
W pierwszej części sezonu 2020/2021 młodzieżowe drużyny Legii Warszawa prezentowały dużą jakość w ofensywie. W kategoriach U18-U14 zespoły naszej Akademii zdobyły w rundzie jesiennej łącznie 294 bramki - to najlepszy rezultat w nowożytnej historii Akademii!
– W całej Akademii zaszczepiamy jednolity styl oparty na kilku zasadach. Przede wszystkim, zawsze dążymy do tego, by atakować. Chcemy zdobywać jak najwięcej bramek, wolimy wygrać 5:4 niż 1:0. Nasz styl opiera się na dominacji na boisku, chcemy decydować o przebiegu meczu - zarówno w grze zespołowej, jak i indywidualnej – podkreśla Richard Grootscholten, Dyrektor Wykonawczy Akademii Piłkarskiej Legii Warszawa.
– Strzelamy dziś o wiele więcej bramek, bo też stwarzamy sobie więcej sytuacji pod bramką rywala. Taki był i dalej jest nasz cel na ten sezon: chcemy, by nasze drużyny grały ofensywnie, jak najczęściej do przodu. Chcemy dominować w każdym meczu, niezależnie od przeciwnika, jak najczęściej mieć piłkę przy nodze i umieć zrobić z niej użytek. Żeby to zrealizować, nasi zawodnicy muszą być na jak najwyższym poziomie umiejętności technicznych. Na ten element kładziemy bardzo duży nacisk w naszej pracy i myślę, że runda jesienna pokazała nam, że idziemy w odpowiednim kierunku. Postęp w aspekcie umiejętności technicznych jest zauważalny – ocenia Piotr Urban, koordynator U18–U14 i dyrektor metodologii Akademii Legii.
Na potrzeby wykresu jako rundę traktujemy równo połowę z liczby meczów do rozegrania w całym sezonie (w rundzie zasadniczej, bez uwzględniania fazy pucharowej) - nawet jeśli drużyna w danej kategorii rozgrywała jesienią kilka kolejek wiosennych awansem, nie uwzględniamy tego w tej statystyce. Warto zauważyć, że do 2017 roku istniał inny system rozgrywek w kategoriach U15 i U17, a do 2018 roku w U18/U19, przez co w latach wcześniejszych łatwiej było o strzelanie goli.
Powyższe statystyki dowodzą, że oczekiwany model gry ma odzwierciedlenie w grze naszych zawodników.
– Można to zauważyć zarówno w naszej grze, jak i w liczbach. Dziś zdobywamy więcej bramek o jakieś dwadzieścia procent w porównaniu do średniej sprzed dwóch lat i lat wcześniejszych. Jednak ważniejsze dla mnie jest to, w jaki sposób zdobywamy bramki. Dziś strzelamy gole przede wszystkim po ataku pozycyjnym, po grze opartej na posiadaniu piłki, szybkim przemieszczaniu się z nią pod bramkę rywala. Nie dzięki przypadkowi czy szczęściu, ale dzięki wypracowanemu przez nas stylowi gry – ocenia Grootscholten.
– Zdecydowana większość strzelanych przez nas goli jest efektem płynnej gry. To należy podkreślić - najbardziej cieszy nas to, jak zdobywamy bramki, a nie ile, choć oczywiście sama liczba również robi wrażenie. Nasi zawodnicy mają dziś znacznie większą swobodę z piłką przy nodze. Dział analizy wykonał świetną robotę, przygotowując dla nas analizę każdej bramki i zestawiając to, w jaki sposób je zdobywamy w stosunku do poprzednich lat. Wiemy więc, z której strefy boiska strzelamy najwięcej goli czy jak często znajdujemy się z piłką w strefie zagrożenia dla przeciwnika. Na bazie tego materiału chcemy dalej się rozwijać, bo nikt z nas nie zamierza osiadać na laurach – dodaje Urban.
Jak podkreśla Dyrektor Wykonawczy, Akademia będzie konsekwentna w podążaniu obranym, ofensywnym kierunkiem, nawet gdy pojedyncze wyniki meczów czy miejsce w tabeli rozgrywek nie będą zadowalające.
– Zachęcamy naszych zawodników do odważnej gry. W efekcie tego, nie zawsze będziemy wygrywać mecze, będą przydarzać się porażki - to naturalne. Jeśli będziemy wierni naszej filozofii przez lata, będziemy rozwijać umiejętności techniczne - co ma szczególnie duże znaczenie w najmłodszych grupach wiekowych - z czasem dominowanie na boisku będzie przychodzić nam z większą swobodą. Nasza filozofia zakłada, że wychowamy piłkarzy, którzy potrafią samodzielnie podejmować decyzje na boisku, rozumienie gry to bardzo ważna część tego, jak szkolimy zawodników i jaki styl preferujemy. Zachęcam wszystkich do śledzenia naszej gry. Zapewniam was, że nie zwolnimy tempa, a będziemy jeszcze dynamiczniej się rozwijać w najbliższych latach – zapowiada Richard Grootscholten.