
Legia Warszawa przegrała 0:3 z Cracovią w półfinale Totolotek Pucharu Polski i drugi rok z rzędu odpada z rozgrywek.
Legia nie zawalczy o 20. Puchar Polski w historii. Do finału awansowała Cracovia. Nikt nie spodziewał się łatwego meczu, ale konia z rzędem temu, kto brał pod uwagę taki scenariusz. Legia przegrała z Cracovią 0:3. To najwyższa porażka z Pasami od 1949 roku, gdy Wojskowi ulegli im 1:4.
Przez pierwsze minuty Legia prowadziła grę, ale Cracovia błyskawiczne skontrowała nasz zespół. Już w 4. minucie Wojciech Muzyk musiał interweniować poza polem karnym, gdy rywale zaatakowali skrzydłem. Za kilkadziesiąt sekund bramkarz nie miał już jednak nic do powiedzenia – obrońcy zagapili się po rzucie rożnym, w sytuacji sam na sam znalazł się Mateusz Wdowiak i uderzeniem z najbliższej odległości nie dał szans bramkarzowi na skuteczną interwencję.
W 10. minucie Luquinhas mógł dać Legii remis. Znakomicie lewą stroną uruchomili go koledzy, Brazylijczyk popędził w pole karne, stanął sam na sam z bramkarzem, ale uderzył prosto w niego. Cracovia błyskawicznie skarciła Wojskowych. W 15. minucie po dośrodkowaniu w pole karne Wojciech Muzyk odbił piłkę trafiając prosto w Helika, a ten z najbliższej odległości trafił do siatki.
Gra do 27. minuty toczyła się głównie w środku, ale wtedy znów postraszyli nas gospodarze. Lewym skrzydłem popędził Lopes, odegrał do Wdowiaka, ten niebezpiecznie strzelił, ale piłka przeszła obok bramki – na całe szczęście dla nas arbiter i tak odgwizdał spalonego. Legia próbowała atakować skrzydłami, natomiast i zejścia do środka i dośrodkowania pozostawiały sporo do życzenia.
Pierwsza połowa dla Legii była fatalna. Wojskowym nie wychodziło praktycznie nic – ataki kończyły się w okolicach 25 metra, dośrodkowania były niedokładne, a strzały niecelne. Najlepszą szansę stworzył drużynie Valeriane Gvilia, który w 45. minucie świetnie przedryblował rywali, a gdy wydawało się, że zrobił wszystko co najtrudniejsze, uderzył wysoko ponad bramką.
Po przerwie w 51. minucie kapitalną szanse miała Cracovia – Mateusz Wdowiak uciekł obrońcom, stanął sam na sam z Muzykiem, przerzucił piłkę nad bramkarzem i… futbolówka o centymetry minęła słupek! Na całe szczęście arbiter zasygnalizował zaraz pozycję spaloną.
W 56. minucie Wojskowi mieli znakomitą szansę. Rocha świetnie wpuścił w pole karne Cholewiaka, ten dograł wzdłuż linii bramkowej, ale zamiast Pekharta, w ostatniej chwili piłkę dotknęli obrońcy, wybijając futbolówkę na róg. Za parę chwil Wojskowi stanęli przed szansą strzału z rzutu wolnego – z 18 metrów uderzał Valeriane Gvilia, jednak jego próbę odbił Hrosso.
Legia naciskała niemal cały czas, natomiast zawodziła skuteczność dośrodkowań. Ani próby ze stałych fragmentów, ani piłka dorzucana ze skrzydeł, nie była w stanie odnaleźć czających się w polu karnym legionistów.
W 83. minucie Cracovia dobiła Legię. Prostopadłą piłką broniący się defensorzy uruchomili Mateusza Wdowiaka, ten dopadł do futbolówki, wygrał pojedynek biegowy z Pawłem Stolarskim i mijając obrońcę, uderzył tuż przy słupku, dając „Pasom” trzybramkowe prowadzenie. Stadion przy ulicy Kałuży eksplodował i stało się jasne, że Legia nie awansuje do finału Pucharu Polski. Zrobiła to natomiast Cracovia, która o to trofeum zawalczy po raz pierwszy w swojej historii.
Cracovia - Legia Warszawa 3:0 (2:0)
Bramki: 5’, 82’ Wdowiak, 14’ Helik
Cracovia: 31. Hrosso – 2. Rapa, 39. Helik, 85. Jablonsky, 33. Pestka – 10. Pelle, 22. Loshaj (7. Thiago 72’) – 4. Hanca, 14. Fiolić (8. Dimun 66’), 11. Wdowiak (3. Siplak 89’), 21. Lopes
Legia Warszawa: 19. Muzyk – 14. Karbownik, 4. Wieteska, 55. Jędrzejczyk, 16. Rocha (41. Stolarski 81’) – 99. Slisz, 24. Martins (39. Rosołek 46’) – 17. Cholewiak, 8. Gvilia, 82. Luquinhas – 9. Pekhart (22. Wszołek 57’)
Żółte kartki: 25’ Fiolić, 45+1’ Wdowiak, 66’ Pelle, 86’ Thiago - 72’ Karbownik
- Bolesna porażka. Nie ze względu na rozmiar, ale przede wszystkim na fakt, że odpadamy. Dużo zrobiliśmy do tej pory, by do tego finału dojść. Dziś, na trudnym terenie, po pierwszej bramce trudnej do opisania, bo nieczęsto takie gole widzimy, bramce która nie pomogła. Próbowaliśmy, ale nie mieliśmy zbyt wielu gotowych zawodników, by w ofensywie stworzyć coś więcej. Oprócz Luquinhasa trudno wymienić piłkarza, który w ofensywie coś więcej dał. Dlatego trudno było strzelić gola. Odpadamy z pucharu, ale przed nami mecz ligowy z tym samym rywalem. Musimy swoją koncentrację ukierunkować na to spotkanie, zrewanżować się i wrócić na ścieżkę, na jakiej byliśmy jeszcze kilka meczów temu. Naszym celem jest powrót do zwycięstw - powiedział trener Aleksandar Vuković po meczu z Cracovią. Poniżej zapis całej konferencji.