
Choć kibice ostrzyli sobie zęby na zwycięstwo i mistrzostwo Polski już w niedzielę, rzeczywistość okazała się nieco bardziej wymagająca. Ze starcia z Piastem Wojskowym udało się wyciągnąć tylko remis.
Spotkanie rozpoczęło się od wyjścia Legii zdecydowanym pressingiem na połowę Piasta, natomiast przez pierwsze minuty akcje rozbijały się gdzieś w okolicach 25 metra. W drużynie Wojskowych bardzo aktywne były skrzydła, jednak ani pomocnicy, ani boczni obrońcy nie potrafili się przedrzeć przez grających bardzo blisko siebie obrońców Piasta. Goście od czasu do czasu próbowali atakować warszawską bramkę, ale tam dobrze ich zapędy gasili nasi stoperzy.
Na pierwsze celne uderzenie Legii trzeba było czekać do 17. minuty, ale naprawdę było warto. Luquinhas w swoim stylu kapitalnie przedryblował lewą flanką, złamał akcję do środka, uderzył z pola karnego, ale znakomicie odbił jego próbę Frantisek Plach. Piast czekał na rewanż niecałe 120 sekund, bo wtedy bardzo groźną kontrę zainicjował Jorge Felix, a Kirkeskov zakończył ją potężnym strzałem obok bramki.
Wojskowi naciskali nieustannie. Dobre rajdy zaliczał Luquinhas, świetnie do akcji środkiem podłączał się Antolić, ale nadal obrońcom Piasta w ostatniej chwili udawało się zablokować podanie wieńczące nasze akcje. Piast atakował sporadycznie, ale groźnie, tak jak w 37. minucie, gdy pędzącego na naszą bramkę Jorge Felixa, w ostatniej chwili, tuż przed polem karnym, powstrzymał Jorge Felix.
Legia miała szansę na prowadzenie w 45. minucie. Piłka od Domagoja Antolicia trafiła do Valeriana Gvilii, ustawionego przed szesnastką, ten w swoim stylu uderzył podkręcając piłkę, jednak ta minęła spojenie bramki o kilkanaście centymetrów. Za moment równie blisko gola był Piast Gliwice, bo niezwykle groźnie Patryk Sokołowski uderzył po dośrodkowaniu w pole karne – jego strzał nieznacznie minął słupek warszawskiej bramki. Wkrótce sędzia zakończył pierwszą część meczu i piłkarze udali się do szatni.
Po przerwie groźnie zrobiło się przy okazji rzutu rożnego Piasta, gdy niebezpiecznie na piłkę nabiegał Czerwiński, a Majecki w ostatniej chwili wyłapał futbolówkę. W 50. minucie znakomitą akcją popisał się natomiast Luquinhas – Brazylijczyk przejął piłkę na własnej połowie, zagrał prostopadle do pędzącego lewą stroną Karbownika, ten dograł na głowę Tomasa Pekharta, który strącił futbolówkę Wszołkowi. Ten w polu karnym uderzył z półobrotu, tuż obok lewego słupka bramki Placha!
W 55. minucie znów znakomicie zachował się Luquinhas. Brazylijczyk najpierw pozwolił sfaulować się Rymaniakowi, który otrzymał za swój występek żółtą kartkę, a za moment powtórzył manewr, w efekcie czego obrońca Piasta wyleciał z boiska.
Krótko się jednak pocieszyliśmy. W 59. minucie. w prostej sytuacji pędzącego bokiem pola karnego Jorge Felixa przewrócił na ziemię Wszołek i Szymon Marciniak podyktował jedenastkę dla gości, którą pewnie wykonał sam poszkodowany.
Legia próbowała odpowiedzieć błyskawicznie, ale ataki były nieskuteczne. Kilka razy głową uderzał Tomas Pekhart, natomiast Czech nie potrafił oddać strzału w światło bramki. Najlepszą okazję na gola miał w 71. minucie meczu, kiedy po raz trzeci próbował pokonać bramkarza, ale tam jego dobry strzał o centymetry minął lewy słupek. Czech miał gigantycznego pecha. W 78. minucie mógł wpakować piłkę do pustej bramki, ale nie trafił w nadlatującą ze skrzydła futbolówkę .Chwilę później oddał strzał na bramkę, ale uderzenie poszybowało prosto w rękawice Placha.
W 84. minucie Michał Karbownik znakomicie wypatrzył wchodzącego w pole karne Macieja Rosołka i dograł mu piłkę na nos. Młody napastnik uderzył głową i choć Plach wybił piłkę z bramki, to po weryfikacji VAR okazało się, że przekroczyła ona linię i gol dla Legii został uznany!
Za chwilę mogło być już 2:1, bo bezpańska piłka trafiła do niepilnowanego w polu karnym Luquinhasa, ale Brazylijczyk uderzył bardzo niecelnie. Arbiter doliczył do regulaminowego czasu gry cztery minuty i stało się jasne, że Legia musi rzucić wszystkie siły do ataku. Tak też się stało, ale Wojskowym brakowało skuteczności i ostatecznie arbiter zakończył mecz. Losy mistrzostwa Polski rozstrzygną się więc w Poznaniu.
Legia Warszawa - Piast Gliwice 1:1
Bramki: Rosołek 85’ – Jorge Felix 58’ (rzut karny)
Legia: Majecki – Jędrzejczyk, Wieteska, Lewczuk (63. Cholewiak), Karbownik – Antolić, Martins (73. Rosołek) – Wszołek (76. Rocha), Gvilia, Luquinhas – Pekhart
Rezerwowi: Muzyk, Rocha, Cholewiak, Pyrdoł, Astiz, Rosołek, Stolarski, Cielemęcki, Slisz
Piast: Plach – Rymaniak, Korun, Czerwiński, Kirkeskov – Hateley, Sokołowski (90. Huk) – Konczkowski, Felix, Milewski – Parzyszek (58. Tuszyński)
Rezerwowi: Szmatuła, Vida, Holubek, Klupś, Huk, Malarczyk, Alves, Steczyk, Tuszyński
Żółte kartki:
Legia: 45+2. Wszołek, 73. Gvilia, 82. Wieteska
Piast: 54., 55. Rymaniak
Czerwone kartki:
Piast: 55. Rymaniak
- Chwała drużynie za to, że wróciła do gry po utracie bramki i pomimo tego, że nie był to nasz dzień, wytrwale dążyła do strzelenia gola. Zremisowaliśmy ten mecz zasłużenie, bo byłoby ogromnie niesprawiedliwe, gdybyśmy ten mecz przegrali - powiedział na konferencji prasowej trener Legii Aleksandar Vuković.
- Trzeba zrozumieć, że przerwa, która nastąpiła, miała ogromne znaczenie. Modlę się tylko o to, żeby to był koniec naszych kontuzji. Maciej Rosołek strzelił swoją drugą najważniejszą bramkę w życiu i jestem pewien, że stać go na kolejne. To chłopak, który też jest po urazie, więc będziemy wprowadzać go na boisko stopniowo. Cieszę się, że znów pomógł drużynie i pokazał, że na wiele go stać - dodał. Zapis całej konferencji znajduje się w TYM miejscu.
Skrót i bramki z meczu Legia - Piast (1:1):