Szkoleniowiec Legii Warszawa odpowiedział na pytania dziennikarzy po zakończeniu meczu ze Śląskiem Wrocław.
Szkoleniowiec Legii Warszawa odpowiedział na pytania dziennikarzy po zakończeniu meczu ze Śląskiem Wrocław.
- Spotkanie było pod naszą pełną kontrolą. Był to mecz, w którym mieliśmy sytuacje, w których mieliśmy szanse na bramki, i gdybyśmy je wykorzystali, bylibyśmy w zupełnie innych humorach. W piłce najważniejszy jest wynik i wszyscy jesteśmy rozczarowani. Musimy oddzielić mecz od wyniku. Śląsk nie był w stanie nam nic zrobić. Przez większość meczu byliśmy drużyną, którą każdy kibic chce zobaczyć. Od zeszłego tygodnia poprawiliśmy pressing, obronę. Neutralizowaliśmy przeciwnika, robiliśmy wszystko. Mogliśmy częściej wchodzić w pole karne, tworzyć więcej sytuacji, ale tworzyliśmy ich wystarczająco, żeby zdobyć bramkę. Jesteśmy rozczarowani. Ja jestem pierwszą osobą, która jest rozczarowana. Muszę stanąć w obronie swojej drużyny, biorąc odpowiedzialność za ten wynik na siebie.
- Na tym polega bycie liderem. Proszę uwierzyć, jak będziemy wygrywać tytuły, a nie tylko mecze, to ja będę stać z tyłu. Bycie liderem znaczy pokazać twarz, kiedy się przegrywa. Ja będę to robił. Ja wiem, jak ta drużyna pracuje, co poświęca, żeby wygrać mecz. Wiem, jaka była ich reakcja na intensywność, na to co chcę robić. Nie tylko w trakcie meczu, bo ta drużyna chcę wygrywać zawsze. Ja nie przyszedłem tutaj się chować, ja przyszedłem tutaj wygrywać – jak nie wygrywam, jestem niezadowolony, dlatego rozumiem kibiców. Oni mają trenera, z którym mogą rozmawiać, którego mogą krytykować. Mogą wymagać ode mnie, od drużyny, a w trudnych momentach mogą porozmawiać. Jeszcze raz, ja jestem tutaj, żeby bronić drużynę. to był mecz, w którym pressowaliśmy, graliśmy dobrze, nie pozwalaliśmy do podejścia pod nasze pole karne. Mogliśmy grać lepiej? Tak. Mogliśmy wygrać mecz? Tak. Ale to nie wystarczy – w Legii liczą się tylko trzy punkty.
- Jesteśmy drużyną, która chce grać do przodu, ale musimy wiedzieć, że Śląsk do drużyna, która ma wielu zawodników grających pod piłką. Musieliśmy często zmieniać centrum. Czy chciałbym, żebyśmy mieli na tyle dynamiki, żeby częściej wchodzić w pole karne? Tak. Ale to się osiąga pracą. Czy uważam, że nasze dośrodkowania w pole karne mogły kończyć się bramką? Tak. Czy chciałbym robić to częściej? Tak. Ale to się robi treningiem. Co do przyśpieszenia - bardzo łatwo wejść w chaos, a takie mecze w ten sposób się przegrywa. Z punktu widzenia pozycji, gracz w ataku też musi myśleć, co się wydarzy, jak się straci piłkę. Mieliśmy ten mecz pod kontrolą.
- To, że Wojciech Urbański i Filip Rejczyk byli w kadrze meczowej, to wynik ich pracy. Nikt w tej drużynie nie dostaje nic za darmo. To są piłkarze, którzy mogą operować na podobnych strefach boiska. Dzisiaj Urbański wszedł, bo ma niekonwencjonalne rozegranie, potrafi grać kombinacyjnie, potrafi oddać strzał. Szukamy piłkarzy kreatywnych, którzy potrafią grać do przodu. Wejście Urbańskiego było po to, żeby świeży, kreatywny piłkarz poprawił naszą grę w ataku. Reju gra bardziej podaniem, ale to dał mi Elitim, Josue, i nie potrzebowałem kolejnego pomocnika o podobnej charakterystyce. Może w następnym meczu obaj znajdą się na boisku. Jan Ziółkowski z podobnych powodów nie znalazł się na boisku. Jeśli zawodnicy będą prezentować jakość, będą grali.
