Legia logo
Legia - Lech
News6 min read

PKO Bank Polski Ekstraklasa: Zapowiedź meczu Legia Warszawa - Lech Poznań. PRZY Ł3 EL CLASICO PO POLSKU!

Author: Gabriel Rudo, photo: Janusz Partyka

Plus500 logo
PKO Bank Polski Ekstraklasa logo

Author: Gabriel Rudo, photo: Janusz Partyka

W niedzielę, 25 października o godz. 17:30, Legia Warszawa podejmie przy Łazienkowskiej Lecha Poznań w ramach hitu 12. kolejki PKO Bank Polski Ekstraklasy. Zapraszamy na zapowiedź tego spotkania.

W niedzielę, 25 października o godz. 17:30, Legia Warszawa podejmie przy Łazienkowskiej Lecha Poznań w ramach hitu 12. kolejki PKO Bank Polski Ekstraklasy. Zapraszamy na zapowiedź tego spotkania.


Mecz: Legia Warszawa - Lech Poznań


Rozgrywki: PKO Bank Polski Ekstraklasa


Data: 25 października [niedziela]


Początek meczu: 17:30


Miejsce: Stadion Legii, ul. Łazienkowska 3 w Warszawie


Gdzie obejrzeć: Canal+ Sport 3, Canal+ 4K, TVP Sport


Mecz 11. kolejki PKO Bank Polski Ekstraklasy Legia Warszawa - Lech Poznań odbędzie się w niedzielę, 25 października o godz. 17:30, Stadionie Legii przy ul. Łazienkowska 3 w Warszawie. Transmisje spotkania będzie można obejrzeć na antenie Canal+ Sport 3, Canal+ 4K i TVP Sport zaś live stream online na platformie CANAL+ Online, a także tvpsport.pl. Szczegóły spotkania będą także dostępne w klubowych kanałach.



LEGIA WARSZAWA


Przed rozpoczęciem 12. serii gier PKO Bank Polski Ekstraklasy Legia zajmuje trzecie miejsce w ligowej tabeli z perspektywą na awans w najbliższej kolejce. Piłkarze trenera Marka Papszuna w jedenastu potyczkach w bieżącym sezonie sześciokrotnie zdobywali komplet punktów, a pięciokrotnie schodzili z boiska bez rozstrzygnięcia, gromadząc łącznie 23 „oczka”, co daje średnio 2,09 punktu na mecz. Nie licząc obecnych rozgrywek, tylko raz w obecnej dekadzie Legia zdobyła co najmniej dwa punkty na mecz w pierwszych jedenastu spotkaniach ligowych. Sytuacja ta miała miejsce w sezonie 2020/21, gdy zespół prowadzony przez Czesława Michniewicza zdobył 23 punkty. Oprócz tych ważnych statystyk, które podkreślają wysoką formę Wojskowych, warto wrócić do minionego weekendu. Legioniści w sobotni wieczór na fali przełamania trudnego terenu w Białymstoku próbowali powtórzyć ten sukces w Krakowie. Po walce do ostatnich minut spotkania ostatecznie zremisowali przy Kałuży 1:1, zdobywając pierwsze punkty na tym obiekcie od 22 listopada 2020 roku i pozostając jedyną niepokonaną drużyną tego sezonu.


Od początku gra prowadzona była z dużą intensywnością, a obie drużyny stwarzały sytuacje bramkowe - zarówno po akcjach pozycyjnych, jaki i kontratakach. Pierwsi do bramki trafili legioniści. W 26. minucie Paweł Wszołek obsłużył podaniem Michala Sevcika, a ten uderzył mocno lewą nogą z 18 metra, pokonując Sebastiana Madejskiego. W następnym fragmencie spotkania gospodarze przejęli inicjatywę, szukając bramki wyrównującej. Dopięli swego tuż przed końcem pierwszej części spotkania. Lsse Nordas wygrał pojedynek z Rafałem Augustyniakiem, podprowadził piłkę pod pole karne i huknął z dystansu pokonując bezradnego Otto Hindricha strzałem obok słupka.


Drugą połowę lepiej zaczęli gospodarze, którzy kilkakrotnie próbowali pokonać Hindricha. Legioniści również nie pozostawali dłużni, szukając objęcia prowadzenia. W końcówce świetne okazje do strzelenia gola mieli Bohdan Wjunnyk, Ajdin Hasić oraz Damian Szymański, ale żadnej z drużyn nie udało się zdobyć bramki.


- Legia i Lech to zupełnie inne zespoły. Legia bazuje na dyscyplinie, organizacji. Lech bazuje na indywidualnościach, na jakości tych graczy. Są plusy i minusy tych stylów. Gdy masz na tle dobrego przeciwnika, to czasem może trochę brakować. Wierzę w swój zespół. Rozwijamy się z tygodnia na tydzień. Przy takiej koncepcji jako drużyna będziemy robili postęp. Gdy grałem w Europie nie przypominam sobie, żeby ktoś nas ograł cztery czy trzy do zera. To nie były łatwe mecze dla przeciwników. Patrząc na Legię z poprzednich lat – radzili sobie w tych europejskich pucharach, chociażby z Aston Villą czy Chelsea. Ciężko porównać jednak Legię i Lecha w kontekście analitycznym. Najpierw musimy wywalczyć awans do pucharów, żeby się w nich sprawdzić - powiedział na przedmeczowej konferencji prasowej trener warszawskiej Legii, Marek Papszun. - Lech ma wielu klasowych zawodników. Dla mnie ważny jest też charakter i to, jak piłkarz odnajdzie się w drużynie. Ciężko mi wskazać jednego piłkarza Lecha, którego chciałbym w drużynie - dodał.



