Legia logo
Piłka nożna4 min czytania

Czesław Michniewicz: Nie traktujemy meczu z Widzewem jako przeglądu wojsk

Plus500 logo
PKO Bank Polski Ekstraklasa logo

Trener Czesław Michniewicz odpowiedział na pytania przed meczem Fortuna Pucharu Polski przeciwko Widzewowi Łódź.


- Skończyła mi się umowa z Widzewem, a warunki, które były ustalone, zostały zmienione. NIe zdecydowałem się kontynuować pracy/ Pracę w Łodzi wspominam bardzo miło. Widzew to zasłużony klub dla polskiej piłki, ma wspaniałą widownię. Zawsze miło jest do Łodzi wrócić. Tak jak w innych klubach, w których pracowałem, poznałem tam wielu wspaniałych ludzi, z którymi utrzymuję kontakt, którzy niestety nie będą mogli wziąć udziału w meczu ze względu na sytuację.

- Postawa Widzewa nie uśpi naszej czujności. Jesteśmy po szczegółowej analizie Widzewa Łódź. Ich wyniki nie odzwierciedlają tego, jak Widzew gra w piłkę. Widzew rozegrał dużo ciekawych spotkań, stwarzając wiele sytuacji i momentami brakowało im szczęścia lub skuteczności. Spodziewam się bardzo trudnego meczu.Do Łodzi pojadą zdrowi zawodnicy, kilku graczy wraca po kontuzjach, po treningu zdecydujemy kto to będzie. 

 

Nie traktujemy tego meczu w kategorii przeglądu wojsk. Chcemy wygrać to spotkanie i trofeum. Korekty w składzie będą, bo nie wszyscy będą do naszej dyspozycji. Dwóch lub trzech piłkarzy może nie pojechać do Łodzi. Będą korekty w składzie, na pewno wystąpi Cezary Miszta, który wiedział już wcześniej, że będzie grał w pucharze. Nie wiedział natomiast, że tak szybko dostanie swoją szansę w PKO Ekstraklasie i tak fajnie będzie się prezentował. Na pozycji bramkarza sprawa jest jasna. Artur Boruc w tym czasie zostanie w Warszawie, tak jak inni zawodnicy, którzy będą mieli trening indywidualny. Myślę, że w składzie będzie od dwóch do czterech zmian w porównaniu do ostatniego spotkania.

 

- Powoli do dyspozycji wracają wszyscy młodzieżowcy. Michał Karbownik zaczął trenować wcześniej, ale nie był jeszcze gotowy na mecz w Krakowie. Do treningu wrócił Bartosz Slisz, trenowali też z nami Kacper Skibicki i Bartek Ciepiela. Jest też Maciej Rosołek, więc o pozycję młodzieżowca się nie martwimy. Wiemy, że przepisy obligują nas do tego, że dwóch młodzieżowców musi przebywać na boisku, ale nie będziemy mieli z tym problemu w Łodzi.

- Na temat występu Pawła Stolarskiego i Luisa Rochy oraz Rafy Lopesa mogę odpowiedzieć: ciepło, a nawet gorąco. 

 

- Wojtek Muzyk musi przejść zabieg na kręgosłup. Nie jest to łatwe dla niego, jak i dla nas. Mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze. Kibicujemy mu z całego serca. Zabieg miał być wcześniej, ale został przesunięty przez koronawirus. Musimy jeszcze trochę poczekać zanim będzie z nami trenował.

 

- Od przybytku głowa nie boli. Jesteśmy w stanie zagospodarować każdego piłkarza, który jest w dobrej formie i jest zdrowy. Vako Gvilia do Łodzi z nami nie pojedzie, w Krakowie odniósł drobny uraz. Będą za to inni zawodnicy, na nich będziemy liczyć i na nich stawiać.

 

 - Nie chcę mówić o największych talentach. Mamy wielu młodych i utalentowanych graczy, którzy wcześniej mogli się pokazać w PKO Ekstraklasie, gdyby nie koronawirus. Staramy się, żeby ci zawodnicy brali udział w naszych treningach. Na bieżąco mamy kontakt z trenerem rezerw, Tomaszem Sokołowskim. Współpraca bardzo dobrze się układa, są obecni na naszych zajęciach, my chodzimy na ich treningi. Wszyscy muszą ciężko pracować i być gotowi, jak Kacper Skibicki, który nie grał jeszcze w rezerwach, a za chwilę został bohaterem pierwszej drużyny i cała Polska o nim mówiła. Każdy ma szansę przed sobą, ale musi być na szansę gotowy, a to uzyskuje się przez ciężką pracę.

- Mam swoją teorię na temat trenowania rzutów karnych. Prezes Zbigniew Boniek często mówił, że kiedy trenujesz rzuty karne w poniedziałek to bramka wydaje się bardzo duża, ale z każdym kolejnym dniem się zmniejsza, ale potem przychodzi decydujący moment w meczu i bramki praktycznie nie widać. Jedną lub dwie serie rzutów karnych uderzymy dla komfortu psychicznego, nie wszyscy mają też na co dzień uderzać karne. Śmiejemy się, że w przepisach ekstraklasy jest przepis, że Legia nie ma rzutów karnych. 27 meczów jesteśmy bez karnego. Nie wyznaczamy nawet nikogo do karnych, raczej zastanawiamy się jak strzela przeciwnicy (śmiech). 

 

- Kacprowi Kostorzowi bardzo kibicujemy. Jest po długiej chorobie, wraca do siebie, nie jest to łatwe. Organizm jest bardzo wydrenowany. Zagrał zgodnie z naszym zaleceniem w rezerwach przez 45 minut, strzelił dwa gole, był bardzo aktywny. Dziś nie będzie z nami trenował, bo przytrafiło mu się lekkie przeziębienie. Jeśli wszystko będzie okej, wyślemy go w weekend na mecz rezerw. Chcemy, by grał jak najwięcej, ogrywał się i liczę, że damy mu szansę na rozegranie kilku minut w pierwszym zespole. Bardzo ciężko na to pracuje, nie jest to łatwe, gdy wraca się po kontuzji. Taka motywacja dodaje więcej siły. Damian Warchoł wrócił po koronawirusie, nie wygląda to dobrze. Widać spustoszenie. Mało prawdopodobne, że weźmie udział w meczu rezerw w Skierniewicach. 

 

- Czuję się w klubie bardzo dobrze. Z każdym dniem poznaję nowe osoby, coraz lepiej się poznajemy przez profesjonalną pracę. Cieszę się każdym dniem, cały czas powtarzam, że drugi raz mnie tu już nie zatrudnią (śmiech). Od rana do nocy pracujemy, chcę pracować tu jak najdłużej. Mamy świetne warunki, każdy kto tu był i miał okazję zobaczyć ośrodek, wie że jest tu wszystko, czego potrzeba. Zaczynając od świetnej bazy i obsługi, przez świetną kuchnię, którą serwują nam Pani Ewa i Weronika oraz inne panie.

Udostępnij

Powiązane newsy

Zobacz wszystkie