Porażka, której nikt nie zapamięta. Legia Mistrz!

Porażka, której nikt nie zapamięta. Legia Mistrz!

Rezerwy Wojskowych przegrały w ostatniej kolejce PKO Ekstraklasy z Pogonią Szczecin 1:2. Po meczu odbyła się koronacja Mistrzów Polski.

Autor: Jakub Jeleński

Fot. Janusz Partyka

Główny sponsor Fortuna
  • Udostępnij

Autor: Jakub Jeleński

Fot. Janusz Partyka

Mecz rozpoczął się od ataku każdej ze stron – najpierw krzyżowe podanie z prawego skrzydła wyłapał jednak Stipica, a za moment po strzale Matyni pewnie interweniował Cierzniak. Były to jedyne sytuacje, w których golkiperzy zostali zmuszeni do wysiłku, bo przez pierwszy kwadrans gra toczyła się głównie w środku pola. Tam z dobrej strony pokazywał się Bartosz Slisz, niezwykle pewnie czytający grę.

 

Najciekawiej zrobiło się w 34. minucie Maciej Rosołek kapitalnym podaniem wymanewrował dwóch rywali, w wolną przestrzeń wpadł Bartosz Slisz, zjechał z piłką pod linię końcową i prostopadle dograł wbiegającym kolegom. Szymon Włodarczyk w ostatniej chwili został jednak zablokowany, ale Wojskowi zdołali jeszcze przejąć piłkę -  na bramkę huknął Maciej Rosołek, natomiast uderzenie poszybowało ponad poprzeczką.

 

Pogoń była jednak dużo skuteczniejsza, o czym boleśnie przekonaliśmy się cztery minuty później. W pole karne Legii wbiegł Michał Listkowski, udanie wymanewrował Mateusza Wieteskę, po czym ile sił w nodze uderzył w kierunku dłuższego słupka. Futbolówka odbiła się jeszcze od obramowania bramki i ku uciesze drużyny gości, wpadła do siatki, mijając Radosława Cierzniaka.

 

Wojskowi odpowiedzieli błyskawicznie i już w 40 minucie świetną szansę po rzucie wolnym miał Inaki Astiz. Kapitan uderzał z bardzo ostrego kąta, jednak jego strzał znakomicie odbił na róg Dante Stipica, zderzając się przy okazji z legionistą, przez co konieczna była interwencja medyków. Po rzucie rożnym znów oddaliśmy strzał na bramkę, ale znów czujni byli obrońcy, wybijając tę próbę.

 

Kapitalną okazję na wyrównanie mieliśmy w doliczonym czasie pierwszej połowy. Maciej Rosołek znakomicie pociągnął akcję lewym skrzydłem, odważnie wszedł pod linię końcową, na ułamek sekundy zatrzymał piłkę, dogrywając ją następnie pod nogi wbiegającego na 16 -sty metr Cholewiaka. Skrzydłowy popisał się technicznym strzałem, który szedł niemal „pod ladę”, ale ostatecznie futbolówka o kilka centymetrów minęła poprzeczkę.

 

Drugą połowę Wojskowi rozpoczęli od uderzenia Bartosza Slisza z dystansu, jednak strzał znacznie minął szczecińską bramkę. Niebawem akcją na prawym skrzydle postraszył Radosław Cielemęcki, bo jego kąśliwe dośrodkowanie wypuścił z rąk Dante Stipica, ale ostatecznie golkiper uporał się z nim na raty.

 

W 62. Minucie Legia przeprowadziła ładną zespołową akcję, którą zakończyło odważne wejście Rosołka w pole karne i prostopadłe dogranie w kierunku Szymona Włodarczyka, jednak napastnik zbyt lekko uderzył piłkę i wyłapał ją golkiper. Za moment wydarzyła się rzecz epokowa – Damian Warchoł, który jeszcze pół roku temu grał w III-ligowym Pelikanie Łowicz, zadebiutował w Legii Warszawa i został mistrzem Polski.

