
Szkoleniowiec Legii Kosta Runjaić odpowiedział na pytania dziennikarzy po zakończeniu spotkania z Jagiellonią Białystok.
Szkoleniowiec Legii Kosta Runjaić odpowiedział na pytania dziennikarzy po zakończeniu spotkania z Jagiellonią Białystok.
- Za nami ciekawy mecz dla kibiców. Zespoły grały ofensywnie, chciały strzelać gole. To my jako pierwsi strzeliliśmy fantastyczną bramkę i mogliśmy zdobyć ich więcej. Druga połowa nie wyglądała tak, jak sobie zakładaliśmy. Wynikało to również z dobrej postawy rywala. Broniliśmy się zbyt głęboko. Straciliśmy w bardzo łatwy sposób bramkę i na sam koniec zremisowaliśmy. To dobry rezultat dla Jagielloni, ale nie dla nas. Przed nami siedem meczów, nie zamierzamy zmieniać swoich planów przygotowań.
- Nie ukarałem Jurgena Celhaki. To był czas, gdy drużyna dostała wolne. Jurgen występował w meczu rezerw, a później – tak jak drużyna – miał wspomniany czas wolny. Bardziej jestem zdziwiony, że ktoś zrobił naszym zawodnikom zdjęcie. Gil Dias kilka tygodni wcześniej został ojcem. Być może piłkarze chcieli celebrować ten fakt. Nie mam z tym żadnego problemu i patrzę na to, co Ci zawodnicy pokazują na boisku.
- Marc Gual zasygnalizował mi, że potrzebuje zmiany. Był zmęczony i nie był zły na tę decyzję. Marc rozegrał bardzo dobre spotkanie, jego forma rośnie. Takiego Marca Guala chcemy oglądać. Podobnie sytuacja wyglądała z Radovanem Pankovem, który zasygnalizował zmianę. Yuri Ribeiro wczoraj poczuł ból w prawej łydce. Uraz nie pozwolił mu dzisiaj pojawić się w kadrze meczowej.
- Chcemy wygrać w każdym meczu do końca sezonu. Tabela jest bardzo ciasna. Musimy osiągnąć maksymalny wynik, na jaki nas stać. Wszystko jest jeszcze możliwe. W tej chwili to Jagiellonia jest głównym kandydatem do zdobycia tytułu, ale wiele może się jeszcze zdarzyć. Teraz musimy być gotowi do walki, aby przy wsparciu fanów powalczyć o minimum, jakim będzie obecność w najlepszej ligowej trójce.
Adrian Siemieniec (trener Jagielloni Białystok):
- Gratuluję mojemu zespołowi wywalczenia tego punktu. Udźwignęliśmy to mentalnie. Przegrywaliśmy 0:1, a wróciliśmy do tego spotkania. Pokazaliśmy charakter, o którym często rozmawiamy.