
Szkoleniowiec Legii Warszawa odpowiedział na pytania dziennikarzy po zakończeniu spotkania z Rakowem Częstochowa.
- Co mogę powiedzieć po takim meczu. To oczywiście nie był nasz plan. Obie drużyny chciały rozgrywać to spotkanie po swojemu. Od początku meczu staraliśmy się operować piłką i uciekać spod pressingu Rakowa. Myślę, że mieliśmy kilka dobrych momentów na początku spotkania. Rzut karny niewątpliwie zmienił przebieg meczu. Po bramce na 0:1 graliśmy zbyt pasywnie. Drugą połowę rozpoczęliśmy lepiej, ale w kolejnych fragmentach meczu zabrakło reakcji po straconej bramce, a także motywacji, że można odwrócić losy spotkania. Bramka na 0:2 padła zdecydowanie zbyt łatwo. Ten gol praktycznie zamknął mecz. Szukaliśmy zmian, dokonaliśmy pięciu roszad. Podjęliśmy ryzyko, ale nie udało się. Gratuluję rywalom, a my czekamy już na piątkowe spotkanie. Oczekuję zdecydowanie lepszego meczu. To bardzo ważne, aby wygrać przed przerwą na reprezentację.
- Raków to nie jedyna mocna drużyna. Są jeszcze Lech, Pogoń, doceniam Wisłę Płock. Raków to ułożony zespół, pokazał się dziś z bardzo dobrej strony. Porażka w sporcie to coś normalnego. Traktuje ten mecz jako lekcję. Jako trener biorę odpowiedzialność za ten wynik.
Marek Papszun (trener Rakowa Częstochowa):
- Gratulacje dla zespołu, szatni i trenerów. Za nami bardzo dobry mecz. Potrzebowaliśmy tygodnia, żeby popracować w normalnym mikrocyklu. Chcieliśmy chwilę odpocząć po maratonie spotkań. Myślę, że dziś było to widać. Strzeliliśmy dużo goli, a mogliśmy jeszcze więcej. Z takim rywalem jak Legia, zdobycie tylu goli to na pewno duża sprawa. Chcemy iść dalej i potwierdzić dobrą dyspozycję. Musimy zachować ciągłość.