LECH POZNAŃ


Nasi niedzielni rywale to mistrz Polski z poprzedniego sezonu, a aktualnie druga drużyna PKO Bank Polski Ekstraklasy, która traci do lidera - Górnika Zabrze - zaledwie jeden punkt. Poznaniacy rozegrali jednak o jedno spotkanie mniej niż zabrzanie. Lechici odnieśli w tym sezonie osiem zwycięstw i zanotowali jeden remis oraz jedną porażkę, gromadząc 25 punktów, co daje znakomitą średnią 2,5 punktu na mecz. Piłkarze Nielsa Frederiksena imponują skutecznością. Lech ma na koncie najwięcej zdobytych bramek w lidze - 27 trafień oraz dziewięć straconych goli, czyli tyle samo co Legia. W miniony weekend Kolejorz rozgromił na własnym stadionie Koronę Kielce 6:1.


W 4. minucie Patrik Walemark otworzył worek z bramkami, wykorzystując podanie Pablo Rodrigueza. Dwie minuty później Hiszpan sam wpisał się na listę strzelców, podwyższając prowadzenie do dwóch bramek. Goście potrzebowali kilku minut, aby dojść do siebie i znów wrócić do gry, jednak w 23. minucie kapitan gospodarzy - Mikael Ishak wykorzystał podanie Rodrigueza i zdobył trzecią bramkę dla Lecha. Tempo spotkania nieco spadło i na czwarte trafienie kibice przy Bułgarskiej musieli poczekać do końcówki pierwszej połowy. W czwartej minucie doliczonego czasu gry gospodarze wyprowadzili kontrę - Rodriguez znalazł się w sytuacji sam na sam i znów nie dał szans Xavierowi Dziekońskiemu.


Początek drugiej połowy po stronie Korony wyglądał całkiem nieźle, jednak w 55. minucie Ishak obsłużony podaniem przez Rodrigueza, podwyższył prowadzenie gospodarzy. W następnej akcji chwilową dekoncentrację w szeregach Kolejorza wykorzystał Camilo Mena, który precyzyjnym uderzeniem zza linii pola karnego zmniejszył straty. Goście próbowali pójść za ciosem, ale defensywa Lecha skutecznie blokowała zapędy rywali. W doliczonym czasie gry Michał Gurgul podał do niepilnowanego Yannicka Agnero, który z bliska ustalił rezultat meczu na 6:1.


Choć Lech imponuje skutecznością w Ekstraklasie, na europejskich boiskach wciąż czeka na zwycięstwo. W czwartkowy wieczór Kolejorz na własnym stadionie podjął pierwsze wyzwanie w tym tygodniu. W trzeciej kolejce fazy ligowej Ligi Europy UEFA, po porażkach z Crystal Palace i Bayerem Leverkusen po 0:4, podopieczni Nielsa Frederiksena zremisowali z Sunderlandem 1:1, zdobywając pierwsze punkty w tej edycji rozgrywek.


Spotkanie nie rozpoczęło się po myśli gospodarzy. Już w 2. minucie Timur Tuterov wykorzystał błąd w rozegraniu Lecha i wyprowadził angielski zespół na prowadzenie. W następnych minutach zarówno Lechici, jak i goście mieli swoje obiecujące sytuacje, ale na kolejnego gola trzeba było czekać do drugiej połowy. W 70. minucie wprowadzony na boisko Leo Bengtsson dopadł do piłki po dośrodkowaniu z rzutu rożnego i doprowadził do wyrównania, ustalając jednocześnie wynik spotkania.


- Stajemy się silniejsi z każdym wymagającym meczem, szczególnie jeśli rywal jest na tak wysokim poziomie jak dzisiejszy. Ten progres widać i przekłada się to na mecze Ekstraklasy. Tempo gry i intensywność udaje nam się przenosić na ligę - stąd wysokie wyniki w lidze po ostatnich meczach w Lidze Europy UEFA. Biorąc pod uwagę niedzielny mecz, to Legia może szykować się na małe tarapaty - zapowiedział na konferencji prasowej trener Lecha Poznań, Niels Frederiksen.


Fot. Lech Poznań


OSTATNI MECZ

Ostatnie starcie Wojskowych z Lechem Poznań odbyło się 26 kwietnia, w ramach 30. kolejki PKO Bank Polski Ekstraklasy. Legioniści przegrali wówczas w Poznaniu 0:4, a ten mecz był ostatnią jak dotąd ligową porażką Wojskowych.


- Ostatnie spotkanie było specyficzne ze względu na niesłuszną czerwoną kartkę, która została anulowana, a wynik został wypaczony. Lech szybko zdobył bramkę, kibice się napędzali i energia oraz moc były po stronie gospodarzy. Już wtedy musieliśmy zarządzać meczem i wychodzić z trudnych sytuacji, ale robiliśmy to dobrze - wspominał ten pojedynek na przedmeczowej konferencji prasowej trener Legii Warszawa, Marek Papszun.


Legia nie wygrała żadnego z pięciu ostatnich ligowych spotkań z Lechem przy Łazienkowskiej, trzykrotnie remisując. Ostatnie zwycięstwo Wojskowych w stolicy przeciwko Kolejorzowi miało miejsce 8 listopada 2020 roku, kiedy legioniści pokonali rywali 2:1, a bramki dla gospodarzy zdobywali Kacper Skibicki i Rafa Lopes.





Share

Related news