 

Nasz zespół w końcu zaczął dochodzić do głosu. Maciej Rosołek indywidualnie pociągnął akcję lewym skrzydłem i oddał bardzo groźny strzał z ostrego kąta, jednak z próbą legionisty poradził sobie Stipica. Chwilę potem szczęścia próbował Bartosz Slisz, ale jego próba znów okazała się niecelna.

 

Historia Warchoła szybko mogła stać się jeszcze piękniejsza, bo w 68. minucie napastnik zamykał dośrodkowanie Mateusza Cholewiaka, lecz zbyt lekko strącił podanie, co ułatwiło Stipicy odbicie piłki.

 

Niestety, w 82. Minucie to Pogoń cieszyła się z kolejnego gola w tym meczu. Smoliński wyprzedził Stolarskiego na prawej stronie, dograł w pole karne, a tam akcję zamknął kapitan Portowców, Adam Frączczak. Legia próbowała odpowiedzieć kilkadziesiąt sekund później, jednak – choć dogranie Rochy z flanki było świetne – Warchoł, ani Rosołek, nie dali rady go domknąć. Za chwilę próbę Portugalczyka próbował powtórzyć Slisz, ale i jemu nie powiodło się pod bramką gości.

 

W doliczonym czasie Legia klamrą zamknęła się niesamowita historia Damiana Warchoła – piłka po rzucie wolnym trafiła pod nogi napastnika, ten złożył się do strzału, sieknął na bramkę, i choć kapitalną paradą popisał się Stipica, golkiper wybijał futbolówkę już zza linii. Po analizie VAR, arbiter uznał trafienie na 1:2 i bramka absolutnego debiutanta stała się faktem!

 

Niebawem arbiter zakończył spotkanie i choć Legia przegrała jedną bramką, nie było to w stanie popsuć humoru kibicom. Po pierwsze, wyszliśmy na ten mecz nawet nie drugim, a trzecim garniturem, a i tak stawiliśmy Pogoni twardy opór. Po drugie już minutę po ostatnim gwizdu nikt nie pamiętał o porażce – na murawie pojawiło się podium oraz konfetti. Legia Warszawa znów podniosła w górę mistrzowskie trofeum

 

Legia Warszawa 1:2 Pogoń Szczecin

 

Bramki: Warchoł 90+2’ – Listkowski 38’, Frączczak 82’

 

Żółte kartki: Slisz 55’, Stolarski 72’ – Drygas 39’, Matynia 58’, Frączczak 62’

 

Legia Warszawa: 33. Cierzniak – 41. Stolarski, 15. Mosór (44. Remy 63’), 34. Astiz, 16. Rocha – 4. Wieteska, 99. Slisz – 67. Cielemęcki (26. Grudziński 81’), 39. Rosołek, 17. Cholewiak – 21. Włodarczyk (95. Warchoł 63’)

Rezerwowi: 19. Muzyk, 23. Łakomy, 26. Grudziński, 31. Pyrdoł, 36. Niski, 44. Remy, 95. Warchoł

 

Pogoń Szczecin: 1. Stipica – 23. Zech, 13. Kostas, 33. Malec, 15. Matynia – 28. Podstawski, 14. Drygas (8. Dąbrowski  65’) – 29. Listkowski, 27. Kowalczyk (61. Smoliński 75’) – 25. Cibicki (54. Żurawski 69’), 9. Frączak

Rezerwowi: 26. Bursztyn, 74. Szcześniak, 8. Dąbrowski, 61. Smoliński, 54. Żurawski, 16. Hostikka, 7. Manias, 63. Turski

Udostępnij

Autor

Jakub Jeleński

14razyMistrz Polski
19razyPuchar Polski
4razySuperpuchar Polski
pobierz oficjalną aplikację klubu
© Legia Warszawa S.A.Wszelkie prawa zastrzeżone.