze Legii z Górnikiem. Nawet jeśli dziś uznajemy, że największym klasykiem w polskiej lidze jest spotkanie Legii z Lechem, nie umniejsza to wagi potyczek Wojskowych z drużyną z Zabrza. Wielkość klubów, ich historia, liczba zdobytych tytułów, aktualna pozycja w Ekstraklasie i walka o mistrzostwo Polski, to wszystko ma znaczenie.
- Pieniądze nie wyznaczają wyniku sportowego, a na pewno nie będzie tak w pojedynku Górnika z Legią. W wielu ligach o wynikach w dużym stopniu decydują pieniądze i wynikająca z nich hierarchia, ale nie w Ekstraklasie. Dobrym przykładem są mistrzostwa Polski zdobywane przez Piasta Gliwice czy Jagiellonię Białystok, ponieważ z perspektywy finansowej takie rozstrzygnięcia wydawałyby się trudne do przewidzenia. Tu chodzi o know-how, czyli wiedzę, doświadczenie i umiejętności ludzi. Odnosząc to bezpośrednio do Górnika Zabrze, sposób, w jaki klub został napędzony przez trio Podolski, Milik i Gašparík, jest czymś absolutnie niezwykłym. To, że ten zespół zostanie wicemistrzem Polski, zagra o Ligę Mistrzów UEFA i zdobędzie Puchar Polski, jeszcze niedawno byłoby trudne do wyobrażenia. Wojskowi jednak też mają w tym swoją szansę, bo jeśli Bobić z Papszunem dobrze poprowadzą klub, to Legia będzie mogła znów seryjnie zdobywać mistrzostwa Polski.
- Największym sportowym atutem Legii jest zespołowość, którą zaszczepił w drużynie trener Marek Papszun. Ogromnym problemem Wojskowych jest zaś jakość na niektórych pozycjach.
- To będzie bardzo zacięty mecz, w którym nie spodziewam się wielu bramek. Myślę, że Legia ma już DNA Papszuna, a zaszczepienie go w drużynie nie jest łatwym zadaniem. To DNA pozwala wygrywać takie spotkania jak mecze z Górnikiem. Spodziewam się jednak remisu, ponieważ Górnik jest bardzo dobrze zorganizowany taktycznie i prezentuje się dobrze pod względem mentalnym.