- Zarówno dzisiaj jak i tydzień temu zmiana Tomasa była spowodowana tym samym urazem. Mamy sytuacje pod kontrolą. To będzie nawracać, więc nie chcemy ryzykować, żeby ten uraz wykluczył go z gry, ale chcemy mieć go do swojej dyspozycji. Tomas daje nam bardzo dużo zarówno w ataku jak i w obronie. Nie otrzymałem jeszcze raportu medycznego, ale to jest sytuacja nam znana i wiemy, jak nią zarządzać.
Jacek Magiera (trener Śląska Wrocław):
- Mieliśmy swój plan na ten mecz, wiedzieliśmy, że Mattias Nahuel pauzował za kartki. System, który wybraliśmy miał wybronić ataki rywala. 4 punkty w dwumeczu z Legią to dobry wynik. Wchodzimy w decydującą fazę sezonu, która zadecyduje, na jakim miejscu w tabeli skończymy. Cieszymy się z tego jednego punktu. Przygotowujemy się do następnego meczu, chcemy go wygrać na własnym stadionie.
- Kusiło mnie, żeby wcześniej zrobić zmiany, jednak kiedy mamy dobrą strukturę, nie chcieliśmy na siłę robić zmian. Zmiana Janasika na Matsenkę była spowodowana drobnym urazem. Zawodnik sam poprosił o zmianę, tak samo jak Samiec-Talar. Ostatnia zmiana Żukowskiego miała wprowadzić więcej pressingu. Patrick Olsen nie zagrał ze względów taktycznych, bez żadnych innych powodów. Chcieliśmy mieć zawodnika który dobrze prowadzi piłkę z inną nogą wiodącą niż Olsen, dlatego zadecydowaliśmy się na Samca-Talara. W jakim składzie wyjdziemy na Wartę, nie wiem. W meczu z Górnikiem grali inni. Rywalizacja w składzie zawsze jest dobra.
- Myślę, że wszyscy patrzymy na to przez pryzmat jesieni Śląska – wysoko zawiesiliśmy sobie poprzeczkę, nie doceniamy tego, co już osiągnęliśmy. Nie strzelamy wystarczająco goli – wałkujemy sobie to, że przy meczu z Pogonią, Stalą, było za dużo niewykorzystanych strzałów. Stwarzamy sobie okazję, ale brakuje skuteczności. Dzisiaj graliśmy na stadionie Legii Warszawa. Przyjechaliśmy do podrażnionego zespołu, z nowym trenerem. Legia nas przycisnęła, chociaż dzięki Mateuszowi Żukowskiemu mogliśmy wygrać. Dla Śląska Wrocław cztery punkty w dwumeczu to dobry wynik.
- Spotykam się z sytuacjami, że kibice mówią mi na ulicy, że jest słabo. Do końca sezonu mamy szansę na mistrzostwo. Czy to jest słabo? Chodźmy na stadion, kibicujmy, żeby ta drużyna zdobyła mistrzostwo. Walczmy o to, co ta drużyna jeszcze może zrobić.
- Alan Mustafic nie przyjechał, bo przegrał rywalizację w drużynie. Nie podobała nam się jego postawa w meczu z Górnikiem. Dzisiaj nie było go z nami, grał 45 min w drużynie rezerw, ze względu na wymagania regulaminowe. Mateusz Żukowski? Na niego trzeba czekać. Niektórzy zawodnicy odpalają wcześnie, inni później. Celowo odstawiłem go z Ekstraklasy, żeby na poziomie trzeciej ligi rywalizował i strzelał gole, by poprawić statystyki.
- Decyzja odnośnie pozostania Simeona Petrova zostanie podjęta do końca sezonu, tak mamy w kontrakcie, nic nas nie goni. Zagraliśmy w układzie z trójką wysokich obrońców. Ostatnio zmieniliśmy ustawienie tych piłkarzy. Wyglądało to dobrze.